Land Serwis

Startują 12. Bałtowskie Bezdroża 2016 – w piątek, w samo południe

06 Pazdziernika 2016

Ze wszystkich krańców Polski do Bałtowa zmierzają przyczepy i lawety z autami terenowymi, które już w piątek rozpoczną zmagania w 12. edycji Bałtowskich Bezdroży. Przed nami dwa dni intensywnej walki w terenie, w której wezmą udział najlepsi polscy off-roaderzy – w sumie aż 185 załóg! Stawka jest wysoka – to nie tylko nagroda, jaką jest wyjazd do Moab w USA, ale przede wszystkim ogromny prestiż, którym przez cały kolejny rok cieszyć się będą zwycięskie załogi.

ZOBACZ TAKŻE: Bałtowskie Bezdroża 2015. Brawo Wy!

IMG 1161Rywalizacja rozpocznie się w piątek w samo południe od prologu, który tradycyjnie rozegrany zostanie na terenie kopalni Sudół. Kibice jak zawsze będą mieli okazję obserwować zmagania zawodników ze szczytu zboczy, mając w zasięgu wzroku całą trasę prologu oraz wszystkie samochody. Załogi startować będą czwórkami, a stawką pojedynków będzie kolejność startowa do etapu nocnego oraz czas, który zostanie zaliczony do klasyfikacji generalnej.

Około godziny 17, po zakończonym prologu, auta wszystkich czterech klas: Turystyk, Wyczyn, Adventure oraz Extreme rozjadą się na dostosowane do ich umiejętności oesy. Organizatorzy obok klasycznych wyzwań jak przeprawa przez Bałtowskie Moczary czy przejazd korytem rzeki Skarbka przygotowali nowe próby, które uatrakcyjnią rywalizację. Walka potrwa aż do północy.

Po krótszej lub dłuższej drzemce (niejeden zawodnik resztę nocy spędzi zapewne przy naprawach) w sobotę o godzinie 7.30 auta powrócą na trasę, gdzie spędzą kolejne 12 godzin. Na ich drodze czekać będą bagna, trawersy, wąwozy i rzeki, które wyłonią najwszechstronniejsze załogi w Polsce. Na niektórych oesach zabawią kilka minut, inne wymagać będą co najmniej kilkadziesiąt minut wysiłku. W ubiegłym roku tylko jedna załoga z klasy Extreme – Sławek i Kamil Kowalscy zdążyła zaliczyć wszystkie dzienne oesy, powetowując sobie wielogodzinne straty na nocnym etapie spowodowane awarią.

IMG 0416Wśród „ekstremalistów” zwyciężyli jednak ci, którzy jechali równo i skutecznie na wszystkich etapach: Marcin Szewczuk i Mirosław Szewczuk. Zamojszczanie startujący przebudowanym Samuraiem z silnikiem 1.8 Baleno i amortyzatorami Profendera w tym roku również celują w zwycięstwo. - Nie znam osoby, która nie chciałaby powrócić do Moab – śmieje się Marcin Szewczuk.Bałtowskie Bezdroża to najlepszy obecnie rajd przeprawowy w Polsce, nie ma takiego drugiego i dawno (od czasów Magamu) nie było... Na pewno każdy z nas chciałby powalczyć o wygraną. To również nasz cel, ale jak wiadomo końcowy wynik na rajdach przeprawowych zależy od wielu czynników – wystarczy drobna awaria, by odwrócić losy rywalizacji. Mam nadzieję, że tym razem będzie równie ciężko jak w roku ubiegłym. Bo nie ukrywam, że im trudniej tym dla nas lepiej. Nie mówię o błocie, przez które każdy – szybciej lub wolniej – może się przeciągnąć, ale o technicznych przeszkodach, które wymagają myślenia i umiejętności. A na Bałtowie zawsze dzieje się niemało! Startuję tu nie po raz pierwszy. W ubiegłym roku było naprawdę trudno, ale dla nas – w sam raz! Liczymy, że nasz Samurai będzie sprawował się jeszcze lepiej za sprawą nowego zawieszenia. Żałujemy jednak, że nie mieliśmy wystarczająco czasu na jego dopracowanie. Ale na pewno jest lepiej niż było. Prawdziwym testem będzie Bałtów.

Po zakończonej walce w sobotni wieczór czeka na off-roaderów zasłużona uczta i wypoczynek. Oficjalne wyniki zawodnicy poznają dopiero w niedzielę rano. Obok zwycięzców poszczególnych klas, którzy w nagrodę pojadą do Moab, organizatorzy po raz pierwszy w tym roku wyłonią mistrzów prób mokrych oraz prób trawersowych. Na relację z rajdu zapraszamy na TERENOWO.PL.

Text i foto: Arek Kwiecień / Sigma Pro