Land Serwis

XIII Bałtowskie Bezdroża Dragon Winch 2018 – końcowe odliczanie

Wiosenna pogoda, która w każdej chwili może sprawić figla, półtora roku przerwy od poprzedniej edycji zawodów, a także zapowiedź zupełnie nowych odcinków i przeszkód sprawiają, że XIII rajd Bałtowskie Bezdroża Dragon Winch 2018, który startuje już w najbliższy piątek, stanowi dla zawodników wielką niewiadomą. Wszyscy z niecierpliwością czekają na moment, gdy wyruszą na trasę, spodziewając się jak zawsze ogromnych emocji i niezapomnianych przygód w terenie.

By skutecznie walczyć o zwycięstwo w rajdzie o tak wysokiej randze, warto postawić na sprawdzoną konstrukcję auta i doświadczenie zdobyte we wcześniejszych latach – taki wniosek można wysnuć, rozmawiając z czołowymi zawodnikami, którzy już szykują się do wyjazdu w kierunku Bałtowa. Triumfatorzy poprzedniej edycji Bałtowskich Bezdroży Dragon Winch – Marcin Małolepszy i Łukasz Kożuchowski – choć budują w swym serwisie nową rajdówkę o kryptonimie EVO7, na starcie ponownie pojawią się w swej unikatowej EVO-szóstce, która – gdy zachodzi potrzeba – potrafi nawet pływać!

– Jak zawsze, gdy jedziemy na rajd, naszym celem jest walka o zwycięstwo – zapowiada Łukasz Kożuchowski, pilot załogi Alfanet Team. – Choć od pewnego czasu pracujemy już nad konstrukcją EVO7, w tym roku ponownie postawimy na sprawdzone EVO6, który świetnie radził sobie podczas ubiegłorocznego sezonu rajdowego. Auto jest w pełni sprawne, po kompleksowym serwisie, więc nie powinno nas zawieść.

Na dopracowaną konstrukcję swojego Musztanga celeb gossip liczą również bracia Jacek i Maciej Muszowie, dla których Bałtowskie Bezdroża Dragon Winch nie będą pierwszym rajdem w tym roku. Wcześniej zdążyli już wystartować (i wygrać) w zawodach Przemyska Przeprawa. Czego spodziewają się po tegorocznych zawodach w Bałtowie?

– Na pewno będzie o wiele chłodniej niż podczas edycji, które rozgrywane były jesienią – mówi Jacek Musz. – Myślę, że na trasie nie zabraknie śniegu i lodu. Słyszałem zapowiedzi, że z tego powodu przeszkody mają być nieco łatwiejsze, ale jakoś nie daję temu wiary... Do walki staniemy autem, w którym nie dokonywaliśmy żadnych poważniejszych zmian poza regeneracją kluczowych podzespołów i mechanizmów. Wymieniliśmy jedynie zużywające się elementy, takie jak półosie czy wały. Bardzo liczymy na to, że wreszcie opuści nas pech i będziemy mieli szansę powalczyć o „pudło”.

Wysoko celuje również Marcin Szewczuk, który dwukrotnie w historii rajdu stawał na najwyższym stopniu podium klasy Ekstremalnej. Sukces ma zapewnić mu doświadczona w off-roadowych bojach Suzuki, w której dokonano niewielkiej modyfikacji zawieszenia.

– Jak co roku nasza strategia jest ta sama, czyli przede wszystkim przejechać cały rajd i powalczyć o jak najlepszy wynik – zapowiada zawodnik Low Range Team. – Nie wiemy jeszcze, czego możemy spodziewać się po wiosennej edycji „Bałtowskich”, które z roku na rok stają się coraz bardziej wymagające. Dużą niewiadomą jest pogoda. Wygląda na to, że walka toczyć się będzie przy minusowych temperaturach, zwłaszcza na odcinku nocnym. Ale jesteśmy na to przygotowani. W naszym aucie, które już sprawdzoną konstrukcją, nie dokonywaliśmy żadnych poważniejszych zmian, bo lepsze bywa wrogiem dobrego. Odrobinę obniżyliśmy tylko zawieszenie, które przetestowaliśmy w ostatni weekend, między innymi dokonując „kontrolowanej” wywrotki. Trening był bardzo udany i jesteśmy dobrej myśli. Cieszę się, że w tym roku nasz zespół reprezentować będą aż trzy załogi. 

Rozpoczęcia zawodów nie może doczekać się już Jacek Szczęch, który w historii rajdu aż czterokrotnie stawał na podium klasy Adventure, a w roku 2012 był jej zwycięzcą.

– Za nami bardzo długa przerwa! – mówi. – Jesteśmy mocno spragnieni rywalizacji, bo w ubiegłym sezonie uczestniczyliśmy tylko w jednym rajdzie. Tym razem planujemy aż sześć, w tym dwie ekstremalne imprezy w Bałtowie. Jak zawsze na wiosnę spodziewamy się, że będzie niezła rzeź, bo wszyscy zawodnicy przyjadą głodni off-roadu. Na pewno nie zabraknie „starej gwardii”, jak i nowych twarzy. Nasze auto, w którym nie wprowadzaliśmy poważniejszych modyfikacji (poza wymianą tylnego mostu i wyciągarki), czeka gotowe do startu. Już nie możemy doczekać się piątku!

W piątek, 16 marca, w samo południe, na terenie Kopalni Sudół sto czterdzieści załóg stoczy walkę na prologu Bałtowskich Bezdroży Dragon Winch 2018. Po jego zakończeniu auta wyjadą na trasę etapu nocnego. W sobotę, 17 marca, w godzinach 7.30-20.00, załogi będą rywalizowały na odcinkach dziennych. Końcowe wyniki poznamy w niedzielę, 18 marca, o godzinie 10.00.

text i foto: Arek Kwiecień / Sigma Pro