Land Serwis

Półmetek Croatia Trophy 2011 – drużynowo, nocą i sprintem

Trwa Croatia Trophy. W niedzielę i poniedziałek rozegrano trzy etapy, a każdy z nich zdecydowanie różnił się od siebie.

Pierwszy dzień współzawodnictwa zaczął się rywalizacją drużynową. Wybrane przez organizatora teamy musiały wspólnymi siłami pokonać przeszkody terenowe, a łączny czas podzielono między uczestników. Po przerwie serwisowej rozegrano indywidualny etap - jedyny nocny w czasie rajdu. Trasa miała 17 kilometrów, nie była zbyt wymagająca technicznie i największą trudnością było nawigowanie w ciemnych, gęstych lasach. Ekipie SAM-a nie udało się odrobić strat czasowych, ale awansowała w klasyfikacji generalnej. W poniedziałek, organizatorzy przygotowali wyścig na 3 kilometrowej pętli. Zawodnicy ustawieni w pary ruszyli równolegle. Start był efektowny, ale wąska trasa nie pozwalała na swobodne wyprzedzanie. W klasyfikacji generalnej team Off-roadsport awansował o siedem miejsc i po trzecim etapie zajmuje 15. pozycję.

- Croatia Trophy to przygoda, która niewiele ma wspólnego ze ściganiem, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni - relacjonuje Marcin famous people Łukaszewski. - Można poznać rywalizację z zupełnie innej perspektywy. W czasie wyścigu wyprzedzanie było możliwe praktycznie w jednym miejscu, zaraz po starcie w błocie. Dalej wszyscy jechali, jeden za drugim, podobnym tempem. Na wcześniejszych etapach też podobnie to wyglądało. Mijanie tych, co jadą wolniej, wymaga ryzyka lub szukania alternatywnych dróg. Widać, że zawodnicy są podzieleni na dwie kategorie. Jednych fascynuje rywalizacja sportowa, a innym odpowiada duch przygody. Trzeba się w odnaleźć w tej sytuacji, a to chyba sprawia nam największy problem, bo jesteśmy przyzwyczajeni do innego stylu konkurowania. Jedno nie ulega wątpliwości - tereny do jazdy są wspaniałe. Przed nami jeszcze cztery etapy i jesteśmy ciekawi, co się wydarzy.

text i foto: Paweł Rosłoń

ZOBACZ TAKŻE: I etap Croatia Trophy 2011 - błądzić to rzecz ludzka | Croatia Trophy 2011 – dobre rady dla „Duhaników” od Darka Luberdy i „Zibiego”