Land Serwis

Rajd off-road MKM Myślenice, czyli Mało Koledzy Mało!!!

Gdyby nie przypadek, nie było by mi dane poznać i na własne oczy zobaczyć, jak rodzi celebrity news się nowa impreza dla amatorów jazd terenowych. W małopolskich Myślenicach, za sprawą Myślenickiego Klubu Motorowego przy wsparciu władz miasta odbyła się niedzielna przygoda z off-roadem. Dla nowicjuszy i dla starych wyjadaczy. Ci, którzy nie byli, niech żałują i spoglądają na dołączone zdjęcia. Ci co byli, pewnie powrócą.

W telegraficznym skrócie należy przybliżyć przebieg zawodów. Rano honorowy start z płyty głównej miejskiego rynku. Wyjazd na dwie trasy. Jedna szybkościowa dla samochodów „mniej przygotowanych” i druga nieco trudniejsza dla pojazdów przygotowanych „pod przeprawy”. Dwie klasy: adventure i extrem. Czyli samochody z elektrycznymi wyciągarkami i te z mechanicznymi.

Trasa pierwsza podzielona na dwa etapy, przejeżdżane dwukrotnie, dając sumę czasów i odpowiednie DSC05582miejsce w rankingu. Droga dobrze otaśmowana, ciekawie skonfigurowana i jak dla debiutantów jak najbardziej odpowiednia.

Trasa druga, czyli typowa przeprawówka ułożona w dwóch konfiguracjach: lżejszej i trudniejszej. Teren? Bajkowy. Piękny wąwóz, dużo trawersów, sporo błota, niezliczone drzewa. Konfiguracja? Dla obserwatora wymarzona. Dla zawodników? Różne opinie słyszałem, ale generalnie „na tak”. Później szybki przejazd trasą dla turystyka i do mety. Popołudniem rozdanie dyplomów, pucharów, gratulacje i uśmiechy.

Dlaczego tak mało było wiadomo o tej imprezie? Trudno wytłumaczyć.  Jednak trzydzieści załóg na starcie bardzo dobrze wróży jej na przyszłość. Przygotowanie odpowiednie, ciekawa formuła, nowe tereny. Czekamy na ciąg dalszy i rozwój w słusznym kierunku. Trzymamy kciuki.

Text i foto: Kamel



Rajd off-road MKM Myślenice, czyli Mało Koledzy Mało!!!

Gdyby nie przypadek, nie było by mi dane poznać i na własne oczy zobaczyć, jak rodzi się nowa impreza dla amatorów jazd terenowych. W małopolskich Myślenicach, za sprawą Myślenickiego Klubu Motorowego przy wsparciu władz miasta odbyła się niedzielna przygoda z off-roadem. Dla nowicjuszy i dla starych wyjadaczy. Ci, którzy nie byli, niech żałują i spoglądają na dołączone zdjęcia. Ci co byli, pewnie powrócą.

W telegraficznym skrócie należy przybliżyć przebieg zawodów. Rano honorowy start z płyty głównej miejskiego rynku. Wyjazd na dwie trasy. Jedna szybkościowa dla samochodów „mniej przygotowanych” i druga nieco trudniejsza dla pojazdów przygotowanych „pod przeprawy”. Dwie klasy: adventure i extrem. Czyli samochody z elektrycznymi wyciągarkami i te z mechanicznymi.

Trasa pierwsza podzielona na dwa etapy, przejeżdżane dwukrotnie, dając sumę czasów i odpowiednie miejsce w rankingu. Droga dobrze otaśmowana, ciekawie skonfigurowana i jak dla debiutantów jak najbardziej odpowiednia.

Trasa druga, czyli typowa przeprawówka ułożona w dwóch konfiguracjach: lżejszej i trudniejszej. Teren? Bajkowy. Piękny wąwóz, dużo trawersów, sporo błota, niezliczone drzewa. Konfiguracja? Dla obserwatora wymarzona. Dla zawodników? Różne opinie słyszałem, ale generalnie „na tak”. Później szybki przejazd trasą dla turystyka i do mety. Popołudniem rozdanie dyplomów, pucharów, gratulacje i uśmiechy.

Dlaczego tak mało było wiadomo o tej imprezie? Trudno wytłumaczyć. Jednak trzydzieści załóg na starcie bardzo dobrze wróży jej na przyszłość. Przygotowanie odpowiednie, ciekawa formuła, nowe tereny. Czekamy na ciąg dalszy i rozwój w słusznym kierunku. Trzymamy kciuki.

Text i foto: Kamel