Land Serwis

Powrót do Strefy Mroku. Rycerze Bałtyku na starcie Rainforest Challenge 2017 (PL/ENG)

Ponad 30-stopniowy upał, ogromna wilgotność powietrza, tropikalna dżungla i czerwone błoto... Tak, mowa o Rainforest Challenge, ekstremalnym rajdzie w Malezji, w którym Polacy wielokrotnie już startowali. Po paru latach przerwy na starcie ponownie staną nasi reprezentanci – Land Rover Defender Marka i Agnieszki Janaszkiewiczów oraz Volvo TBG C303 potocznie zwane „Laplanderem” Piorta Kowala, Michała Reja i Adama Sołtowskiego. Oficjalny start w Kuala Lumpur już 25 listopada. Prosto z Kuala Lumpur relacjonuje dla nas Piotr Kowal.

ZOBACZ TAKŻE: Welcome to the jungle - Rainforest Challenge 2007

RFC2017 102Na wiosnę tego roku rzuciłem hasło, aby reanimować klasę seniorów w federacji Rainforest Challenge. Obdzwoniłem kilka osób. Jak nie ciąża, to interesy wszystkim idą tak dobrze lub tak źle, że albo nie ma czasu, albo sianka. Faktycznie termin jest wyjątkowo niefartowny dla ludzi prowadzących własne biznesy, a co tu czarować, z wypłaty na taki wyjazd się raczej nie odłoży.

Plan był taki, żeby wypożyczyć na miejscu samochód, przejechać trasę turystycznie, popatrzyć na odcinki i jakie samochody wygrywają. Po to, żeby za rok wybudować dedykowany samochód, na ramie i zwolnicach własnej produkcji, którym można będzie zawalczyć o znaczące lokaty. Ale przypadkiem trafił się wehikuł, który w Malezji był już dwa razy - Volvo C303. W szalonym tempie został poddany dalszym szerokim modyfikacjom. Najważniejsze to zamontowanie 3 wyciągarek elektrycznych, kół w rozmiarze 40 cali, twardego dachu, dużego zbiornika i niemałej lodówki. O tym jednak będzie osobny felietonik w swoim czasie.

Koniec końców Poland Team (nazywany tutaj Baltic Knights) w tym roku składa się z dwóch samochodów i pięciu osób. Totalni weterani (tak się chyba mówi teraz?) Marek i Agnieszka Janaszkiewicz Land Roverem SIII zmodyfikowanym na mostach Defendera i z silnikiem 200 Tdi, oraz załoga Volvo zwanego Laplanderem w składzie Piotr Kowal (piszący te słow), Michał Rej (uczestnik RFC w 2001 roku) oraz Adam "Sołtys" Sołtowski. Ponieważ auta typowo wyprawowe i duże, nie ma mowy o uczestniczeniu w rywalizacji, ale turystycznie z grupą można się pobawić.

Od początku było trochę nerwówki, bo samochody zapakowane do kontenera nie mogły z powodu orkanów opuścić Europy. Aby nie ryzykować odebrania ich po rozpoczęciu rajdu, Marek nasz szef logistyki, zdecydował o wypakowaniu kontenera we wcześniejszym na trasie statku porcie - Singapurze. Stamtąd kontener został przetransportowany już na kołach do nieodległego (350 km) Kuala Lumpur.

Sam przelot nie był również optymistyczny, bo samolot Qatar Airways, stareńki Airbus A330, zepsuł się po odpaleniu silników na płycie lotniska w Warszawie. Powrót do hotelu i po naprawie wylecieliśmy z opóźnieniem 20 godzin. W Doha nie zdążyliśmy na przesiadkowy samolot do Kuala Lumpur, więc do hotelu na 5 godzin i powrót na lotnisko. Trzeba przyznać, że obsługa zarówno w Warszawie jak i po drodze zgubionego lotu na najwyższym poziomie. 

RFC2017 109

Samolot stary, żarcie paskudne, ale było tanio. Marek z Agnieszką w biznes klasie nie narzekali. Nie ma co się stresować - oddadzą po 600 EUR, bo są wszystkie przesłanki prawa europejskiego. Uwaga praktyczna: zakupiony na bezcłowym alkohol w Warszawie należy wypić w samolocie, lub mieć w kieszeni, bo w Katarze wszystko zabierają z bagażu podręcznego z powodów religijno–prohibicyjnych. I jak zabiorą, to chowają pod biurko. Za to na wylocie alkohol w pełnym wyborze (50 rodzajów whisky) w bardzo przystępnych cenach. Nieznane są ścieżki nauczania Allaha.

Po prawie 48 godzin tułaczki docieramy do Kuala Lumpur. Oficjalny hotel tym razem w samym centrum, może 300 metrów od Twin Towers – symbolu Malezji. I zastanawiam się jak te samochody tu przyjadą i jak je z kontenera wyciągniemy. Nic prostszego w KL. Ciężarówka z przyczepą, a na przyczepie długi kontener staje vis-à-vis hotelu i przy pomocy zabudowanego dźwigu opuszcza obok na asfalt kontener, blokując w tym czasie kompletnie ruch drogowy. Nikt jednak nie trąbi, jedni grzecznie czekają, inni zawracają do objazdu, żadnej policji, itp. Wyobrażam sobie taką akcję w centrum Warszawy. Byłby news na pasku, psiarnia w sile pięciu radiowozów plus straż miejska z całego miasta. W ogóle miasto idzie w górę i w dół, jest wiele nowych wieżowców, piesze ścieżki nad drogami, nowe autostrady i metro. Pomiędzy lotniskiem a miastem (70 km) kiedyś byli rolnicy i ogólny syf. Teraz wszędzie kilkunastopiętrowe bloki (apartamenty). W knajpach podrożało, hotele też trochę, ale benzyna nadal po 2,20 PLN. Jutro zatankuję zbiornik 180 litrów za cztery stówki. Ostatnio byłem tutaj 10 lat temu i poziom inwestycji nie odbiega od wschodnioeuropejskiego. Wszędzie dźwigi.

Korzystając z chłodniejszego powietrza po zmroku robimy pierwsze przepakowanie, wymianę kół, oklejenie naklejkami naszych sponsorów. Mamy jeszcze dwa dni na ogarnięcie paru drobiazgów, takich jak zamontowanie wycieraczek, celeb news wyregulowanie aparatu zapłonowego przez Bluetooth, wyciągnięcie termostatu, itp. Jeśli łączność pozwoli, to postaram się każdego dnia napisać i przesłać info i zdjęcia.
Pozdrawiam zmarzlaków w Polsce!
Piotr Kowal


English version

Return to the Twilight Zone. The Knights of the Baltic at the start of the Rainforest Challenge 2017

Over 30 degrees of heat, enormous air humidity, tropical jungle and red mud ... Yes, we are talking about the Rainforest Challenge, an extreme rally in Malaysia, in which Poles have competed repeatedly. After a few years’ break, our representatives - Marek and Agnieszka Janaszkiewiczs’ Land Rover Defender and a Volvo TBG C303, colloquially called "The Laplander", belonging to Piotr Kowal, Michał Rej and Adam Sołtowski, will start there once again. The official start in Kuala Lumpur will be on November 25. Piotr Kowal reports to us straight from Kuala Lumpur.

In the spring of this year, I put forward the idea to resuscitate the Senior Citizens' Rainforest Challenge. I call several people. If it’s not a pregnancy, then everyone’s business interests are going either so well or so badly that there is either no time or no means. In truth, the dates are particularly unsuitable for people running their own business, and let’s not beat about the bush, saving up for such a trip out of a salary is unlikely to happen.

The plan had been to rent a car on the spot, drive the route as tourists, look at the route sections and the winning cars. All this in order to build a dedicated car next year, on a chassis and axles of our own manufacture, which would allow us to compete for significant sums. But by chance, we found a vehicle that had already been twice to Malaysia - a Volvo C303. It underwent further extensive modifications at a crazy pace. The most important was the installation of 3 electric winches, 40-inch wheels, a hard roof, a large water tank and a small refrigerator. However, all this will be the subject of a separate article in due course.

In the end the Poland Team (called herein the Baltic Knights) this year consists of two cars and five people. Total veterans (I think that’s what they are called nowadays) Marek and Agnieszka Janaszkiewicz in a Land Rover SIII modified on Defender axles and a 200 Tdi engine, and the crew of a Volvo called Laplander composed of Piotr Kowal (who is writing these words), Michał Rej (RFC participant in 2001) and Adam "Sołtys" Sołtowski. Because these were typical large, expedition cars, there was no way to participate in the competition, but you can have tourist fun in a group.

From the beginning, there was some nervousness, because the cars, packed into a container, could not leave Europe because of cyclones. In order not to take the risk of getting them only after the start of the rally, Marek, our logistics chief, decided to unload the container at a port – Singapore – which came earlier on the ship's route. From there, the container was transported, on wheels, to the nearby (350 km) Kuala Lumpur.

The flight itself was also unlucky, because the Qatar Airways airplane, an old Airbus A330, broke down after the engines had been fired up on the airport runway in Warsaw. We returned to the hotel and after repairs, we flew out with a delay of 20 hours. In Doha, we did not arrive in time for a transfer to Kuala Lumpur, so we went to a hotel for 5 hours and then returned to the airport. I must admit that the service both in Warsaw and on the route of the delayed flight was at the highest level.

It was an old plane, the food was awful, but it was cheap. Marek and Agnieszka, in business class did not complain. There was no point in getting stressed - they would be a refund of EUR 600, because all the circumstances covered by European law were there. A practical note: duty-free alcohol purchased in Warsaw should be drunk on the plane, or have it in your pocket, because in Qatar everything is taken away from the hand luggage for religious and prohibition reasons. And when they take it, they hide it under the desk. However, on the outgoing flight there is a full selection of alcohol (50 kinds of whiskey) at very affordable prices. Mysterious are the paths of Allah's teaching.

After almost 48 hours of wandering, we reached Kuala Lumpur. The official hotel this time is in the very centre, maybe 300 metres from the Twin Towers - the symbol of Malaysia. And I wonder how these cars will be transported here and how to get them out of the container. In KL there is nothing simpler. A truck with a trailer arrives outside the hotel and on the trailer there is a long container; with the aid of a built-in crane it leaves the container and is placed onto the asphalt, blocking all the traffic. Nobody toots their horn, some wait politely, others go back to a detour, there are no police, etc. I try to imagine such an event in the heart of Warsaw. There would be news on the subtitle reels, a swarm of five police cars would have descended plus town guards from all over the city. In general, the city is growing up and also down, there are many new high-rise buildings, pavements above roads, new highways and an underground train system. Between the airport and the city (70 km) there used to be just farmers and a general mess. Now, everywhere, there are multi-storey blocks (apartments). Prices have gone up in hotels, a little bit, but petrol is still at EUR 0.50. Tomorrow I will refuel the 180-liter tank for less then one hundred euro. I was last here 10 years ago and the level of investment does not differ from that in Eastern European. There are cranes everywhere.

Taking advantage of the cooler air after dark, we carry out our first repacking, replacement of the wheels, placing stickers which highlight our sponsors. We have two more days to cover a few things, such as mounting windscreen wipers, adjusting the ignition device using Bluetooth, pulling out the thermostat, etc. If communications allow, I will try to write and send info and photos every day.
Greetings, o frozen ones in Poland!
Piotr Kowal