Land Serwis

Jestem dumny z mojego teamu! - rozmawiamy z Pawłem Molgo, mistrzem Polski RMPST 2014

„Zakręcony” sezon 2014, zakończony wywalczeniem tytułu mistrza Polski i Czech, był tylko preludium do nowych, odważnych wyzwań. Paweł Molgo reprezentujący barwy NAC Rally Team w rozmowie z nami opowiada o tegorocznej walce na trasach WRC oraz zbliżających się zawodach: Africa Race, Historycznym Rajdzie Monte Carlo i klasycznym Rajdzie Safari, w których wystąpi w przyszłym sezonie.

Arek Kwiecień: - Rok temu, gdy rozmawialiśmy, spokojnie planowałeś starty Land Cruiserem T2, którego budowę niedawno zakończyliście. Nieoczekiwanie na początku tego sezonu zostałeś właścicielem Nissana Navary T1, później szybko stałeś się jednym z faworytów RMPST, tuż przed końcem roku Nissana zamieniłeś na jeszcze lepszą Toyotę Hilux Overdrive, aż ostatecznie sięgnąłeś po tytuł mistrza Polski i... Czech, choć ani razu w Czechach nie występowałeś. To był chyba nieco zwariowany dla Ciebie rok?

 DSC8270Paweł Molgo: - Rzeczywiście, takiego sezonu zupełnie nie spodziewałem się! Nissana kupiłem tuż przed rozpoczęciem sezonu, licząc się z awariami i kłopotami. A tu nic! Samochód ani razu mnie nie zawiódł, wymagał głównie zabiegów kosmetycznych i dowiózł mnie do tytułu mistrzowskiego. Wygląda na to, że szczęście sprzyja mi w debiutach. Sięgnąłem po tytuł, gdy po raz pierwszy startowałem w mistrzostwach Polski w grupie T2. W tym roku przesiadłem się do T1 i dobra passa również mnie nie opuszczała – z każdego rajdu przywoziłem puchar, pięciokrotnie stawałem na podium, a na koniec wywalczyłem zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. To dowodzi, że moje wcześniejsze mistrzostwo w grupie T2 nie było przypadkowe. Cieszę się ze zdobytych tytułów, ale równie wielką przyjemność sprawiły mi rajdy, w których startowałem. Nagrodą za ten rok był zakup nowego auta, o którym nawet nie marzyłem – Toyoty Hilux Overdrive. Dla mnie, jako kierowcy-amatora, to samochód z najwyższej światowej półki.

- Mówiłeś, że nie czujesz się faworytem mistrzostw. Jak sądzisz, co zadecydowało o Waszym sukcesie?

- Kluczem było z pewnością wyważenie własnych umiejętności, możliwości auta oraz potencjału serwisowego naszego zespołu. Nie dysponujemy nieograniczonym budżetem i nie stoją za nami wielcy sponsorzy, choć oczywiście wsparcie firmy NAC stanowi dla nas wartość bezcenną. Tym co mamy, musimy jednak gospodarować oszczędnie i z rozsądkiem. Tym zespół amatorski różni się od fabrycznego. Gdy walczę na trasie, staram się nie przesadzać, by nie ryzykować awarii. Choć czasem czuję, że mógłbym jechać szybciej, intuicja podpowiada mi, że mój samochód nie jest czołgiem, który wszystko wytrzyma. Oczywiście, gdybym wiedział, że w bazie czeka na mnie na przykład zapasowa skrzynia biegów, jechałbym bardziej ofensywnie. Ale wiem, że nie czeka, więc jej awaria może przekreślić wszystkie nasze wysiłki.

- A więc „spieszyłeś się powoli”...

- Zgadza się! Walczyliśmy rozważnie i bez nadmiernego ryzyka, co okazało się przepisem na końcowy sukces. Oczywiście, jak zawsze w motosporcie, ważnym czynnikiem był również łut szczęścia. Ale jak mawiał Wielki Szu, „szczęście trzeba umieć sobie zorganizować”. My zatroszczyliśmy się o wszystko, co było w naszej mocy. Suma tych wszystkich składników złożyła się na tytuł mistrzowski, który – chciałbym to podkreślić – należy się wszystkim członkom naszego zespołu! Stanowimy zgraną ekipę, z którą chce się wyjeżdżać na zawody. Atmosfera panująca w teamie ma dla mnie ogromne znaczenie. Przyjaźnimy się, razem walczymy, trudzimy się, czasem wściekamy, a gdy można – śmiejemy się i pijemy wino. Zabrzmi to być może górnolotnie, ale serce mi rośnie na widok naszego teamu – jego członkami są znakomici fachowcy, do których mam pełne zaufanie. Panuje u nas fantastyczna atmosfera. Czasami wręcz sam sobie zazdroszczę...

- Jak doszło do tego, że zamieniłeś grupę T2 na T1?

- Nawet ja byłem tym zaskoczony. Planowałem, że w tym roku będę startował Land Cruiserem T2. Na początku roku pojawiła się okazja kupna Nissana Navary – była to dla mnie ogromna niespodzianka, ale długo się nie zastanawiałem. Pomyślałem, że może to być jedyna i zarazem ostatnia szansa, by spróbować walki w dobrej T-jedynce. Z Nissanem szybko się polubiliśmy. Debiut na Baja Drawsko wypadł nam nieźle, a później już tylko się rozpędzaliśmy. Szczytem naszych osiągnięć było zwycięstwo odniesione w Inter Cars Master Race w Nowym Sączu – na trudnej, przeprawowej, bardzo śliskiej trasie. Przyniosło mi ono dużą satysfakcję.

DSC00097- Potem zdecydowałeś się jednak na ryzykowny ruch, zamieniając przed ostatnią, decydującą rundą sprawdzonego Nissana na nową Toyotę... Nie należało z tym jednak poczekać do końca sezonu?

- Ryzyko było nieduże, bo tytuł mistrzowski mieliśmy już na wyciągnięcie ręki. Dlatego postanowiłem nie zwlekać i wypróbować Toyotę, która akurat trafiła w moje ręce. Wiedziałem, że nie znajdę lepszej okazji, by przetestować to auto w warunkach bojowych. I udało się! – mimo małych kłopotów, tytuł zapewniliśmy już sobie w pierwszym dniu zawodów, a ponad 300 kilometrów jazdy pozwoliło mi zapoznać się z autem i znaleźć jego słabsze punkty. Teraz mamy czas, by dobrze przygotować się do przyszłorocznego sezonu. Duży przegląd zapewniony mamy również w Overdrive.

- Wielokrot celeb gossip nie w trakcie sezonu chwaliłeś Nissana, który ani razu Cię nie zawiódł. Tytuł mistrzowski to również jego zasługa. Czy lepsze (Toyota) nie okaże się wrogiem dobrego (Nissan)?

- Z całą pewnością nie! Toyota to auto z najwyższej półki (również budżetowej), jest przygotowana do walki z najlepszymi. Jest wyższa od Nissana, nieco szybsza, lepiej wybiera nierówności. Nissan jest niżej zawieszony, ma twardsze zawieszenie, stanowi swego rodzaju krzyżówkę rajdówek WRC i Cross Country. Toyota jest zaś stuprocentową dakarówką, a jej żywiołem jest pustynia. Navarę wspominać będę z sentymentem, bo jest bardzo prosta w obsłudze i ani razu mnie nie zawiodła. Ma tylko jedną, dość śmieszną "wadę" – jest dość głośna, do czego można się oczywiście przyzwyczaić. Hilux to kolejny krok naprzód w mojej rajdowej karierze – ma ogromne możliwości. Czuję, że gdy go okiełznam, będą miał z tego ogromną frajdę. Nie sądzę, bym w przyszłości miał okazję przesiąść się do jeszcze lepszego auta. Muszę się przyznać, że czułem ogromne wzruszenie, gdy na start w Żaganiu podjechałem tak znakomitym autem, na dodatek z numerem 101 na burtach. Spełniłem swoje marzenie: stworzyliśmy team na europejskim poziomie, jechaliśmy po zwycięstwo w mistrzostwach Polski. Długo będę pamiętał tę chwilę.

- Zdobyłeś mistrzostwo Polski, za chwilę startujesz Africa Race. To już wiemy, ale co planujesz dalej w przyszłym sezonie?

- Faktycznie, nasze głowy zaprząta już Afryka, dokąd zabieramy Toyotę Land Cruiser T2 i Unimoga T4, a jako wozy serwisowe MAN-a i Iveco. Nasze samochody będzie można zobaczyć na OffRoad Show Poland, który odbędzie się w najbliższy weekend w Warszawie. Po nich Toyota Hilux zostanie przetransportowana do Belgii, do siedziby Overdrive, gdzie czeka ją wspomniany już przegląd. Nissan czekać zaś będzie na kupca. Po powrocie z Africa Race niemal natychmiast  wyruszę na start Historycznego Rajdu Monte Carlo, w którym już po raz trzeci będę rywalizował Fiatem 125. Później zamierzam skupić się na rajdach z cyklu RMPST i FIA CEZ. Korci mnie występ w Italian Baja – kiedyś byłem już blisko jego mety, a dziś Hiluxem mógłbym pokusić się o dobry wynik. Proszę pamiętać, że nie jestem zawodowcem, który utrzymuje się z rajdów. Nie mogę jeździć z zawodów na zawody. Więcej będę mógł powiedzieć, gdy ogłoszone zostaną terminy rajdów na rok 2015. Na pewno będę starał się, by obronić tytuł mistrzowski RMPST. Tym razem jednak poprzeczka zawieszona będzie o wiele wyżej, bo nie będę debiutantem jak w roku 2014, ale faworytem. Nie będziemy startować w afrykańskich maratonach, bowiem jesienią czeka nas występ w klasycznym Safari Rally, na który szykujemy Mercedesa 450 SLC. Mamy już gotową klatkę, obspawaliśmy nadwozie. Zakupiliśmy 2 silniki, komplet felg. By rozpocząć składanie auta, potrzebujemy jedynie zawieszenia, które otrzymamy w przeciągu 2 miesięcy. Na wiosnę chciałbym rozpocząć testy. Myślę, że sporo czasu będę spędzał na nowy torze Inter Cars, który przypomina warunki panujące w Afryce. Przyznam szczerze, że Kenia budzi moją ogromna ekscytację!

Rozmawiał: Arek Kwiecień, foto: Autor, Kamil Jabłoński, Mariusz Bodnar

20141021-122755