Land Serwis

U Martonów nie ma team orders. Rozmawiamy z Maćkiem Martonem, zwycięzcą RMPST 2013

Z Maćkiem Martonem, pilotem aktualnego mistrza Polski, Mirka Zapletala, rozmawiamy m.in. o ubiegłorocznym sezonie, pechowym Dakarze, nowej ewolucji Hummera i... team orders w rodzinie Martonów.

ZOBACZ TAKŻE: Maciek Marton na Africa Eco Race 2013. Tajemnice czeskiego Hummera H3 EVO


Arek Kwiecień: - Ubiegły sezon był dla was bardzo udany – wywalczyliście tytuł mistrzów Polski, wygraliście kilka ważnych rajdów. Czy wszystko poszło po Waszej myśli?
Maciek Marton: - Myślę, że nie wszystko się udało, ale nie można powiedzieć, że to był zmarnowany rok. Przez cały rok pracowaliśmy nad naszym H3 i uważam, że mamy to auto naprawdę bardzo dobrze skonfigurowane. Patrząc na cały sezon, to na pewno największym sukcesem jest mistrzostwo Polski w klasyfikacji generalnej po bardzo fajnej walce do ostatniej chwili z załogą Małysz-Marton. Mieliśmy też kilka startów, gdzie po prostu zabrakło trochę szczęścia, ale to się zdarza i jesteśmy dobrej myśli.

- Do którego z ubiegłorocznych rajdów najchętniej wracasz myślami?
- Na pewno bardzo dobrze wspominamy trzy rajdy na Półwyspie Arabskim: w Arabii Saudyjskiej udało się wygrać (ZOBACZ: Mirek Zapletal i Maciek Marton triumfują w Hail Baja 2013), a w dwóch pozostałych rajdach zajęliśmy dobre, punktowane miejsca (ZOBACZ: Finał ADDC 2013: Schlesser zwycięża bitwy, ale Roma wygrywa wojnę | Finał ADDC 2013: Schlesser zwycięża bitwy, ale Roma wygrywa wojnę). Chyba nie było rajdu, na który moglibyśmy celeb gossip jakoś szczególnie narzekać.

- Kto był dla Was najtrudniejszym rywalem w RMPST? Przede wszystkim jak Tobie rywalizowało się z własnym ojcem? Rozumiem, że team orders raczej nie obowiązywały?;)
- Na pewno naszym największym rywalem był Adam Małysz, który jest coraz szybszy i mam nadzieję, że w przyszłym roku również będziemy mogli powalczyć na kilku imprezach. Szybko obudził się Łukasz Komornicki, który w nowym aucie będzie bardzo groźny. Myślę że dużym zaskoczeniem jest Marek i Jacek, którzy stwierdzili, że od początku będą bardzo szybcy. Z tatą na pewno fajnie jest porywalizować, ale dla mnie jest to normalna sytuacja, pewnie dlatego że odkąd ja startuję, to często spotykamy się na zawodach. Team orders nie ma i myślę, że raczej nie będzie.

- Oglądałeś z bliska Dakar 2014 (współczuję awarii...) - jakie masz odczucia? Czyja postawa najbardziej Ci się podobała, a komu najmocniej kibicowałeś?

- W tym roku udało mi się wystartować w Dakarze, niestety złośliwość rzeczy martwych nie pozwoliła mi przejechać wielu kilometrów. Dakar dosyć dziwnie odczułem - trochę to sobie inaczej wyobrażałem. Byłem na kilku maratońskich rajdach i myślałem, że Dakar jest podobny na przykład do Faraonów tylko większy. Niezbyt podobało mi się to, że jest aż tak „cywilizowany”. Ogromnym pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie Martin Kaczmarski. Taki debiut to marzenie. Olbrzymie doświadczenie dakarowe wykorzystali Dąbrowski z Czachorem. Marek jest bardzo szybkim i oszczędzającym auto kierowcą. Jasne jest to, że najbardziej kibicowałem tacie, ale trzymałem mocno kciuki za wszystkich Polaków. Liczyłem na to, że może Sainz w buggy Gache’a albo Robby zrobią niespodziankę i przycisną mocniej MINIaki.

- Jesteś kolejnym pilotem Mirka i wygląda na to, że zadomowiłeś się już w kabinie Hummera. Jak wygląda Wasza współpraca? Jak się dogadujecie?
- O tym, jak trafiłem do Mirka, już kiedyś opowiadałem. Jak na razie dobrze nam się współpracuje, nasza praca wybiega już poza rajdówkę - dużo rzeczy robimy razem. Mirek mówi, że jestem najlepszym dla niego pilotem na obecną chwilę, bo nikogo innego nie ma (ha ha).

- Jak w ubiegłym roku sprawowało się Wasze auto?  Skoro pojawił się pomysł kolejnej ewolucji, co wg Was nadawało się do poprawy?

- H3 Evo sprawuje się rewelacyjnie. Auto mamy naprawdę dopracowane, ale rywale nie śpią i aby być konkurencyjnym na arenie międzynarodowej, trzeba cały czas iść do przodu. Na dzień dzisiejszy jesteśmy po krótkich, 200-kilometrowych testach na Słowacji. Ciężko coś jeszcze powiedzieć. Na pewno nowa konstrukcja ma potencjał, ale bardzo dużo pracy przed nami.

- Znajdowaliście się na liście startowej Africa Race – dlaczego ostatecznie nie wystartowaliście w Afryce?
- Z AER był prosty temat. Chcieliśmy tam pojechać już nowym autem, ale zabrakło dosłownie paru dni roboczych, żeby go skończyć i nie zdążyliśmy na start. Mirek jest zbyt profesjonalnym konstruktorem, żeby pojechać na taka imprezę niegotowym autem.

- Jakie plany startowe macie na ten sezon? RMPST, FIA, zagranica?  Planujecie Dakar 2015?
W sezonie 2014 priorytetem będzie Puchar Świata, ale mam nadzieję, że pojawimy się również na paru lokalnych imprezach. Chcielibyśmy pojechać na Dakar 2015, ale to olbrzymie przedsięwzięcie finansowe i cały czas szukamy sponsorów, którzy mogliby nam w tym pomóc. Mam nadzieje że się uda.

Rozmawiał: Arek Kwiecień, fot. Archiwum Terenowo.pl