Land Serwis

IV etap Breslau Poland 2018 – w błocie i tumanach kurzu

- Kiedy tylko udało nam się wydostać z kurzu, zrobiło się fantastycznie! Nawet sobie nie wyobrażacie, jaką mieliśmy przyjemność z walki w piasku! - cieszył się na mecie IV etapu Breslau Poland Bernd Jaeger, kierowca słynnego, żółtego VW T3 Syncro. Dzielny busik na koniec dnia, po 4 godzinach walki mógł pochwalić się 3. czasem w klasie Car Open CC. Inni zawodnicy również docierali do mety zmęczeni, ale zadowoleni z zaliczenia solidnej dawki off-roadu.

W poniedziałek zawodnicy z klasy Cross-country przejechali blisko 200 kilometrów w terenie, wzniecając za sobą tumany kurzu. W tym czasie ich koledzy z klasy Extreme pokonywali kolejne przeszkody prowadzące przez rzeki  i błota. 

Ton Stoker, najszybszy kierowca w cross-country, który w poprzednich latach osiągał sukcesy za kierownicą ciężarowego Iveco, za wszelką cenę starał się zminimalizować stratę do prowadzących w klasie Car Open CC Polaków jadących Dacią Duster – Grzegorza Brochockiego i Grzegorza Komara. - Wystarczy mały błąd, by cały wysiłek poszedł na marne – mówił. – Nasz Desert Warrior sprawuje się fantastycznie na piasku i poligonowych drogach. Nadzieja nas nie opuszcza. Przed nami jeszcze wiele dni zmagań.  

Tym razem pech spotkał niestety Jarosława Andrzejewskiego i Maćka Radomskiego, których Korba wjechała w stojącego w kurzu konkurenta i etap ukończyła na „śmieciarce”. Auto udało się naprawić nocą i Polacy stanęli na starcie wtorkowego etapu. Sebastian Ciuła i Daniel Burzyński, którzy walczą swoją Vitarą w klasie Car Limited CC, do mety dotarli na miejscu 2. i pozostają wiceliderami grupy. Przepiękny pojedynek w klasie SSV CC toczą również Tomasz Wojtyra i Michał Szczurtek, którzy za rywali mają tylko jedną załogę z Danii – po 4 etapach różnica pomiędzy nimi wynosi tylko 4 minuty!

Emocji nie brakuje też w klasie ATV cross-country – Duńczyk Nikke Harkjaer rywalizuje sam z koalicją 8 polskich quadowców! W poniedziałek to on był górą, wyprzedzając wielokrotnego triumfatora Breslau, Remigiusza Kusego, o skromne 31 sekund. W klasyfikacji generalnej  umocnił się na prowadzeniu, mając ponad 12 minut przewagi nad Kusym i ponad godzinę nad Danielem Radzio.

Dobre zawody zaliczają nasze załogi z klasy ekstremalnej. W grupie Limited liderami są Maciej i Beata Pelcowie, którzy wyszli na prowadzenie mimo... otrzymanej taryfy, bowiem ich najgroźniejsi rywale w ogóle nie stawili się na starcie. W najbardziej prestiżowej grupie Open świetną 4. lokatę zajmuje team Maszki – Marzena Kaczmarek i Bartosz Kulpiński, którzy zmagają się z czołówką europejskich off-roaderów. - Wyobrażacie sobie, jak wielu doskonałych kierowców stawiło się na starcie? To absolutne TOP Europy – z Jimem (Marsdenem) i Franckiem (Daurelle) na czele! - zachwyca się Gilles Girousse, którym razem zdecydował się pełnić rolę nawigatora. Walka toczy się o każdą sekundę, ale zawodnicy grają Fair Play – gdy Marsden spotkał Daurelle'a stojącego 500 metrów przed metę z pustym bakiem, nie wahał się wziąć go na hol i umożliwić mu odniesienie etapowego zwycięstwa.

Wtorek z dwoma ponadstukilometrowymi oesami znów jest gwarancją emocji, z którymi nawet Mundial jest bez szans.

MM, fot. RBI celebrity news Media