Land Serwis

VII etap Balkan Offroad Rallye – czarny piątek Polaków

Piątkowy etap Balkan Offroad Rallye nie był zbyt pomyślny dla polskich załóg. Zibi Popielarczyk i Daniel Potocki w wyniku „rolki” spadli z 2. na 3. miejsce w klasie extreme, w rezultacie 30-minutowej kary czasowej Paweł Molgo i Janusz Jandrowicz zostali zepchnięci z 3. na 6. lokatę w klasie cross-country, a 80-minutowy postój na trasie zaliczyli Adam Bomba i Michał Bomba. W drodze do Polski jest już Land Rover Pawła Oleszczaka i Andrzeja Wieczorka, który kilka dni wcześniej ucierpiał w zderzeniu z inną rajdówką.

Przedostatni etap rajdu z dwoma 130-kilometrowymi oesami dawał Polakom z zespołu NAC Rally Team szansę na poprawienie i tak bardzo dobrego rezultatu, jakim było 3. miejsce w klasie cross-country. Trasa okazała się jednak niezbyt wymagająca technicznie i nie ułatwiała niwelowania strat do liderów, a na przeszkodzie stanął również drobny błąd nawigacyjny Polaków. Ostatecznie Paweł Molgo i Janusz Jandrowicz zameldowali się na mecie z 3. czasem odcinka, co zbliżyło ich do 2. miejsca w „generalce” i dawało jeszcze nadzieję na awans w przypadku dobrego wyniku na ostatnim etapie. - Czujemy się usatysfakcjonowani z 3. miejsca, ale w sobotę spróbujemy jeszcze zaatakować, bo walczyć trzeba do samego końca! - mówił na mecie Paweł Molgo.

Niestety kilka godzin później decyzja sędziów pozbawiła Polaków nadziei na zajęcie jakiegokolwiek miejsca na podium rajdu. Do ich wyniku dopisane zostały bowiem dwie 15-minutowe kary za przekroczenie prędkości w strefach kontroli. - Humory mamy popsute – komentuje Paweł Molgo. – Byliśmy niedaleko 2. miejsca, które wydawało się na wyciągnięcie ręki, bo zajmująca je załoga jedzie od nas wolniej. Kara 30 minut powoduje jednak, że spadliśmy na 6. lokatę. Nasze odwołanie zostało oczywiście odrzucone. Decyzja sędziów jest dla mnie zupełnie niezrozumiała! Od początku rajdu, co więcej – przez cały czas trwania mojej kariery – startuję i finiszuję tak samo. I nagle tuż przed zakończeniem rajdu ktoś zgłasza zastrzeżenia! Nie rozumiem, dlaczego nikt nie zwrócił nam uwagi przez cały tydzień trwania zawodów? Czemu nie otrzymaliśmy wcześniej jakiegokolwiek ostrzeżenia? Chyba każdy stara się ruszyć na trasę oesu możliwie jak najszybciej. Nie przypominam sobie również, abym stworzył jakiekolwiek zagrożenie. Z przykrością muszę stwierdzić, że chyba komuś przeszkadzało, abyśmy zajęli wysoką lokatę końcową, a kara została wymyślona na potrzebę chwili – równie dobrze zamiast 30 minut mogliby nam dopisać 60 min. To dla nas bardzo gorzka pigułka do przełknięcia. Choć przyszło mi do głowy, aby wycofać się i pojechać do domu, w sobotę zamierzamy przejechać finałowe odcinki. Chcemy już zamknąć ten rozdział, ale nie wydaje mi się, abym tu wrócił w przyszłości.

10. lokatę w klasie cross-country po siedmiu etapach zajmują Adam Bomba i Michał Bomba, którzy w piątek z powodu awarii elektryki stracili ponad 80 minut do zwycięzców. Spadek z 2. na 3. miejsce w klasie extreme zanotowali Zbigniew Popielarczyk i Daniel Potocki, którzy zaliczyli na trasie widowiskową, ale kosztowną w skutkach rolkę.

W sobotę na zawodników czeka 116-kilometrowy odcinek w terenie oraz finałowy, 16-kilometrowy oes wyznaczony na plaży Morza Czarnego, który zwykle jest okazją do świętowania końca celebrity gossip zawodów. Niestety dla wszystkich pożegnanie z rajdem będzie radosne.
MM