Land Serwis

K2_BROWSING_IN MT Rally & MT Series

IV etap MT Rally 2012 – thriller o północy

Gdyby wydarzenia na MT Rally 2012 rozrywały się według scenariusza, jego autorowi z pewnością należałby się statuetka Oscara. Jesteśmy bowiem świadkami thrillera (dla niektórych horroru), pełnego zaskakujących zwrotów akcji, który rozpoczął się od hitchcockowskiego „trzęsienia ziemi”, a obecnie gna w zawrotnym tempie ku porywającemu finałowi.  

I jak to w thrillerze – gdy widz przeczuwa już koniec, następuje nagła wolta, która wszystko zmienia. Na piątkowym etapie nocnym głównymi bohaterami widowiska były zażarcie rywalizujące o zwycięstwo w klasie Cross-Country 1 terenówki Pawła Oleszczaka i Marcina Łukaszewskiego – gwiazd polskiego off-roadu XXI wieku. Paweł jako dwukrotny zwycięzca poprzednich edycji MT był faworytem, zwłaszcza że Marcinowi towarzyszy tym razem dubler jego etatowej pilotki, Magdy Duhanik, która nie mogła wystartować z powodów rodzinnych. Wydawało się, że szybkość i doświadczenie Pawła wezmą górę, a tymczasem... - jak to czasem bywa w „piątek, trzynastego” - w jego niezawodnym Nissanie pękł pasek klinowy! Cały, wielodniowy wysiłek na nic! Regulamin jest nieubłagany – nieukończony etap oznacza taryfę i 4 godziny kary.

Przed finałowym, 174-kilometrowym etapem sobotnim nowymi liderami klasy CC1 zostali Marcin Łukaszewski i Łukasz Grzeca. W pozostałych klasach etap nocny zakończył się bez większych rewolucji – w CC2 prowadzą Piotr Krawczyk i Arkadiusz Witczak, a w Sport – Robert Kufel i Dominik Samosiuk.

- Trasa „nocki” - jak zwykle na MT -  była bardzo ciekawa, „nawigacyjna”, ale z perfekcyjnym roadbookiem, który ułatwiał nam zadanie – famous people opowiada Ewa Matkowska, startująca Land Roverem o wdzięcznym imieniu Pokrak. - Mimo to trafialiśmy czasem na auta jadące pod prąd – w ciemnościach łatwo się jednak zgubić. Bo - jak to w nocy - największym problemem była słaba widoczność. Etap był szybki, mógłby być jeszcze szybszy, gdyby nie konieczność wyprzedzania. A w nocy, na wąskich, leśnych drogach, nie zawsze było to łatwe zadanie. Zdarzały się niespodzianki – raz wpadliśmy rozgrzanym autem na czołgówkę pełną wody i natychmiast zamieniliśmy się w ogromny kłębek dymy i pary. Wtedy już nic nie było widać!

- Ślisko, ciemno i mokro. W nocy poligon wygląda zupełnie inaczej! - podsumowuje Janusz Ellert. - Jechaliśmy w grupie m.in. z Traskiem, Fazim i jedną Gelendą, cały czas się tasując. Problemem dla nas były duże ilości błota, a ponieważ halogeny mamy zamontowane na zderzaku, szybko się zalepiały...

Najlepsi off-roaderzy na mecie meldowali się już po 2 godzinach jazdy. Szacunek budzili zwłaszcza Sportowcy, którzy po drodze musieli pokonywać kilka brodów. Mimo to byli szybsi od części zawodników z klasy cross-country.

Nasz jedyny reprezentant w klasie ciężarówek, Krzysztof Ostaszewski, jadący Zetrosem pomimo licznych przeciwności losu po 4 etapach zajmuje drugą lokatę. Brak napędu, niesprawne amortyzatory czy zatory na trasie nie powstrzymują go przed wytrwałym dążeniem do upragnionego zwycięstwa. Na prowadzeniu znajduje się ciężarówka, która wydawać by się mogło, nie jest stworzona do ścigania się. Jest to trzyosiowy Mercedes, który mimo spektakularnego utknięcia w przeprawie wodnej zajmuje najwyższą lokatę. Kierowca Ralf Neubert nie patyczkuje się z trasą napotkaną na tej edycji MT. Jedzie szybko, agresywnie i co najważniejsze skutecznie. Trzecia lokata przypada załodze z numerem 402. Dieter Wollenberg powozi przecudnej urody, różowego MAN-a zwanego potocznie „Gąsienicą”. Podąża raczej spokojnie, ale systematycznie. W tym momencie nie jedzie jeden z najważniejszych zawodników - Sebastian Reichenbac.  Jego mały, waleczny Unimog, chyba jeden z najstarszych przedstawicieli ciężarówek terenowych, wycofał się z rajdu. Ostatni etap nie powinien przynieść większych zmian w klasyfikacji jednak, jak wiadomo dopiero przekroczenie liny mety gwarantuje ostateczne lokaty.

W sobotę będzie miał miejsce finałowy już etap rajdu. I jednocześnie najdłuższy – po trwających trzy doby zmaganiach aż 174-kilometrowy oes znów może zakończyć się „trzęsieniem ziemi”.

Text i foto: Arek Kwiecień / Sigma Pro, Kamel

MT Rally 2012 - wyniki etapu IV:

.