Land Serwis

Finał Pucharu Polski ATV PZM Dragon Winch 2013 - runda perfekcyjna

29 Pazdziernika 2013
Położona w Dolinie rzeki Drwęca – Osada Karbówko gościła trzecią,  a zarazem finałową rundę przeprawowego Pucharu Polski ATV PZM Dragon Winch. To na tych terenach mieli zmierzyć się zawodnicy rywalizujący wcześniej w Stężnicy i Biedrusku. Chrapkę na puchar  w każdej z klas miało kilku zawodników, a różnice punktowe przed finałem były niewielkie, więc i stawka była wysoka.

Na bazę od rana zjeżdżali najlepsi w kraju kierowcy ATV z całymi rodzinami. W powietrzu unosił się zapach spalin zmieszany z bryzą rzeki i okolicznych lasów. To mieszanka powietrza uwielbiana przez wszystkich fanów offroadu! Emocje rosły z każdą chwilą. Quady zaplombowane czekały w parku maszyn. Zapowiadaną przez organizatora niespodzianką był brak kart na pieczątki w klasie extreme! W zamian za to dostali oni małe elektroniczne transpondery Seven Guard. Cześć zawodników obawiała się nowego „wynalazku”, ale jak się później okazało niesłusznie. Było to strzał w dziesiątkę! Warto dodać, iż nie byłoby tych urządzeń gdyby nie pomoc współzałożyciela ATV Polska i naszego etatowego dakarowca Rafała Sonika.  

Punktualnie o 18 rozpoczęła się odprawa. Organizator w pięknej auli przedstawił zarys trasy oraz przeszkolił z używania nowych urządzeń. Zawodnicy odebrali nawigacje z trackami i według wylosowanych wcześniej numerów, przejeżdżali na linię startu, która w linii prostej była oddalona jakieś 300 metrów od parku maszyn, ale po drodze przeszkodą była rzeka Drwęca, więc - by ominąć rezerwat - dojazdówka wydłużyła się do kilku kilometrów.

Pod osłoną nocy
Pogoda okazała się łaskawa dla zawodników: było ciepło, a niebo dość gwiaździste, choć  na podziwianie takich widoków czas mieli tylko kibice. Uczestnicy rajdu walczyli na stromych zjazdach i podjazdach, trawersując na granicy przewrócenia quada. Niektórzy te granice przekroczyli, ale kończyło się tylko na połamanych plastikach i skrzywionych kierownicach. Jeden z zawodników, Kulinski Paweł miał mniej szczęścia i po przewrotce skręcił staw skokowy. Szybko pomocy udzieliła mu dzielna ekipa medyczna Offroad Rescue Team, która zabezpieczała rajd od strony medycznej. Dla ostudzenia emocji, organizator zafundował zawodnikom chłodzenie w rzeczce. Tylko w jednym miejscu było naprawdę głęboko, ale to wystarczyło, by dalej zawodnicy jechali jeszcze rozważniej.

W extremie po nocy główni pretendenci do tytułu zjechali na metę z kompletem punktów i tylko minuty decydowały o miejscach w klasyfikacji. Pierwszy Szynkiewicz, później Oskar i Kurek. Tuż za nimi Sitarek, Kozłowski, Rolnicki i Dunajski. "Dunaj" blisko końca musiał rozbierać swoja wyciągarkę, ponieważ wciągnęło mu szeklę przez prowadnicę. Strata na naprawę to prawie 20 minut i zawodnik nie zdążył zebrać 4 pieczątek.

W adventure walka była jeszcze bardziej wyrównana. Z kompletem z nocki zjechało 10 zawodników, którzy jechali w parach i mieścili się w niecałej godzinie. Najlepszy czas uzyskalły duety Pietruczuk/Karpik, a za nimi Nadolny/Dymowski.

W UTV już tylu emocji nie było, choć zawodnicy nie mieli łatwo, wijąc się na ciasnych próbamch między drzewami. Po nocy  sytuacja na podium przedstawiała się następująco: Małkus, Kubiak, Suzin.

Full Attack!
Rano ogłoszenie wyników, przy tablicy gwarno, rajderzy opracowują taktykę , ale chyba u większości zasada prosta – full attack! Pętla była podobna, tylko pieczątek więcej do zdobycia. To czego nie było dokładnie widać w nocy, podnosiło poziom adrenaliny u zawodników i kibiców. Pionowe zjazdy i trawersowanie na skraju urwisk przy niektórych pieczątkach mogło skończyć się widowiskowym rolowaniem, ale zawodnicy mieli sprzymierzeńca w postaci… terenu. Pod liśćmi leżała warstwa sypkiego piasku, który bardzo dobrze „trzymał” quada, choć już przy wjazdach pod pionowe ściany koła zwykle szybko się zakopywały się i konieczne było rozciąganie "sznurków”.

Około godziny 13 spadł dość rzęsisty deszcz i przyczepność, zwłaszcza na odcinku koło mostku z rzeczką, diametralnie się zmieniła. Miejscami utworzyła się czarna, śliska maź, ale to tylko uatrakcyjniło zawod!. Bardzo szybko próby zdobywali Oskar z Kurkiem, omijając przy pieczątkach „maruderów”, ale ostatecznie pierwszy na metę zjechał „SZYNA”. Niestety w ferworze walki opuścił dwie pieczątki i to, jak się później okazało, kosztowało go bardzo dużo. Z kompletem i najlepszym czasem na mecie stawił się team Akademii ATV Oskar i Kurek, a za nimi z kompletem dojechali jeszcze Sitarek, Rolnicki i Dunajski.

W Adventure full attack przypuścili Szamota i Mrowiec, dzięki czemu wskocyzli na pudło tuż za Karpika i Pietruczuka. Ostatni stopień podium uzupełnili Bińkowski i Sielski.

W UTV po dniu nic się nie zmieniło i liderzy z nocki pozostali na swoich miejscach; czyli  I miejsce - Jarek Małkus / Przemysław Gerlaczyński, II miejsce - Marek Kubiak / Piotr Cichoński i na ostatnim stopniu podium - Nikodem Suzin / Michał Pielużek.

Ostatnia runda wyłoniła również pierwszych historycznych zdobywców Pucharów Polski ATV PZM Dragon Winch:

Klasa ATV Sport Extreme: 1. Pieprzak Oskar | 2. Kurek Piotr | 3. Szynkiewicz Marcin

Klasa ATV Sport Adventure: 1. Karpik Jacek | 1. Pietruczuk Mateusz | 2. Mrowiec Łukasz | 2. Szamota Robert | 3. Klewek Mariusz

Klasa Sport UTV: 1. Suzin Nikodem / Pielużek Michał | 2. famous people Kubiak Marek / Cichoński Piotr | 3. Kurasiak Tomasz / Heller Agata


Finałowa runda okazała się rundą perfekcyjną. Organizatorzy pod wodzą pani prezes Polskiego Stowarzyszenia Czterokołowców ATV Polska, Doroty Lechowicz-Gustab, od początku wsłuchiwali się w zgłaszane  wcześniej  uwagi od  zawodników. Baza rajdu, jak przystało na finał takiej rangi mistrzostw, była świetna, trasa sprawiała frajdę zawodnikom, a jej kompaktowa specyfika ułatwiła oglądanie zmagań kibicom. Świetna okazała się decyzja o podbijaniu i zliczaniu pieczątek w klasie extreme w formie elektronicznej. Do tego genialne zabezpieczenie ze strony strażaków, którzy dzielnie stali w środku niczego i pilnowali, aby quady i kibice trafili na odpowiednie ścieżki. Dodatkowo mapy dla kibiców i rodzin, które kibicowały zawodnikom. Dwoma słowami – perfekcyjna runda!

text i foto: RAFCO / TERENOWO.PL