Land Serwis

Jeszcze o LR Only 2012 – One Life. Live It! Relacja Passion4Travel.pl

Tegoroczne LROnly to trzecia edycja corocznego zlotu użytkowników i miłośników Land Rovera organizowana przez Moliego i Tomka Tomaszewskiego. Duet zgrany i znany choćby z takich imprez jak MT Rally i MT Series. Trzeba jednak koniecznie dodać - organizowana nie tylko przez nich... olbrzymi wkład w powodzenie wszelkich ich projektów ma także „przyjacielska grupa wspierająca” i rodzina Moliego, a w szczególności Madzianka, bez której żadna taka impreza pewnie w ogóle by się nie odbyła. Ci co byli, wiedzą, a ja po prostu nie mogę wyjść z podziwu dla jej energii.

Ponieważ miałem przyjemność uczestniczyć we wszystkich edycjach LROnly, widzę jak olbrzymi progres wykonuje ta impreza. Na pierwszym zlocie było około 30 samochodów, na drugim około 70, teraz przybyło przeszło 150 załóg!!! Może powtórzę: 150 Land Roverów w jednym miejscu, przyrost o 100% rok do roku!!! Nooo, to chyba można nazwać sukcesem!!! Gdy rok temu pisałem „Było dobrze... będzie lepiej” nie pomyliłem się. Impreza zachowuje charakter swobodnego spotkania, bez ciśnieniowego zlotu, jednocześnie oferując uczestnikom możliwość aktywnego (intensywnego) spędzenia przedłużonego weekendu w absolutnie unikalnym miejscu, jakim jest Poligon Drawski.

Program zlotu jest prosty, lecz jednocześnie oferuje to, czego próżno szukać na innych „terenowych” imprezach. W ciągu dnia intensywna jazda po bezdrożach poligonu, po tych samych trasach i pokonując te same przeszkody co np. Rajd Drezno-Wrocław(!!!). Jest to wyjątkowa okazja, aby posiadacze rodzinnych Dyskotek czy Defów mogli wraz z rodzinami sprawdzić, jak sobie radzić z przeszkodami, na których zmagają się „zawodowcy” (swoją drogą, kolumna turystyczna LROnly trasę o długości ca. 60 km pokonuje od 10 rano do 16 popołudniu, czyli 5 h, podczas gdy rajdowi zawodnicy podobna odległość robią w 1-2 h). 

Po powrocie z trasy, latest celebrity news od 16:00 w Campie zaczynają się gry i zabawy dla dzieciaków: malowanie twarzy, strzelanie z łuku, małpi gaj i wiele, wiele innych... Dorośli w tym samym czasie „reanimują” pojazdy albo spokojnie jedzą obiad, piją piwko i dyskutują o wyższości Land Rovera nad innymi markami. Wieczorami codziennie pokazywane były prezentacje z wyprawa w najdalsze zakątki świata (tak, tak... to była robota Passion4travel.pl ). I z tego, co wiem, wszystkim się bardzo podobało.

Tegoroczny zlot miał jeszcze coś... Coś co moim zdaniem bardzo go uatrakcyjniło tzw. Pogodę Taktyczną. Innymi słowy deszcz, deszcz i raz jeszcze deszcz. A i jeszcze wiatr łamiący drzewa. Słowem super... a dlaczego? Ano dla tego, że dzięki temu trasa poligonowa (szczególnie sobota) przerodziła się prawdziwą jazdę! Praktycznie całe 60 km było mokre, błotniste i śliskie. Nie tylko wybrane przeszkody były trudne lecz często zwykła kałuża, która dzień wcześniej miała 10 cm głębokości, teraz dla wielu samochodów stawała się konkretnym problemem. Można było poczuć odrobinę przygody. Jechała grupa, wzajemnie sobie pomagając i wspierając. A wszystko to strugach deszczu.

Co szczególnie godne zauważenia, intensywne opady praktycznie nie wystraszyły landroverowców i nawet mimo dzieci, które w bazie z lubością zanurzały się w błocie i kałużach, większość załóg została do niedzieli. I oto chodzi!!! Tak mam być. One Life. Live It!

No dobra, i co dalej? Czy za rok będzie 300 aut? Tego nie wiem. Wiem jednak, że LROnly zmierza prostą drogą do bycia tym najważniejszym zlotem Land Rovera w Polsce. A znając odrobinę kulis całego przedsięwzięcia, mogę tylko napisać, że za rok są szansę na... Well, nie mogę...

Było dobrze... będzie jeszcze lepiej.

Text i foto: Marcin Gerc / Passion4Travel.pl

Pokazy Passion4Travel.pl