Land Serwis

Wranglermania(k) w ojczyźnie Jeepa

Ameryka – kraj, który jest marzeniem wielu osób. Wielu z nas było, wielu z nas chciałoby być w USA. Kraj to duży i różnorodny, trudno było się zdecydować, gdzie jechać, co zobaczyć. Nowy York, Waszyngton, Orlando, Miami, Key West - to miasta, w których byliśmy. Dopiero w Orlando udało nam się wypożyczyć Jeepa Wranglera, którego oblepiliśmy nalepkami klubowymi i rozpoczęliśmy podróż po wschodnim wybrzeżu USA. W jej czasie powstało sporo zdjęć i filmów nakręconych kamerą przyczepioną do maski Jeepa.

New York
Tu rozpoczęliśmy naszą wyprawę. Nocleg mieliśmy na Brooklynie, w dzielnicy, gdzie mieszkają ortodoksyjni Żydzi. Bardzo niecodzienny widok – na każdym kroku mijaliśmy mężczyzn z pejsami noszących tradycyjny ubiór: czarne płaszcze i nietypowe kapelusze. Będąc w Nowym Jorku, odwiedziliśmy polską dzielnicę Greenpoint. Jeszcze dziś można tam znaleźć sporo polskich sklepów z polską żywnością, piwem. Jednak tych sklepów jest coraz mniej, Polacy wynoszą się na Queens. GreenPoint położony jest bardzo blisko Manhattanu, co bardzo podniosło ceny nieruchomości. Polacy sprzedają je, a mieszkania kupują o wiele taniej w innej dzielnicy. W efekcie sporo zielonych w kieszeni zostaje.

Jak Nowy Jork to koniecznie trzeba zobaczyć Manhattan - to zupełnie inny świat. Times Square, gdzie całą dobę jest mnóstwo ludzi, non-stop święci się niezliczona liczba neonów, ekranów LED. Słynna 5th Avenue, na której są wszystkie liczące się marki światowe, Wall Street czy WTC, który już praktycznie został odbudowany. Teraz zamiast 2 wież są 4: jedna duża i 3 mniejsze. Najwyższa wieża jeszcze jest w budowie, ale już prezentuje się doskonale. Warto też wybrać się do Central Parku - bardzo fajne miejsce na odpoczynek, jedyne miejsce na Manhattanie, gdzie jest więcej zieleni, no i nie takie małe - zajmuje obszar 340 hektarów. Empire State Building, Rockefeller Center czy muzeum Intrepid Sea-Air-Space - mieszczące się na lotniskowcu, Statua Wolności to wszystko symbole Ameryki, które możemy zobaczyć w Nowym Jorku. Nowy Jork to największe miasto w USA, jednak poza opisanymi wyżej ciekawymi miejscami, jest bardzo zatłoczone, brudne, wszędzie widać jakieś śmieci. Dwa różna oblicza miasta-legendy.

Waszyngton
Miasto założone właśnie po to, aby było stolicą Stanów Zjednoczonych. Według mnie super pomysł. W jego centrum wznoszą się Kapitol, Biały Dom, National Mall (to ta budowla w kształcie iglicy), Lincoln Memorial, a dookoła pełno różnotematycznych, gdzie wstęp jest bezpłatny. Będąc w Waszyngtonie, można poznać całą historię Ameryki, zupełnie za free. Centrum miasta zajmują głównie wielkie biurowce. Nie ma budynków mieszkalnych, nie ma galerii handlowych. Nie widać tłoku na ulicach, swobodnie można poruszać się rowerem, taksówką, autobusem. Większy ruch możemy zaobserwować jedynie w godzinach porannych, kiedy urzędnicy docierają do pracy i w godzinach popołudniowych, kiedy wracają do domów. Dzielnice mieszkaniowe są na obrzeżach miasta – podobnie jak większe sklepy czy galerie handlowe. Miasto może się podobać - czysto, zadbana zieleń. Wszystko robi bardzo pozytywne wrażenie. Ale także Waszyngton ma inne, mniej znane oblicze. Spacerując nocami po mieście, można zauważyć wielu bezdomnych śpiących po prostu na ulicy - chyba nikt ich nie wygania. 

Orlando
Powiedziałbym, że to miasto rozrywki. Tu znajdziemy całe mnóstwo parków rozrywki dla każdego, Universal Studio, Walt Disney, Sea Word, Daytona Beach, Cape Canaveral, Cocoa Beach, Watersports Complex i wiele, wiele innych.

Nocowaliśmy w hotelu przy International Drive. Zaplanowane mieliśmy 2 noclegi, a atrakcji jest tu tyle, że zabrakłoby i miesiąca, aby wszystko zobaczyć. Postanowiliśmy zwiedzić Orlando nocą, przejechaliśmy całą International Drive, gdzie znajduje się wywrócony do góry nogami dom, oraz całe mnóstwo sklepów. Rano pojechaliśmy highwayem na Cape Canaveral, gdzie znajduje się centrum NASA. Dla turystów został udostępniony spory kompleks, gdzie spędziliśmy prawie cały dzień, zapoznając się z całą historią lotów kosmicznych. Niesamowitym przeżyciem był pobyt na stacji kosmicznej w kinie IMAX na prawdziwym 3D. To co oferują kina w Polsce to żadne 3D w porównaniu z tym, co zobaczymy w IMAX-ie. Kolejną megaatrakcją jest lot wahadłowcem... oczywiście w symulatorze. Osiągnęliśmy prędkość 17500 mil/h! Odpalaliśmy też rakietę w centrum kierowania lotów i podzialiśmy eksponaty z misji w kosmos.

Parking 10 USD, bilecik 53USD, zdjęcie 10 USD, śniadanie z prawdziwym kosmonautą - 25USD. Przejażdżka w pobliże strategicznych celebrity news obiektów NASA niestety bez wysiadania z autokaru - w cenie biletu.

Miami
O tym mieście każdy słyszał. Nocowaliśmy przy najbardziej rozrywkowej ulicy Ocean Drv. To tu praktycznie przez całą dobę trwa impreza. Pełno restauracji, klubów, dyskotek oraz hoteli. Temperatura nie spadała poniżej 35 stopni, niesamowita wilgotność i wspaniałe plaże. Miami to bardzo piękne miasto, piękne wieżowce, piękne domy położone przy brzegu, a przed każdym niemniej wypasiony jacht - tak wygląda centrum Miami – robi wrażenie.

Everglades
Park narodowy - największy obszar dzikiej przyrody zachowany w Stanach Zjednoczonych. Można tu spędzić cały dzień, my zdecydowaliśmy się na odwiedzenie farmy krokodyli, gdzie znajduje się ponad 2000 aligatorów. Trafiliśmy akurat na karmienie - niesamowity widok! Pogoda nam nie sprzyjała, była burza, przeszło bokiem, ale udało nam się przejechać Airboatem - niesamowity offroad.

Key West
Miasto wyspa. Najbardziej wysunięty punkt USA na południe. Stąd jest tylko 90 mil do Kuby. Z jednej strony mamy Ocean Atlantycki, a z drugiej Zatokę Meksykańską. Według legendy, na wyspie ciąży indiańska klątwa, kto raz znajdzie się na wyspie, do końca życia będzie chciał na nią powrócić - ja jakoś nie odczuwam działania tej klątwy... Aby dojechać autem do Key West, pokonujemy dziesiątki mostów i wysepek, najdłuższy z mostów ma 7 mil długości.

Key West to turystyczne miasto. Na głównej ulicy znajduje się mnóstwo pubów, dyskotek, restauracji, dla każdego. W każdej muzyka na żywo. Temperatura zarówno w dzień jak i w nocy praktycznie stała – ponad 35 stopni, wilgotność powietrza – okrutna. Po przejściu kilku metrów czujemy jak pot kroplami spływa po plecach.

Tutaj wybraliśmy za atrakcję snorkling. Wywieziono nas na rafę koralową, gdzie mogliśmy, pływając w masce z rurką, podziwiać rafę koralową. Były to tak płytkie miejsca, że ręką można było dotknąć koralowce. Wspaniałe Barakudy, pływające żółwie, delfiny czy meduzy. Mnóstwo małych czy większych kolorowych rybek, które od nas wcale nie uciekały. Wydawało się, że mamy je na wyciągnięcie ręki, jednak złapać w rękę się nie dały. Wspaniała temperatura wody - niesamowite przeżycie, tak jakby pływać w olbrzymim akwarium morskim.

Z Key West udaliśmy się samolotem do Orlando, gdzie przesiedliśmy się na samolot do Waszyngtonu, potem do Nowego Jorku, a stamtąd już polecieliśmy do Warszawy. Cała podróż powrotna zajęła nam rekordowe 32h od czasu uderzenia drzwiami w hotelu w Key West do uderzenia drzwiami w domu. Ale warto było!

text i foto: Bartłomiej Niewiński / Wranglermania.pl

Wranglermania w ojczyźnie Jeepa

Ameryka – kraj, który jest marzeniem wielu osób. Wielu z nas było, wielu z nas chciałoby być w USA. Kraj to duży i różnorodny, trudno było się zdecydować, gdzie jechać, co zobaczyć. Nowy York,Waszyngton,Orlando Majami,Key West - to miasta w których byliśmy. Dopiero w Orlando udało nam się wypożyczyć Jeepa Wranglera, którego oblepiliśmy nalepkami klubowymi i rozpoczęliśmy podróż po wschodnim wybrzeżu USA. W jej czasie powstało sporo zdjęć i filmów nakręconych kamerą przyczepioną do maski Jeepa.

New York

Tu rozpoczęliśmy naszą wyprawę. Nocleg mieliśmy na Brooklynie, w dzielnicy, gdzie mieszkają ortodoksyjni Żydzi. Bardzo niecodzienny widok – na każdym kroku mijaliśmy mężczyzn z pejsami noszących tradycyjny ubiór: czarne płaszcze i nietypowe kapelusze. Będąc w Nowym Jorku, odwiedziliśmy polską dzielnicę Greenpoint. Jeszcze dziś można tam znaleźć sporo polskich sklepów z polską żywnością, piwem. Jednak tych sklepów jest coraz mniej, Polacy wynoszą się na Queens. GreenPoint położony jest bardzo blisko Manhattanu, co bardzo podniosło ceny nieruchomości. Polacy sprzedają je, a mieszkania kupują o wiele taniej w innej dzielnicy. W efekcie sporo zielonych w kieszeni zostaje.

Jak Nowy Jork to koniecznie trzeba zobaczyć Manhattan - to zupełnie inny świat. Times Square, gdzie całą dobę jest mnóstwo ludzi, non-stop święci się niezliczona liczba neonów, ekranów LED. Słynna 5th Avenue, na której są wszystkie liczące się marki światowe, Wall Street czy WTC, który już praktycznie został odbudowany. Teraz zamiast 2 wież są 4: jedna duża i 3 mniejsze. Najwyższa wieża jeszcze jest w budowie, ale już prezentuje się doskonale. Warto też wybrać się do Central Parku - bardzo fajne miejsce na odpoczynek, jedyne miejsce na Manhattanie, gdzie jest więcej zieleni, no i nie takie małe - zajmuje obszar 340 hektarów. Empire State Building, Rockefeller Center czy muzeum Intrepid Sea-Air-Space - mieszczące się na lotniskowcu, Statua Wolności to wszystko symbole Ameryki, które możemy zobaczyć w Nowym Jorku. Nowy Jork to największe miasto w USA, jednak poza opisanymi wyżej ciekawymi miejscami, jest bardzo zatłoczone, brudne, wszędzie widać jakieś śmieci. Dwa różna oblicza miasta-legendy.

Waszyngton

Miasto założone właśnie po to, aby było stolicą Stanów Zjednoczonych. Według mnie super pomysł. W jego centrum wznoszą się Kapitol, Biały Dom, National Mall (to ta budowla w kształcie iglicy), Lincoln Memorial, a dookoła pełno różnotematycznych, gdzie wstęp jest bezpłatny. Będąc w Waszyngtonie, można poznać całą historię Ameryki, zupełnie za free. Centrum miasta zajmują głównie wielkie biurowce. Nie ma budynków mieszkalnych, nie ma galerii handlowych. Nie widać tłoku na ulicach, swobodnie można poruszać się rowerem, taksówką, autobusem. Większy ruch możemy zaobserwować jedynie w godzinach porannych, kiedy urzędnicy docierają do pracy i w godzinach popołudniowych, kiedy wracają do domów. Dzielnice mieszkaniowe są na obrzeżach miasta – podobnie jak większe sklepy czy galerie handlowe. Miasto może się podobać - czysto, zadbana zieleń. Wszystko robi bardzo pozytywne wrażenie. Ale także Waszyngton ma inne, mniej znane oblicze. Spacerując nocami po mieście, można zauważyć wielu bezdomnych śpiących po prostu na ulicy - chyba nikt ich nie wygania.  

Orlando

Powiedziałbym, że to miasto rozrywki. Tu znajdziemy całe mnóstwo parków rozrywki dla każdego, Universal Studio, Walt Disney, Sea Word, Daytona Beach, Cape Canaveral, Cocoa Beach, Watersports Complex i wiele, wiele innych.

Nocowaliśmy w hotelu przy International Drive. Zaplanowane mieliśmy 2 noclegi, a atrakcji jest tu tyle, że zabrakłoby i miesiąca, aby wszystko zobaczyć. Postanowiliśmy zwiedzić Orlando nocą, przejechaliśmy całą International Drive, gdzie znajduje się wywrócony do góry nogami dom, oraz całe mnóstwo sklepów. Rano pojechaliśmy highwayem na Cape Canaveral, gdzie znajduje się centrum NASA. Dla turystów został udostępniony spory kompleks, gdzie spędziliśmy prawie cały dzień, zapoznając się z całą historią lotów kosmicznych. Niesamowitym przeżyciem był pobyt na stacji kosmicznej w kinie IMAX na prawdziwym 3D. To co oferują kina w Polsce to żadne 3D w porównaniu z tym, co zobaczymy w IMAX-ie. Kolejną megaatrakcją jest lot wahadłowcem... oczywiście w symulatorze. Osiągnęliśmy prędkość 17500 mil/h! Odpalaliśmy też rakietę w centrum kierowania lotów i podzialiśmy eksponaty z misji w kosmos.

Parking 10 USD, bilecik 53USD, zdjęcie 10 USD, śniadanie z prawdziwym kosmonautą - 25USD. Przejażdżka w pobliże strategicznych obiektów NASA niestety bez wysiadania z autokaru - w cenie biletu.

Miami

O tym mieście każdy słyszał. Nocowaliśmy przy najbardziej rozrywkowej ulicy Ocean Drv. To tu praktycznie przez całą dobę trwa impreza. Pełno restauracji, klubów, dyskotek oraz hoteli. Temperatura nie spadała poniżej 35 stopni, niesamowita wilgotność i wspaniałe plaże. Miami to bardzo piękne miasto, piękne wieżowce, piękne domy położone przy brzegu, a przed każdym niemniej wypasiony jacht - tak wygląda centrum Miami – robi wrażenie.

Everglades

Park narodowy - największy obszar dzikiej przyrody zachowany w Stanach Zjednoczonych. Można tu spędzić cały dzień, my zdecydowaliśmy się na odwiedzenie farmy krokodyli, gdzie znajduje się ponad 2000 aligatorów. Trafiliśmy akurat na karmienie - niesamowity widok! Pogoda nam nie sprzyjała, była burza, przeszło bokiem, ale udało nam się przejechać Airboatem - niesamowity offroad.

Key West

Miasto wyspa. Najbardziej wysunięty punkt USA na południe. Stąd jest tylko 90 mil do Kuby. Z jednej strony mamy Ocean Atlantycki, a z drugiej Zatokę Meksykańską. Według legendy, na wyspie ciąży indiańska klątwa, kto raz znajdzie się na wyspie, do końca życia będzie chciał na nią powrócić - ja jakoś nie odczuwam działania tej klątwy... Aby dojechać autem do Key West, pokonujemy dziesiątki mostów i wysepek, najdłuższy z mostów ma 7 mil długości.

Key West to turystyczne miasto. Na głównej ulicy znajduje się mnóstwo pubów, dyskotek, restauracji, dla każdego. W każdej muzyka na żywo. Temperatura zarówno w dzień jak i w nocy praktycznie stała – ponad 35 stopni, wilgotność powietrza – okrutna. Po przejściu kilku metrów czujemy jak pot kroplami spływa po plecach.

Tutaj wybraliśmy za atrakcję snorkling. Wywieziono nas na rafę koralową, gdzie mogliśmy, pływając w masce z rurką, podziwiać rafę koralową. Były to tak płytkie miejsca, że ręką można było dotknąć koralowce. Wspaniałe Barakudy, pływające żółwie, delfiny czy meduzy. Mnóstwo małych czy większych kolorowych rybek, które od nas wcale nie uciekały. Wydawało się, że mamy je na wyciągnięcie ręki, jednak złapać w rękę się nie dały. Wspaniała temperatura wody - niesamowite przeżycie, tak jakby pływać w olbrzymim akwarium morskim.

Z Key West udaliśmy się samolotem do Orlando, gdzie przesiedliśmy się na samolot do Waszyngtonu, potem do Nowego Jorku, a stamtąd już polecieliśmy do Warszawy. Cała podróż powrotna zajęła nam rekordowe 32h od czasu uderzenia drzwiami w hotelu w Key West do uderzenia drzwiami w domu. Ale warto było!