Land Serwis

24 Godziny Polska - raport


Podsumowanie Kamela:
24gp_LOGO_whiteZakończyła się pierwsza w Polsce impreza rajdowa rozegrana w konwencji 24-godzinnego maratonu. Pomysł i marzenia organizatora się spełniły. Czy ich satysfakcja idzie w parze z zadowoleniem kierowców? Sądzę, że pod względem ułożenia, jak i komplikacji trasy, organizacji i rozwiązania spraw okołokonkurencyjnych na pewno tak. Zawodnicy mieli trasę o długości ponad 8 km, co było sporym dystansem mimo przygotowania go na dwóch polach, które można było niemal całe wzrokiem ogarnąć. Zawiłości, ostre zakręty, kilka podjazdów, liczne rozlewiska – tego można było doświadczyć. Wielu zawodników zapytanych, czy nie nudziło im się nieustanne jeżdżenie w kółko, odpowiadali, że o dziwo nie. Każdy kolejny przejazd wymagał zmiany toru – stąd też brak nudy. Pokonany przez niektóre załogi dystans ponad 1000 kilometrów może świadczyć o trudach tej imprezy. Częste zmiany za wolantami pozawalały na utrzymanie dobrych średnich czasów przejazdu, przy zachowaniu świeżości umysłu podczas prowadzenia. Całe przedsięwzięcie uważam za świetne. Szkoda tylko, co potwierdziło kilka załóg, że zakończenie rajdu nie postawiło wyraźnej kropki nad „i”, tylko rozeszło się nijako. Można przypuszczać, że zmęczenie dało się wszystkim we znaki. Liczę, że kolejna edycja pozwoli przyciągnąć po pierwsze większą ilość zawodników, a po drugie wszelakie nieprawidłowości organizacyjne zostaną skutecznie „zmotane”.
Kamel

15.00
Wyniki już oficjalnie:

Miejsce Nr Kierowcy Auto Liczba
okrążeń
Kara Strata
do lidera
Strata
do poprz
1 11 Damian Baron/
Michał Siuta/
Adrian Baron
Nissan Patrol 2.8 Evo 151 0 - -
2 9 Paweł Oleszczak/
Maciej Chełmicki/
Arkadiusz Śliz
Nissan Patrol 149 0 2 2
3 4 Tomasz Szarzec/
Grzegorz Węglarz/
Mariusz Kiszło
Nissan Patrol GR 119 0 32 30
4 6 Adam Melzig/
Rafał Cieślak/
Maciej Muszyński
Toyota LC 119 0 32 -
5 5 Jacek Bach/
Marek Jarosz/
Basia Groyecka
Suzuki Jimny 113 0 38 6
6 10 Sebastian Klonowski/
Marcin Borowicz/
Wojciech Szpil
Jeep Cherokee XJ 89 0 62 24
7 13 Andrzej Szlendak/
Piotr Kujawski/
Jarosław Szawliński
Karaluch 81 0 70 8
8 8 Fijołek Jarek/
Paweł Wdowczyk/
Tomek Mieszkowski
Mitsubishi Pajero 56 0 95 25
9 7 Piotr Gadomski/
/Kazimierz Twarkowski
Toyota FJ Cruiser 45 0 106 11
10 2 Adam Babkiewicz/
Jacek i Marcin/
Jarek i Adam
Mitsubishi L200 44 0 107 1
11 1 Jurek Bodzioch/
Grzegorz Musiał/
Suzuki Srudobaru 43 0 108 1
12 17 Marcin Kowalczyk/
Sławomir Marchewka/
Mariusz Podgórski
Toyota Hilux 3.0 27 0 124 16
13 15 Piotr Cierzniewski Mitsubishi Pajero 14 0 137 13


Godzina 14.00
Finiszowe metry...,
fot. Kamel:

Godzina 13.00
HAPPY END! Zmordowane auta zjechały z trasy. Oficjalnych wyników jeszcze nie ma, ale jako pierwszy „odmachany” został „extremowy” Patrol tercetu: Adrian i Damian Baronowie, Michał Siuta. Czekamy na potwierdzenie rezultatów. W wynikach on-line Extrem 4x4 uzbierał 151 okrążeń, a drugi na mecie TengTools Team - 149. Kolejny wynik 131 okrążeń uzyskały 2 auta: gliwicka Toyota oraz cieszyński Patrol.

Godzina 12.52
Extrem 4x4 wciąż ma 2 okrążenia przewagi... Załogi już są na finiszu...!

Godzina 12.30
Do końca już tylko pół godziny. W pojedynku Baron-Śliz wynik 146-144. Na trasie nagle zaroiło się od samochodów - do walki wróciło Jimny, z powrotem pojawił się także Cherokee.

Godzina 12.15
Na 45 minut przed końcem Patrol Extremu ma 2 okrążenia przewagi nad Nissanem TengTools. Czy uda mu się ją obronić? Choc meta już za pasem, trwa naprawa gliwickiej Suzuki. Na koniec znów  postanowił sobie pojeździć Mitsubishi L200, plasujący się obecnie na 11. pozycji. 

Godzina 12.00
Została już tylko godzina! Kto nie wie, co czują zawodnicy, temu polecamy fragment z klasyki filmowej (Czyż nie dobija się koni?, reż. Sydney Pollack) :


Godzina 11.45
Zbliżamy się do końca - mówi Paweł Oleszczak. - Zostało już półtorej godziny ścigania. Mamy trochę straty do chłopaków z Extremu – jakieś 3 okrążenia. Niestety spotkało nas małe „zdarzenie” na trasie. Auto, z którym prawie już zrównaliśmy się, stwierdziło, że przejedzie na drugą stronę toru i wbiło nam się pod koło. Najechaliśmy im prawie na maskę, rozwaliliśmy oponę i przez to wylądowaliśmy na boku. Na postawienie pojazdu i wymianę dwóch kół (druga opona zeszła z felgi), straciliśmy prawie 4 okrążenia. Na szczęście mieliśmy koła na zamianę, ale trochę to trwało… Udało nam się te 4 kółka odrobić w czasie następnych 2 godzin, ale wtedy okazało się, że wał już ma dosyć i też trzeba było go wymienić. I znów mamy 4 okrążenia „w plecy”. I znów gonimy! Mamy jeszcze półtorej godziny – może się uda. Ciężko powiedzieć, konkurencja też ma problemy… Końcówkę pokonuje Arek Śliz, który jedzie szybko i nie będzie już potrzeby się zmieniać. Zmiana trwa zresztą 8 minut, czyli jedno kółko. Idea 24-godzinnych zawodów bardzo mi się podoba. Organizatorzy muszą jednak popracować trochę nad torem, bo auta dostają tu mocno w kość. Jest ciężki teren, dużo błota, w którym auta grzęzły. My wszystko przejeżdżaliśmy bez większych problemów, ale mniejsi mieli duże kłopoty, nie raz trzeba było ich wyciągać. To wykańcza i kierowcę, i auto. Impreza powinna być bardziej nastawiona na szybka jazdę po przyjaźniejszym terenie. Byłoby to więcej widowiska, bo jechalibyśmy 70-100 km/h. A tu czasem trzeba zwalniać do 5 km/h. Choć w pewnym momencie udało nam się rozpędzić aż do 116 km/h!

fot. Kamel

Godzina 11.40
Problemy silnikowe Jimny "Kosiarki" najprawdopodobniej zostały zażegnane i dziarsko ruszyła do boju - donosi niestrudzony Kamel. - Pozostałe pojazdy swoim tempem jadą do przodu, do celu, do mety. Ostatnie dziesiątki minut to walka ze zmęczeniem i myślami czy aby napewno sprzęt nie "klęknie". Obserwujemy nieustannie.

Godzina 11.20
Na niecałe 2 godziny przed metą na prowadzeniu z przewagą 4 okrążeń utrzymuje się Patrol Baronów i Siuty. Oleszczakowóz jest drugi. Na trzeciej pozycji plasuje się gliwicka Toyota z nr 6.

Godzina 11.15
Jazda w nocy była bardzo fajna! – opowiada Damian Baron. – Chociaż nie zmrużyliśmy oka ani na moment. W ciemnościach trasa wygląda zupełnie inaczej. Każda dziura wydaje się wówczas głębsza i groźniejsza. Zupełnie inna trasa! Nie poszło nam źle, bo mieliśmy dobre oświetlenie, ale i tak trzeba było uważać, bo czasem jakiś większy kamień potrafił zaskoczyć. Niektórych zaskoczył i już na nim zostali… W nocy mieliśmy godzinę przymusowego postoju, bo urwała nam się belka pod chłodnicą, która się rozszczelniła i trzeba było ją spawać. Tralka na trasie dała się we znaki! Wtedy straciliśmy większość naszej przewagi. W nocy nie lało, a na dodatek zmroziło ziemię, dzięki czemu pozbyliśmy się wreszcie błota na trasie. Jechaliśmy w przeciwnym kierunku niż za dnia, omijając zarazem najtrudniejsze fragmenty. To było dobre posunięcie ze strony organizatora, bo ubijaliśmy dziury „w drugą stronę”, dzięki czemu dobrze nam się jechało. Obecnie trasa wygląda fajnie – zrobiło się twardziej, wyrobiły się już bandy i koleiny – można jechać szybciej. Niestety mamy kłopot z pękniętą głowicą w naszym Patrolu. Jeździmy przez to po półtorej godziny – mniej więcej na tyle czasu wystarcza płynu. Nie możemy również przekraczać 3500 obrotów. Potem pitstop, czekamy aż silnik się schłodzi i dolewka. Za każdym razem tracimy na to 10 minut, ale przy okazji zmieniamy się za kierownicą. Kłopoty mają również nasi rywale – Paweł Oleszczak wywrócił się na bok; pomogłem mu postawić auto na kołach, ale miał dwa kapcie. Wówczas trochę stracił, a my z powrotem wyszliśmy na prowadzenie. Na trasie walczą już niedobitki – chyba 5 aut. U nas prowadzi teraz Michał, a za chwilę za kierownicą usiądzie Adrian i będzie już jechał aż do mety. Jesteśmy dobrej myśli, oby auto dojechało... Mamy nadzieję, że głowica wytrzyma. Choć wszystko się może zdarzyć, bo auta są już mocno nadwerężone. Nie ma jednak czasu na przegląd. Liczą się już minuty.

Godzina 10.15
Na czele zawodów wciąż Nissan Patrol Baronów i Siuty, który jednak grzeje się i nie może jechać zwykłym tempem. Straty nadrabia Patrol TengTools Teamu, który traci już obecnie tylko 1 okrążenie do liderów.  

Godzina 9.00
Kolejnym pechowcem jest załoga Daihatsu Rocky. Złamany resor eliminuje ją z dalszej jazdy. Dobra wiadomość dla kibiców tercetu Oleszczak - Chełmicki - Śliz, który powrócił na trasę i ma obcenie 4 okrązenia straty do liderującego Extremu 4x4.

Godzina 8.30
PILNE! Patrol Oleszczaka ląduje na boku! Nie wiadomo, czy będzie w stanie kontynuować jazdę!? Reanimacja trwa. Dwie opony przecięte. Extrem4X4 znów na prowadzeniu. Cherokee z nr 10 na pit stopie - kłopoty z silnikiem.

Godzina 8.00
Ekipy wyczarowują podzespoły i reanimują zmoty. Na trasę powróciła załoga nr 4, a także L200.. Niektórzy niezniechęceni trudami poprzedniej doby również postanawiają wrócić i zamiast "Sru Do Baru" to "Sru Na Trasę".  Samochód Baronów wciąż się grzeje i lepiej nie będzie, wszystko wskazuje na pękniętą głowicę. Słońce przyjemnie grzeje, a i niespłoszone rykiem silników ptaki śpiewem zapowiadają ciepły dzień. Póki co w pojedynku Oleszczak i Ska - Baronowie mamy wynik 111 do 100.

fot. Kamel


Godzina 6.30
Godzina szósta rano, cóż za miły zbieg okoliczności - również sześć ekip na trasie. Z porannego zamroczenia wyrywa mnie wciąż nieuległa "kosiarka". Załoga nr 4 z białego Nissana Patrola po zaślepieniu utworu wyrwanego przez urwany wał kilka godzin temu, teraz walczy z urwanym tylnym wahaczem. Niestety pragnienie i to wzmożone dopadło pojazd ekipy Baron & Co, który domaga się nieustannie płynu do chłodnicy - nawet procenty nie pomagają - on chce więcej. Zostało nam jeszcze sześć godzin jazdy, jak on to zniesie? Daihatsu niezłomnie swoim tempem gna do przodu. Załoga 8 nie uporała sie ze skrzynią biegów. Stoi od połowy nocy. Życie poza trasą leniwie i mozolnie nabiera tempa. Temperatura i zmęczenie dają sie we znaki. Teraz należy wlać w siebie kubek gorącej herbaty i wypatrywać słońca nad koroną drzew.

fot. Kamel

Godzina 5.30
Ekipa Pawła Oleszczaka sukcesywanie odrabia straty i pozstało jej tylko jedno okrążenie, by dogonić prowadzący team Extrem 4x4! Bielszczanie przeżywają kryzys!

Godzina 3.30
Jesteśmy już za półmetkiem. Niesamowity hart ducha wykazuje załoga z Suzuki Jimny. Po zaliczeniu "boka" i powrocie do pit stopu na holu, wyruszyła ponownie na trasę. Efektowne zadymianie bądź zamglenie na żądanie, przy starcie z pit stopu, gdzie dokonany został szybki przegląd stanu rzeczy, nie przeszkodziło jej, by ponownie pomknąć w głęboką czerń nocy. Jest to już w tym momencie jedyny samochód o tak charakterystycznym brzmieniu silnika, rozpoznawalnym z daaaleka. "Bzyczy" rasowo, stając na wysokim miejscu wśród kosiarek. Dźwięki motorów pozostałych samochodów, to już niemalże z daleka słyszane grzmoty niczym z kamieniołomu - od sześciu w linii po osiem garnków w "fałce". Melodia dla uszu. Są też modele cicho jadące, co nie znaczy wolniej i mniej efektownie. Poranek gdzieś powoli zaczyna odnajdywać się w świadomości. Zbliża się czwarta nad ranem. Pora określana kryzysową dla kierowców pojazdów. Zobaczymy, jakie zmiany przyniesie nam tutaj.
Bezpiecznym liderem jest załoga Extrem 4x4, która po 14 godzinach jazdy ma na swym koncie 90 okrążeń. Na drugim miejscu plasuje się Patrol Oleszczaka, który jednak traci do prowadzącego 14 kółek. Hartem ducha wykazuje się także ekipa białego Patrola z nr 4, która uzbierała już 70 okrążeń.
Nie jadą co najmniej 4 samochody. Już dawno temu awaria wyeliminowała z walki Pajero Piotra Cierzniewskiego. Na trasę nie wróciło również Srudobaru z „małymi kopytkami”. Od 6 godzin w strefie serwisowej stoi również Hilux Marcina Kowalczyka i S-ki, L200 Adama Babkiewicza & Co, a także Toyota FJ Cruiser Piotra Gadomskiego.

fot. Kamel
 

Godzina 1.40
Włączył się tryb "czuwania". Jedni by kubki były pełne, inni by ogień nie przygasł. Ta grupa ma dwa odłamy - pierwsi ogień na tłoki, drudzy skupieni na ognisku. Spokój. Czas na mały standby...

Godzina 22.10
Bracia Baronowie oraz Michał Siuta zecydowanie odjeżdżają konkurentom. Po 8,5 godzinach zmagań Bielszczanie mają już 7 okrążeń przewagi nad dwoma kolejnymi załogami jadącymi FJ Cruiserem (Gadomski i S-ka) oraz Patrolem (Szarzec & Co). Samochód Gibbona stoi na pitstopie z powodu awarii zawieszenia i wycieku oleju z miski. Ekipa Pawła Oleszczaka plasuje się na 4. pozycji ze stratą 12 kółek.

Godzina 21.45
I znowu Kamel i jego skarpetkowa historyja: Dopóki słońce nam towarzyszyło, było pięknie - oczywiście w ramach marcowych realiów pogodowych. Słońce i zapewne nie tylko ono, zmęczone oglądaniem jazdy w kółko poszło spać. W raz z jego zniknięciem pojawili się nowi goście - chłód i noc z brakiem widoczności. O ile kierowcy mają całe rzędy reflektorów o mocach powodujących zawroty głowy, o tyle piechurzy i obserwatorzy są w trudniejszej sytuacji. Oto krótka historia: Zwabiony zapachem pieczonej kiełbasy, podążyłem w stronę ogniska, przy blasku którego majaczyły skulone postacie grzejących się osób. W myślach wbijałem już zęby w soczysty kawałek mięsa, skwierczącego subtelnie tuż po wyjściu z ognia. W międzyczasie usilnie wypatrywałem skrawków suchego lądu, by w miarę spokojnie dotrzeć do wyobrażeń głodnego żołądka. Jakież było moje zdziwienie. kiedy po kolejnym kroku usłyszałem „chlup”, a tuż po chwili radośnie wspierałem się stopą o kępkę błotnistej trawy. Konsternacja przeplatająca się ze zdziwieniem, potęgowana wilgotnym chłodem oplatającym moją stopę, sparaliżowała mnie na kilka chwil. Szybka decyzja. Stojąc na jednej nodze, wyrwałem uwięzionego kalosza, ale nie mogłem wpakować do niego mokrej i ubłoconej nogi. Nie mając innego wyjścia, pozbyłem się podwójnej skarpety i bosą, ale czystą nogę włożyłem z powrotem do buta. Już nie było mowy o kiełbasce. Trzeba było zmienić skarpetę... Jak już rozsiadłem się w ciepłym biurze rajdu, postanowiłem podzielić się z Wami tą historią. Jednak teraz musicie mi wybaczyć, pójdę i zawalczę o bezproblemowe zrealizowanie marzeń kulinarnych.

Godzina 21.15

Nakarmieni, napojeni, ale wciąż spragnieni – relacjonuje Kamel. – Trzy czołowe samochody, czyli „Baron”, „Gadomski” i „Oleszczak” gnają na złamanie karku, a adrenalina buzuje w żyłach. Niektórzy się zakopują, inni walczą z awariami. Co dalej? Ciężko przewidzieć. Jedno jest pewne, to będzie długa noc…

fot. Kamel

Godzina 20.00
Przerwa ma się ku końcowi  - donosi Kamel. - Reanimacja dobiega końca. Zreanimowane brzuchy - ciepła herbata i kiełbaski prosto z ogniska, zreanimowane pojazdy - prosto ze strefy serwisowej. Noc ciemna, trasa w drugą stronę, ale raczej niezmienna. Ciekaw jestem jak teraz będzie wyglądała walka. I chyba będzie to raczej walka powolna, ale stopniowo narastająca, zarówno ze snem jak i zmęczeniem, które potęguje się z każdą godziną. Czas iść zobaczyć start do drugiej części.

fot. Kamel

Godzina 19.00
Zmiany są co 3 godziny, my na wszelki wypadek przesiadamy się co 2 i pół godziny - mówi członek wiceliderującej załogi, Adrian Baron. – Póki co zaliczyłem więc jeden „set” jazdy. Obecnie mamy przerwę. Organizatorzy modyfikują teraz trasę, która omijać będzie kilka miejsc zbyt trudnych już do pokonania. Czeka na to m.in. zbudowane przez nas Srudobaru, które okazało się trochę za niskie na te trudności. Nasz sprzęt „jeszcze” żyje. Póki co musieliśmy tylko raz zmieniać koło, ponieważ przez przypadek Damian zdjął oponę z felgi. To dla nas pierwszy wyścig 24-godzinny. Przede wszystkim przyjechaliśmy tu po to, by sprawdzić się organizacyjnie. Zaraz pewnie okaże się, czy to co zabraliśmy ze sobą, będzie przydatne, a o czym zapomnieliśmy. W przyszłości myślimy o starcie w niemieckim GORMie. Trochę zaskoczyła nas nawierzchnia trasy. W niektórych miejscach jest błoto po kolana. Wiele załóg ma z tym kłopoty. My też przygotowaliśmy naszego Patrola bardziej pod trasy szutrowe – jest nie za wysoki, miał mieć 32-calowe, chude koła. Ale dzień przed rajdem, gdy zobaczyliśmy na filmiku z YouTuba rozmokniętą trasę, na szybko zamieniliśmy koła na 35-calowe „balony”, które nie pasują do wybranych przez nas przełożeń. I teraz trochę się męczy… Niestety mrozy zeszły, gleba puściło i zrobiła się na polu gąbka. Ale generalnie jest fajnie! Teraz siedzimy przy ognisku, zajadamy grochówkę. Rajd robi się jednak coraz trudniejszy – zapadł już zmrok, zrobiło się zimno, opadła z nas „startowa” rześkość. Kryzys i tak zapewne przyjdzie nad ranem…

fot. Kamel
 

Godzina 18.00
Wybiła godzina 18, a więc rozpoczęła się dwugodzinna przerwa, w czasie której organizatorzy mają zmodyfikować układ trasy, tak aby obniżyć nieco poziom jej trudności. O godzinie 20 nastąpi restart, po którym zawodnicy zaczną się kręcić na trasie w przeciwnym kierunku, co by im się nie nudziło. Mechanicy mają teraz trochę czasu na podreperowanie stanu technicznego wehikułów i wygląda na to, że będą mieli pełne ręce roboty. Toyota z numerem 6 reprezentująca barwy gliwickiego MUTT-a wciąż niedomaga w kwestii amortyzatorów. Nissan Oleszczaka od pewnego już czasu stoi w strefie serwisowej z powodu awarii reduktora. W Patrolu z nr 4 urwał się tylny wał, który z impetem wbił się między tylne fotele. Zdecydowanym liderami po 6,5 godzinach ścigania są załogi Toyoty FJ Cruiser (Gibbon, Szary i ktoś jeszcze) oraz Nissana Patrola (Bracia Baronowie i Michał Siuta).

Godzina 17.30

Wyścig nie osiągnął jeszcze ćwierćmetka, a już na trasie przerzedziło się. W strefie serwisowej na odwrót – praca wre! Kłopoty techniczne ma m.in. Hilux z nr 17. Po raz drugi zatrzymał się Patrol Oleszczaka, w którym mechanicy odkręcili wał i coś tam grzebią. Również serwisanci Toyoty z nr 6 nie mogą dojść do ładu z amortyzatorami – konieczne jest ich ponowne spawanie. Liderujący przez pewien czas Patrol z nr 4 stracił prawdopodobnie tylny napęd. Kto wie, czy jazdy nie zakończy Srudobaru, które jak donosi nasz wysłannik „ma za małe kopytka na te koleiny”. Na razie stoi na pitstopie. Na czele szaleje zaś FJ Cruiser Gibbona i Szarego. Jedno okrążenie traci do niego Patrol z bielskiego Extrem 4x4, za którego kółkiem siedzi obecnie Michał Siuta. O godzinie 18 – fajrant. Ale zaledwie dwugodzinny.

Godzina 17.00
Ciekawe zestawienie: FJ Cruiser Gadomskiego spala 100 litrów paliwa na 100 km. W przeliczeniu na czas – ok. 40 l na godzinę. Liderujący na tę chwilę Nissan Patrol z nr 4 pożera ok. 20 litrów na godzinę. Podobnym wynikiem może pochwalić się Srudobaru. Trochę więcej pragnienia przejawia Patrol Oleszczaka – mniej więcej 25 l/h. W pitsopie dłuższą chwilę zabawiła Toyota z nr 6 Adama Melizga i S-ki – konieczne było spawania amortyzatorów przedniego zawieszenia. Również Hilux z nr 17 wymagał interwencji w okolicach przedniego hamulca i zwrotnicy. Aktualnie na prowadzeniu znajduje się Patrol tercetu Szarzec/Węglarz/Kiszło. Oleszczaki odrabiają straty i są już na 4. pozycji, ale tracą 4 okrążenia.

fot. Kamel
 

Godzina 16.00
Sprzęt nie klęka tak bardzo, jak niektórzy z rana wróżyli – relacjonuje Kamil Jabłoński. - Taktyki zostały najprawdopodobniej już dopracowane. Pewne załogi po dość mocnym starcie, teraz jadą zupełnie spacerowo. Mitsubishi L200, które piękne skoki oddawało, niemal ku czci odchodzącemu na emeryturę Małyszowi, teraz zupełnie spacerowo - 12 min okrążenie. Inny kierowca - inna technika, a i ta technika - coś się dobija z reduktora. Stąd też pewnie to spokojniejsze tempo. Ciekawie wygląda natomiast spotkanie na trasie dwóch lub nawet trzech mocno atakujących załóg. Do czasu, kiedy dzieli ich dystans znaczny, jest spokój. Ale kiedy się zbliżą do siebie, to się dopiero zaczyna…!!! Adrenalina buzuje we krwi!!! Ogień na tłoki i powszechne stają się kierowców „amoki”! Jazda stała się dość schematyczna. Co 3 godziny maksymalnie zmiana kierowcy, tankowanie, jakieś drobne przecieranie szyb i lusterek, a także chłodnic. Błotniste odcinki skutecznie zalepiają każdą szczelinę.

fot. Kamel

Godzina 15.15
Pierwszy pechowiec zawodów - Pajero należące do Piotra Cierzniewskiego wycofuje się z rywalizacji. Przyczyną jest awaria sprzęgła. Nastąpiła również zmiana na pozycji lidera: obecnie prowadzi Toyota Hilux celebrity news załogi Kowalczyk/Marchewka/Podgórski przed Patrolem Szarzeca/Węglarza/Kiszło. Na kolejnych pozycjach "Szary" i Damian Baron, który zastąpił za kierownicą swego brata Adriana

GibonGodzina 15.00
- Spodziewaliśmy się trochę innych warunków na trasie – mówi dotychczasowy lider wyścigu Piotr Gadomski. – Miały być twarde drogi, a momentami jest dość bagniście. To trochę inaczej niż we Francji, gdzie wyścig odbywa się na szutrówkach. W naszym FJ-ocie mamy założone dobre zawieszenie, które przydaje się na błocie i podczas jazdy po polach. Ale zabawa jest! Szkoda, że trochę mało załóg przyjechało. Zamierzamy się bawić, a czy wytrzymamy te 24 godziny, to się okaże. Startujemy seryjnym FJ Cruiserem z 4-litrową benzyną i manualną skrzynią, w którym jedynie założyliśmy zawieszenie Kinga i nic poza tym. Wyników nie śledzę, ale chyba prowadzimy. Widziałem, że Oleszczak urwał przegub i trochę stracił. A na pewno jest szybszy od nas i na swoich 35-calach – w porównaniu z naszą Toyotą z przednim zawieszeniem na wahaczu – łatwiej mu przejeżdżać przez błoto. Ale jakoś będziemy sobie radzić. Jeśli auto nie zawiedzie, będziemy walczyć do końca. Najważniejsza jest tu wytrzymałość sprzętu, a nie umiejętności kierowcy. 24 godziny to będzie trochę jazdy… Naszym największym problemem jest spalanie – jedziemy na reduktorze, obroty 6000, więc palimy chyba 100 l na 100 km (śmiech). Po półtorej godziny wyjeździłem 70 litrów paliwa. W strefie tankowania stracimy więc trochę czasu…

Godzina 14.30

Po 3 godzinach zmagań w większości aut nastąpiła zamiana kierowców. W liderującej Toyocie FJ Cruiser Piotra „Gibbona” Gadomskiego (za chwilę wywiad) zastąpił Kazimierz „Szary” Twarkowski. Część załóg jedzie bardzo dynamicznie, inne zaś równym tempem długodystansowców. Niektóre – jak np. „latające” L200 – zwolniły, aby nie przesadzić. Na trasę po awarii przegubu powrócił Nissan Oleszczaka. Wyniki z godziny 14.30: Gibbon i Ska – 20 okrążeń, Kowalczyk i Ska – 19 okrązeń, Baronowie i Siuta – 19, Melzig i Ska – 19 okrążeń.

Godzina 13.10

fot. Kamel

Godzina 12.30

Zawodnicy obrali różne strategie. Jedni od początku napierają, inni wykazują się siłą spokoju. Załogi wymieszały się na trasie i różnym tempem podążają w kierunku mety odległej o… 23 godziny. Na prowadzeniu utrzymuje się Piotr Gadomski, który skompletował już 7 okrążeń. Kłopoty spotkały za to jednego z największych faworytów – Paweł Oleszczak zjechał do serwisu, a na swym koncie ma póki co tylko 2 „kółka” (UPDATE 12.50. Awaria została już usunięta i Nissan ruszył do walki). Wkrótce więcej szczegółów i pierwsze zdjęcia z rywalizacji.

fot. Kamel

Godzina 11.30

Ruszyli! Najszybciej wystartował były znakomity zawodnik RMPST – Piotr Gadomski, którego zmiennikiem jest równie znakomity Kazimierz „Szary” Twarkowski. To z pewnością jedni z głównych faworytów wyścigu. Na drugą pozycję wysforował się Hilux. Za nim trwa pojedynek pomiędzy Pawłem Oleszczakiem i Damianem Baronem. Trasa tuż za startem robi się bardzo trudna – nawierzchnia jest miękka i już powstały głębokie koleiny. Po paru zakrętach zaczynają się proste, na których co odważniejsi próbują skakać. Przed piętnastką najodważniejszych off-roaderów w Polsce, którzy nie bali się 24-godzinnego wyzwania, blisko 1000 kilometrów trasy – tyle najprawdopodobniej w ciągu doby pokona zwycięzca zawodów.  Nawet Dakarowe etapy nie mają tylu kilometrów! Wyniki na żywo: http://zz-top.pl/wyniki/24h/wyniki/

Godzina 11.15

W rywalizacji ostatecznie bierze udział 15 samochodów – relacjonuje Trasek. - Po dniu wczorajszym pętla została skrócona o 1600 metrów (wszystko rozmarzło!), tak więc ma około 8 kilometrów. Pogoda dopisuje, słoneczko nieśmiało wychodzi zza chmurek. Nastroje wśród zawodników pozytywne, nie czuć specjalnego „ciśnienia”.  Trasę zabezpiecza traktor wielozadaniowy. Nadejście wiosny spowodowało, że trasa do bazy jest obecnie przejezdna wyłącznie dla samochodów czteronapędowych. Zaplecze rajdu jest w pełni przygotowane – strefa tankowania, ToiToie, serwisy czekają na powrót samochodów z trasy. Obecnie trwa okrążenie zapoznawcze.

Godzina 10.30

Przygotowania trwają - donosi Kamil Jabłoński. - Wyrastają namioty serwisowe, niczym grzyby po deszczu. Serwisanci uwijają się przy ostatnich poprawkach. Odprawa zgromadziła wszystkich kierowców, którzy poznali  kilka uwag organizatorskich. Pogoda sprzyja. Będzie niezła zabawa. Wieje wiatr – suszy glebę, świeci słońce – oślepiać będzie przeciwników, temperatura niska – będzie ciśnienie na rozgrzanie. Emocje się wzmagają. Czas przygotować się do startu. Będzie formowanie szyku. Biegnę…:)

fot. Kamel
DSC00171Godzina 7.00
Let's begin! Ptaki już wstały, słońce leniwie unosi nad horyzontem i delikatnie przenika przez korony sosnowych drzew. Park maszynowy pokryty szronem mieni się kolorami. Wieje bryza od morza. To będzie piękny dzień. Powoli budzą się rajdowcy, śniadanie konsumują i już słychać różne teorie na temat taktyki. W końcu to 24 godziny jazdy. Ich miny trochę nietęgie, bo trasa z treningów wskazuje na duuuuże błoto. Przygotowujemy się.

Relacjonuje nasz specjalny wysłannik: Kamil Jabłoński.
 

Harmonogram 24 Godziny Polska:

12 marca 2011
11:30 START pierwszy
18:00 Przerwa, zamknięcie toru
19:45 Otwarcie toru, formowanie szyku startowego
20:00 START drugi

13 marca 2011
13:00 META
14:00 Publikacja wyników
15:00 Oficjalne zakończenie


DSC00181


ZOBACZ TAKŻE:
Do 24h Polska zostało już tylko 24h. Rozmawiamy z Pawłem Oleszczakiem
SRUDOBARU - Suzuki X-90 na NITROdopingu
Zapraszamy na 24 Godziny Polska 2011
24 Godziny Polska 2011 – nowa jakość