Land Serwis

Rally Dos Sertoes 2013: jechali, aż się kurzyło

20130801EricSchroederFotoarena491145Po dramatycznych wypadkach na środowym etapie, w czwartek szczęście nieco bardziej sprzyjało Polakom. Kuba Przygoński awansował o jedno oczko w „generalce”, a Rafał Sonik mimo poważnej awarii utrzymał 5. miejsce w swojej klasie. Najlepszy wśród kierowców samochodów po raz kolejny był Stephane Peterhansel.

Trasa z Palmas do Minacu była bardzo wymagająca. Część odcinka specjalnego pokrywał zdradliwy fesz-fesz. Kuba Przygoński, który dzień wcześniej ratował z rzeki tonący motocykl, startował z odległej pozycji i musiał się przedzierać przez kurz konkurentów. Pomimo tego odnotował dobry czas i zajął siódme etapowe miejsce.

- Mam za sobą kolejny, trudny etap, który jest następstwem wczorajszych zmagań z tonącym motocyklem. Startowałem dzisiaj z tyłu stawki i jechałem przez ponad 180 km w kurzu wolniejszych zawodników. W tych warunkach wyprzedzanie było praktycznie niemożliwe. Zdarzały się takie momenty, że widoczność była dosłownie zerowa, a ja zastanawiałem się czy najlepiej nie stanąć i 20130801VictorEleuterioFotoarena490891nie przeczekać tej chmury pyłu – stwierdził Kuba Przygoński. – Jutro jednak mamy kolejny odcinek, a ja będę miał przed sobą lepszych zawodników, więc mam nadzieję, że uda się jeszcze dużo nadrobić i zawalczyć o dobrą pozycję w końcowych wynikach rajdu - dodał.

Zwycięzcą czwartkowego etapu był Francuz, Cyril Despres, który utrzymuje swoją 2. pozycję w klasyfikacji generalnej rajdu. Jako drugi dojechał Paulo Goncalves – Portugalczyk jest w dalszym ciągu liderem rajdu. Podium uzupełnił Marc Coma, który plasuje się również na 3. miejscu w rajdzie.

- Plan był taki, żeby wyprzedzić wszystkich quadowców – mówił Rafał Sonik na mecie 7. etapu Rajdu Brazylii. - Udało się go zrealizować w połowie, bo na tankowaniu okazało się, że mam dość poważną awarię i dalej musiałem już jechać jak z transportem jajek.

20130801EricSchroederFotoarena491259Polak mimo kłopotów wywalczył czwarty czas (pierwszy był aktualny lider rajdu, Robert Nahas) i utrzymał piąte miejsce w klasyfikacji. Kapitan Poland National Team na trasie urwał manszetę przy półośce, a to oznaczało, że w czasie jazdy wyciekł mu cały smar i istniało poważne niebezpieczeństwo, że w ogóle nie dojedzie do mety. Z pomocą przyszło podstawowe narzędzie każdego mechanika, czyli trytytka. Proste, wydawałoby się, mało trwałe rozwiązanie zdało egzamin na piątkę z plusem. – Jechałem z duszą na ramieniu – opowiadał Sonik. - Nie wierzyłem w powodzenie mojej „naprawy”. Nie dałbym za nie nawet złotówki, ale trytytka wytrzymała! To było niesamowite! Jestem nadal w celebrity news grze. Celem będzie teraz zniwelowanie straty do Daniela Mazzucco i wskoczenie na czwarte miejsce w generalnej klasyfikacji rajdu. Dogonienie Mauro Almeidy wydaje się już niemożliwe. Przed nami dwa zdecydowanie krótsze etapy, a Urugwajczyk ma nade mną ponad półtorej godziny przewagi.

W klasie samochodów po raz kolejny wygrał Stephane Peterhansel, któremu w Brazylii brakuje mocnych rywali. Niespodziewanie drugą lokatę zajął tym razem Cristian Baumgart  w Mitsubishi Triton. Spinelli był czwarty, a po drodze – tradycyjnie – trzykrotnie wymieniał koło.

W piątek rajdowcy pokonają w sumie 550 km, jednak odcinek specjalny będzie liczył tylko 264 km.
MM, fot. Fotoarena