Land Serwis

Pech ciężarowców - II etap OiLibya Rally of Morocco 2013

Wtorkowy, drugi etap OiLibya Rally of Morocco stał pod znakiem problemów obu polskich załóg ciężarówek. Pozostałym polskim załogom wiodło się zdecydowanie lepiej.

Orlen Team
Marek Dąbrowski pilotowany przez Jacka Czachora pokonali drugi etap Rallye du Maroc, plasując się na ósmym miejscu. Zespół awansował w łącznej klasyfikacji rajdu o dwie pozycje i jest już dziesiąty.

Odcinek specjalny o długości 240 kilometrów wiódł przez kamienisty i bardzo wyboisty szlak. W takich warunkach wiele załóg borykało się z problemem przebitego ogumienia. Orlando Terranova zakończył OS na dziurawej prawej oponie i oddał tym samym zwycięstwo - o 48 sekund szybszemu Holendrowi Bernhardowi ten Brinke. Argentyńczyk obronił jednak prowadzenie w generalce rajdu. Marek Dąbrowski i Jacek Czachor również musieli zatrzymać się na OSie i wymienić koło. Do mety dojechali w kurzu konkurentów, uzyskując jednak bardzo dobry, ósmy czas.

- Pierwszy raz wymienialiśmy koło na odcinku specjalnym i poszło nam to całkiem sprawnie. To dobra lekcja, którą każdy musi odrobić, bo na Dakarze zdarzyć może się wszystko. Trasa była niewiarygodnie dziurawa i bardzo wyboista. Nasze tempo podkręcał jednak Jacek, który znakomicie wyznaczał szlak i mówił mi, jak ominąć przeszkody – mówił Marek Dąbrowski.

- Na zmianie gumy straciliśmy niewiele, około 5 minut. Do tego czasu nasze tempo było bardzo dobre i trzymaliśmy się w ścisłej czołówce. Później musieliśmy jechać w kurzu konkurentów, co nas lekko spowolniło. Pomimo tego mamy dobre miejsce i jutro startujemy z przodu stawki, więc będzie kolejna okazja, by wspiąć się w generalce - skomentował famous people Jacek Czachor.

NAC Rally Team
Załoga NAC Rally Team: Paweł Molgo i Ernest Górecki utrzymała znakomitą drugą pozycję w grupie aut produkcyjnych T2 i zarazem awansowała o kilka miejsc w klasyfikacji generalnej.- Odcinek był bardzo ciężki – przyznaje Paweł Molgo, kierowca Toyoty Land Cruiser.  – Trasa prowadziła przez góry; była dziurawa, kręta i kamienista. Na dodatek dzień zaczął się dla nas nerwowo, bo Toyota nie chciała zapalić. Pojawił się jakiś kłopot z elektroniką, ale w końcu udało się! Cały etap pokonaliśmy jednak z wyłączonym elektronicznym sterowaniem skrzyni biegów. Ewidentnie mamy kłopoty z prądem, co jest dość irytujące, bo w trakcie jazdy wyłączają nam się również urządzenia nawigacyjne. Mimo to do mety dojechaliśmy bez spóźnień, utrzymując dobre tempo. Zachowaliśmy drugie miejsce w grupie T2 i awansowaliśmy o kilka miejsc w „generalce”, z czego jestem zadowolony. Oby tak dalej!

W klasyfikacji grupy aut produkcyjnych T2 załoga polskiej Toyoty zajmuje 2. lokatę, tracąc do liderów z Kazachstanu niecałe 51 minut i zachowując ponad 40 minut przewagi nad Francuzami z 3. i 4. miejsca. - Wszystko jeszcze może się zdarzyć – tonuje nastroje szef NAC Rally Team. – Tak naprawdę za nami dopiero początek zawodów, a prawdziwy rajd rozpocznie się jutro. W ciągu najbliższych dwóch dni będziemy walczyć na dużych wydmach, gdzie prawdopodobnie rozstrzygnie się rywalizacja.

Trochę mniej szczęścia miała ekipa Unimoga NAC Rally Team, który na górskiej trasie i w gorącym, afrykańskim słońcu zaczął odczuwać problemy z chłodzeniem silnika. Doraźnym lekarstwem na tę dolegliwość były częste przystanki, przez które nasi reprezentanci niestety nie zmieścili się w limicie czasu. Przed mechanikami długa noc, w czasie której będą starali się usunąć usterki w samochodach.

Lotto Team
Końcówka drugiego odcinka Rajdu Maroka okazała się wyjątkowo dramatyczna dla Jarka Kazberuka i Robina Szustkowskiego. Przed końcem dzisiejszego etapu, w ciężarówce zawodników LOTTO Team odpadło koło.  - Kompletnie nie spodziewaliśmy się takiej sytuacji. Czekamy na potrzebne części – na gorąco komentował Robin, oczekując na serwis.

Pech trzymał się kierowców TATRY od samego pierwszego dnia Rallye du Maroc. Wczoraj, już na samym początku odcinka, awarii uległa dźwignia zmiany biegów i na naprawie stracili ponad 15 minut. Z kolei dziś, w końcówce etapu znowu natrafili na przeciwności losu. Tym razem problemem było koło i zerwana półoś, przez co na długie godziny utknęli na środku pustyni. - Drugi dzień i druga awaria. Tym razem koło. Nie mam nawet siły, żeby o tym mówić. Jesteśmy źli i zawiedzeni, że pech nas nie opuszcza. No ale cóż, to jest sport. Z takimi sytuacjami trzeba się liczyć i wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość. Szkoda tylko dobrego miejsca, które zajmowaliśmy. Mieliśmy naprawdę spore szanse, żeby znaleźć się w czołówce klasyfikacji generalnej na koniec rajdu, a tak trzeba gonić przeciwników” – mówił Jarek w trakcie naprawiania usterki. - Pewnie, że jest nam przykro. Ale taki jest sport. Rajd Maroka traktujemy poniekąd jako test sprawności ciężarówki i nas samych. Z jednej strony jesteśmy bardzo wkurzeni, że nawalił sprzęt, ale z drugiej takie jest życie, sport i wiemy nad czym trzeba jeszcze popracować. Przed nami jeszcze kilka dni rajdu, więc mam nadzieję, że będzie to okazja, żeby jeszcze sprawdzić TATRĘ. Oby do Dakaru udało się wszystko naprostować –  dodał Robin.

Rafał Sonik
Polski quadowiec, Rafał Sonik na odcinku co chwilę zmieniał się na prowadzeniu z Francuzem Sebastienem Souday, ale kiedy zawodnicy wjechali w góry, Polak zostawił rywala w tyle, pewnie zmierzając po kolejne etapowe zwycięstwo. Na drodze czekało go jednak jeszcze kilka mrożących krew w żyłach niespodzianek.

- Końcówka etapu była dramatyczna. Tuż przed 200. kilometrem miejscowi ustawili dwie zapory z głazów. Kilka kilometrów dalej trafiłem na następną, a potem jeszcze następną z belek nabitych gwoździami. To nie był jednak koniec, bo jadąc 120 km/h w ostatniej chwili dostrzegłem rozpiętą nad drogą linę. Zdążyłem tylko schować głowę za owiewkę, która przyjęła uderzenie. Widziałem, że lina jest czarna, gdybym zobaczył srebrny kolor, połyskujący w słońcu, to chyba umarłbym na zawał, zanim bym do niej dojechał – opowiadał z przejęciem Sonik. Ostatecznie Polak zwyciężył etap i powiększył swą przewagę w „generalce”.

29. miejsce w motocyklowej klasie 450 zajął na 2. etapie Michał Hernik, a 31. był Paweł Stasiaczek. 40. czas uzyskał Norbert Madetko.

MM, fot. Alain Rossignol, Lotto Team, Orlen Team, NAC Rally Team, PR Sonik

KLASYFIKACJA MOTO - ETAP 2
KLASYFIKACJA MOTO - GENERALKA PO 2 ETAPIE

KLASYFIKACJA AUTO - ETAP 2
KLASYFIKACJA AUTO - GENERALKA PO 2 ETAPIE