Land Serwis

I tak oto stał się Savage EVO.6 - narodziny Dzikusa

Pięć lat pracy. Sześć wcieleń pojazdu, które na początku było zwykłą Toyotą Land Cruiser 2.4, by z czasem przeistoczyć się wyczynową zmotę klasy Adventure. Mnóstwo pomysłów, modyfikacji i testów. Poznajcie historię Savage'a EVO.6, czyli po polsku - Dzikusa, spisaną przez jego właściciela Marcina „SAWKĘ” Sawę.

Historia rozpoczyna się w grudniu 2010 r., kiedy Toyota trafiła w moje ręce (FOTO). Auto posiadało celeb gossip oryginalne, acz skorodowane nadwozie, seryjny silnik 2,4TD (85 KM) i stało na kołach z oponami BF Goodrich AT 33”. Zamontowano w nim tuningowy przedni zderzak, w którym pracowała tania chińska wyciągarka z liną stalową, oraz snorkel. Była to Toyotka EVO.1.

Całość wymagała wiele poprawek, ale posiadanie takiej Toyotki sprawiało mi wielką radość. Środek był ubogi. Tapicerkę drzwi wykonano z aluminium (FOTO), brakowało tylnej kanapy, ale już po pierwszym umyciu autko stało się o wiele ładniejsze (FOTO).

Pierwszym krokiem było oddanie Toyoty w ręce blacharza/lakiernika (FOTO). Wybór koloru był jedyny słuszny: biały. Efekt zamierzony został osiągnięty;) (FOTO). Kolejnym krokiem była zmiana opon na bardziej agresywne. Wybór padł na Silverstony MT-117 Xtreme w rozmiarze 35x11,5 R15 (FOTO). Dołożyłem również uchwyt i koło zapasowe. To była Toyotka EVO.2.

W tej konfiguracji jeździłem przez około rok czasu. Pierwsza próba auta na zawodach miała miejsce w maju 2011 we Włodawie, gdzie je... utopiłem, ale dzięki innym uczestnikom wypompowaliśmy wodę z cylindrów i dojechaliśmy do mety, zajmując nawet miejsce na podium (FOTO). Pod koniec lipca byliśmy na Twierdzy Zamość (FOTO). Sierpień to czas na rodzinny Rajd Chrząszcza (FOTO). Kolejny zmagania to IPA Włodawa w październiku (FOTO) i wreszcie debiut w Bałtowskich Bezdrożach pod koniec października (FOTO), gdzie autko spisało się na medal i dowiozło nas bezpiecznie do mety. Po rajdzie przyszedł czas na pierwsze przeróbki elektryczne. Montaż hebla, włączników i wskaźników (FOTO). Grudzień to uczestnictwo w charytatywnej Integracji dla Choinki w Zamościu (FOTO).

W lutym 2012 nadszedł czas na grubsze tematy: zakup nowej ramy i silnika 3,0 TD o mocy 125 KM (FOTO). W marcu rozpoczęła się przebudowa: nowa rama otrzymała stare mosty, ale z nowym zawieszeniem i nowym silnikiem (FOTO). Przeróbki dotyczyły również nadwozia. Zapadła decyzja o skróceniu tyłu (FOTO). Pojawiła się nowa płyta montażowa tylnej wyciągarki i spawana klatka wewnętrzna (FOTO). Wygospodarowaliśmy miejsce na akumulatory (Optima Yellow 95AH – 2 szt.) i zbiornik paliwa (FOTO). Kolejne malowanie na biało (tym razem perła) i mieliśmy Toyotkę EVO.3. (FOTO). Pierwsze testy to Baltowskie Bezdroża 2012 (FOTO), po których zdecydowałem się zmodyfikować jeszcze przód (FOTO). Efektem finalnym była Toyotke EVO.4 (FOTO).

W styczniu 2013 miała miejsce najpoważniejsza zmiana nadwozia polegająca na zdjęciu całej budy i wyspawaniu klatki na seryjnej ramie (FOTO). Jej budowa trwała blisko 3 miesiące. Zakres prac obejmował montaż foteli (FOTO), chłodnicy z tyłu, wyciągarek, lamp i tylnego mostu z Pajero II z blokadą na sierżancie (FOTO) oraz wyspawaniu beadlocków. Zaprojektowano nowy snorkel i układ chłodzenia (FOTO) oraz nowy zbiornik paliwa (wszystko wykonano z aluminium). Toyotka gotowa do odbioru i dalszych prac wykończeniowych była w kwietniu (FOTO), a już miesiąc później rozpoczął się kolejny etap prac, czyli wycinanie blach aluminiowych nadwozia (FOTO), następnie wykonanie podłogi i tunela środkowego (FOTO), nowej maski (FOTO) i nagrzewnicy (FOTO). Po dopasowaniu wszystkich mocowań przyszedł czas na malowanie podkładem (FOTO), a następnie kolorem (FOTO). Zbiornik paliwa (FOTO), maskę, dach i boczne blachy pomalowałem na ciemny grafit. Wykonałem również konsolę dachową według własnego pomysłu (FOTO). Po wyschnięciu rozpoczęliśmy montaż wszystkich elementów (FOTO), a następnie autko trafiło do mechanika na uruchomienie całości (FOTO). IMG 913Gotowe do jazdy było już w październiku 2013 (FOTO). Toyotkę ochrzciłem i wybrałem dla niej logo (FOTO). I tak powstało SAVAGE EVO.5.

Waga auta gotowego do jazdy dała wynik 1 520 kg (FOTO). Pierwsze jazdy testowe odbyły się na rajdzie Bałtowskie Bezdroża 2013. Testy wykazały niedopracowanie układu chłodzenia i kilka innych drobnych problemów. Po Bałtowie szybkie naprawy i poprawki i kolejna impreza tym razem w Rykach na Osuvisku. Tak dotarłem do zasłużonego zimowego odpoczynku.

Sezon 2014 był dla nas bardzo udany. Rozpoczęliśmy go zmaganiami na H6 w Ogrodzieńcu (FOTO), gdzie autko spisało się na medal. Po powrocie z rajdu zamontowałem błotniki, których brak odczuliśmy na trasie zawodów. Jak się okazało na kolejnym rajdzie, którym był RMF MAXXX RALLY Kroczyce (FOTO) mocowania na mostach okazały się jednak kiepskim pomysłem, ponieważ błotniki... odpadły. Cierpliwie doczekałem do rajdu PGR w Jaworniku Polskim (FOTO), gdzie o dziwo trasę objechaliśmy bezboleśnie i z dużą przewagą nad innymi rywalami zajęliśmy rewelacyjne III miejsce. Lipiec to rajd Sułów (FOTO), październik to kolejne zmagania na Bałtowskich Bezdrożach (FOTO), a listopad to ulubiony rajd OSUVISKo w Rykach (FOTO). Grudzień 2014 to tradycyjnie charytatywny rajd Integracja dla choinki w Zamościu (FOTO).

IMG 1595Miniony sezon 2015 to czas kolejnych startów i dalszych zmian. W marcu wystartowaliśmy w H6 w Ogrodzieńcu. Rajd był super, ale uszkodzone zawieszenie doprowadziło do urwania koła (FOTO), co nie przeszkodziło nam wywalczyć 5. miejsca. Czerwiec to kolejna runda Podkarpackich Zmagań (FOTO) i kolejne podium. Lipiec to występ w rajdzie Cegielnia Wierzchowina (FOTO).

Sierpień i wrzesień znów spędziliśmy intensywniej przy modyfikacjach, które objęły: montaż blokady przód i tył ARB oraz GIGGLEPINA. Waga auta wzrosła niestety do 1 610 kg, ale tak oto powstał SAVAGE EVO.6, dla którego testem były Bałtowskie Bezdroża 2015 (FOTO). Egzamin zaliczyliśmy na piątkę, a dokładnie... na IV miejsce w klasie. Najsłabszym ogniwem okazał się niestety człowiek, a dokładnie kierowca. Muszę jeszcze podszkolić się, a walka będzie o wiele ciekawsza. Przed nami sezon 2016. Do zobaczenia na rajdowych trasach!

text: Marcin Sawa „SAWKA”, foto: archiwum autora

Inne zmoty:

  • Nissan Navara T1 - nowa broń NAC Rally Team
    Nissan Navara T1 - nowa broń NAC Rally Team

    Gdy Dakar stawiał dopiero pierwsze kroki, 35 lat temu Walijczyk Glyn Hall przeprowadził się do Republiki Południowej Afryki, co wiele lat później miało wywrzeć ogromny wpływ na najsłynniejszy dziś na świecie rajd terenowy. Rajdówki zbudowane przez firmę Hallspeed należą obecnie do światowej ekstraklasy, a jego najnowsze konstrukcje walczą o czołowe lokaty w Dakarze. Nazwisko Halla w dokumentach auta to rękojmia, z którą niewiele się może równać. Papiery na szybką jazdę w terenie ma również Nissan Navara, który przyoblekł niedawno szaty NAC Rally Team.

  • Nissan Patrol K160/260 wg Peepuck! - na dobre i na złe
    Nissan Patrol K160/260 wg Peepuck! - na dobre i na złe
    Po okresie dłubania w szczepowym GAZ-ie 69 i długim rozbracie z off-roadem, w 2005 roku stałem się posiadaczem własnego samochodu terenowego - Nissana Patrola K160/260.
  • Land Rover 4000 (2004) - Paweł Oleszczak
    Land Rover 4000 (2004) - Paweł Oleszczak

    Land Rover Defender mknący z prędkością 170 km/h? To niemożliwie - powie każdy, kto widział w akcji tę angielską terenówkę. Land Rover 4000, którym Paweł Oleszczak zwyciężył w tegorocznych Rajdowych Mistrzostwach Polski Samochodów Terenowych, potrafi jednak robić rzeczy niemożliwe.

  • Land Rover 90 (2003) - Paweł Moliński
    Land Rover 90 (2003) - Paweł Moliński

    Pierwszą terenówką w życiu Pawła Molińskiego był amerykański Willys uważany powszechnie za legendę off-roadu i protoplastę Jeepa. Początki terenowej pasji kierowcy, który znany jest jako "Moli", byłyby więc znakomite, gdyby nie fakt, że zakupiony przez niego Willys był rozłożony na części, z których... nie udało złożyć się całości.

  • Dzip Dagmary Kowalczyk, czyli zaciągnąć Jeepa do warsztatu
    Dzip Dagmary Kowalczyk, czyli zaciągnąć Jeepa do warsztatu
    Długo dzwoniłam, męczyłam, targowałam się jak fachowa przekupa. Wreszcie... jest! Trafiony – zakupiony Jeep, prawie Wrangler, trafił w moje ręce. Znaliśmy się już wcześniej, gdy w 2010 roku zadebiutowałam nim w kobiecym rajdzie pod Krakowem. Potem nasze drogi się rozeszły, aż do września ubiegłego roku. Zaprzyjaźniony właściciel sprzedał mi go praktycznie za cenę złomu. I się zaczęło.
  • Góral z nizin, czyli BLACK TANK Artura Owczarka i Romana Popławskiego
    Góral z nizin, czyli BLACK TANK Artura Owczarka i Romana Popławskiego
    - Nieautoryzowana kopia Grata – to częsta opinia, którą słyszymy na temat naszego samochodu. Trochę w tym prawdy, bo Black Tank pod względem konstrukcyjnym przypomina Grata. Jest do niego podobny, ale jednak inny. Oto jego historia.