Land Serwis

Land Rover Zordrag wg Rayo4x4 (2010)

08 Pazdziernika 2010
Gdyby na rajdzie Drezno-Wrocław odbywał się automobilowy konkurs Mistera Piękności, Land Rover Zordrag skonstruowany przez firmę Rayo4x4 byłby murowanym faworytem do zwycięstwa. Myśl ta bynajmniej nie jest podszytą ironią, bowiem pomarańczowa rajdówka Jacka Iskry i Michała Wiewiórowskiego, chlubić się może nie tylko zewnętrzną urodą, ale i niezwykle frapującym wnętrzem.

LR Zordrag to pierwsza, zbudowana „od zera” rajdówka we wrocławskiej firmie Rayo4x4. Firma kierowana przez Jacka Iskrę specjalizowała się dotąd głównie w autach wyprawowych oraz w wyposażaniu w off-roadowe akcesoria standardowych terenówek. – W międzyczasie zrodził się pomysł, aby sprawdzić się również w rajdach – opowiada Jacek. – Spróbowaliśmy swych sił w okolicznych imprezach, ale z czasem zapragnęliśmy „czegoś więcej” i tak zrodził się pomysł budowy profesjonalnej rajdówki.

Rayo4x4 to firma powszechnie znana ze swej miłości do Land Roverów (choć z otwartymi rękoma przyjmuje również samochody innych marek), dlatego plan od początku był mocno „landroverowy”. Pierwotnym pomysłem była kompleksowa przebudowa LR Discovery, ale długie debaty zaowocowały ostatecznie decyzją o budowie od podstaw zupełnie nowego auta. Podstaw – oczywiście – rodem z UK…

- Założenia były proste – opowiada Jacek. – Chcieliśmy auto o solidnej konstrukcji, z mocnym silnikiem, dużym skokiem zawieszenia, zdolne rozwijać duże prędkości. Auto, które poradzi sobie zarówno na rajdzie „trudniejszym”, jak Drezno-Wrocław, gdzie potrzebne są wyciągarki, dodatkowe wyposażenie, bardziej agresywne opony, jak i „szybszym”, takim jak Baja Saxonia, przed którym moglibyśmy go szybko odchudzić. Stąd między innymi pomysł zastosowania wyciągarek elektrycznych, które można łatwo demontować. W trakcie prac staraliśmy się opierać na załącznikach regulacyjnych FIA, ale nie traktowaliśmy ich jako przymus, bowiem naszym celem były rajdy „niehomologowane”. Dlatego w naszym aucie znaleźć można wiele eksperymentalnych rozwiązań, np. bak paliwa zrealizowany jest według naszego, autorskiego pomysłu.

Baza auta przypomina rozwiązania znane z dawnych sezonów RMPST: podstawą jest solidna (nieco zmodyfikowana) rama podłużnicowa z LR Discovery, opierająca się na słynących ze swej wytrzymałości mostach z Patrola Y61. Źródło napędu stanowi mocna V-ósemka BMW (4 l, 298 KM).


Prace przy aucie zapoczątkowało wykonanie profesjonalnego projektu auta, a następnie – wzorem najlepszych fabryk i teamów – „ulepienie” ze styropianu i szpachli pełnowymiarowego fantomu Zordraga, który odtąd śnił się po nocach (nie tylko w koszmarach) wszystkim, zaangażowanym w projekt osobom, co powodowało, że niemal każdego dnia rodziły się nowe koncepcje i „przemyślenia”, czasem prowadzące do przerabiania – zdawałoby się – już gotowych elementów samochodu.

- Dopiero po fazie projektowania przystąpiliśmy do właściwych prac nad rajdówką – opowiada Jacek. – A właściwie do Wielkiego Spawania. Na ramie Disco powstała klatka bezpieczeństwa, która stanowi część nośną zabudowy i poszycia zewnętrznego. Ale już przy plastikach zaliczyliśmy pierwszą wpadkę. Zupełnie nam się nie udały! Zwróciliśmy się więc z prośbą o pomoc do profesjonalistów z branży jachtowej, którzy dobrze wiedzieli, jak należy obchodzić się z żywicą i płótnem. Poszycie zewnętrzne zostało wykonane z włókna węglowego i aluminium, co zapewniało lekkość i sztywność zabudowy, a zarazem gwarantowało odporność na zniszczenie.

Silnik połączony został z 5-biegową, manualną skrzynią biegów BMW. Terenową sprawność zapewniał Zordragowi reduktor z Patrola GR oraz blokady umieszczone w obu mostach. Jego tajną bronią było wyśmienite amerykańskie zawieszenie FOX – po dwa amortyzatory na koło. – Kupiliśmy je od naszych nowych kolegów zza Wielkiej Wody, którzy specjalizują się w budowie rajdówek na rajdy baja – mówi Jacek. – O ściganiu z dużą prędkością w terenie wiedzą wszystko – zjedli na tym zęby. Bardzo cieszymy się z tej nowej znajomości. Amortyzatory zastosowane w naszym aucie zapewniają maksimum regulacji zawieszenia, co pozwala na uzyskanie odpowiedniej charakterystyki na każdym odcinku specjalnym.

Zordrag porusza się na oponach o rozmiarze 285/75 R16, które założono na felgi o odsadzeniu ET -50. Rolę wędzidła dla narowistego auta pełnią hamulce z Patrola GR.

W kabinie zamontowano dwa fotele kubełkowe Bimarco z pięciopunktowymi pasami bezpieczeństwa hottest celebrities TRS. Większość wyposażenia (kierownica, pedały) jest produkcji renomowanej firmy Sparco. Orientację na rajdzie i w terenie zapewniają dwie Explony („duża” i „mała”) oraz odbiornik GPS Garmin 276. Deska rozdzielcza i tunel, podobnie jak maska i dach, wykonane zostały z włókna węglowego.

W tylnej części auta umieszczony został bak zbudowany wg autorskiego pomysłu Rayo4x4 o pojemności 180 l, „obsługiwany” przez dwie pompy paliwa Bosch. W zależności od zawodów i spodziewanych trudności w bagażniku przewozić można 1-2 koła zapasowe, a także podnośnik hi-lift, liny i całą masę innych „przydasiek”. Samochód w pełni zatankowany, wyposażony w dwie wyciągarki elektryczne i mający na pokładzie dwa koła zapasowe waży 1980 kg, czyli jest bliski wagi zalecanej przez FIA.

Budowa Zordraga rozpoczęła się w styczniu 2009 r., a zakończyła się w kwietniu 2010 r. – Nie oznacza to jednak, że pracowaliśmy nad nim non stop – śmieje się Jacek. – W międzyczasie nasza firma zmieniła siedzibę i sporo czasu pochłonęła nam przeprowadzka. Bywały też pilniejsze zlecenia. Dzięki doskonałej pracy naszych mechaników: Adasiowi i Piotrkowi, udało nam się zbudować naprawdę dobre auto, które spełnia nasze oczekiwania. Te wielo miesięczne prace pozwoliły nam w spokoju opracować całą konstrukcję. Czasem – nie ukrywam – eksperymentowaliśmy, bo w końcu to nasza pierwsza „prawdziwa” rajdówka.

LR Zordrag jest obecnie wizytówką firmy Rayo4x4, w której zbudowany został od A do Z. Jedynie klatka bezpieczeństwa była gięta poza jej siedzibą. Swój chrzest bojowy samochód przeszedł na tegorocznym rajdzie Drezno-Wrocław, który rozpoczął w wyśmienitym stylu – po pierwszych etapach zajmował 11. lokatę, nie czując żadnego respektu przed doborową stawką rywali. – Sami byliśmy zaskoczeni, że tak dobrze nam idzie – wspomina Jacek. – Oczywiście im dalej „w las”, tym było gorzej, ale ostatecznie zajęliśmy 31. lokatę, która nas – zupełnych debiutantów – naprawdę bardzo cieszy! Dla wszystkich: Załogi, Zespołu, Serwisu, samochodu rajd ten był absolutnie pierwszą profesjonalną imprezą w karierze, nie licząc kilku wcześniejszych wypadów w teren, kiedy to pokręciliśmy się na luzie, szukając pieczątek. Na „Dreźnie” każdego dnia płaciliśmy frycowe – raz zgubiliśmy sticka, innym razem zalaliśmy itinerer, albo „przestrzeliliśmy” azymut. Ja również dopiero uczyłem się, jak opanować bestię, która drzemie w Zordragu – nigdy wcześniej nie prowadziłem tak szybkiego i mocnego auta.

W rajdówce mimo „wieku dziecięcego” psuło się niewiele. W drugim dniu zawodów przepalił się główny wyłącznik prądu, a później zawiodły jeszcze dwa przełączniki elektryczne „made in China” – od świateł i sterowania wyciągarki. Na finałowym etapie auto stanęło na trasie z powodu zatkanych filtrów i pomp paliwa, co niemal na pewno było spowodowano kiepską jakością paliwa (zatankowego na bazie!).

- I to wszystkie awarie – mówi Jacek. – Czyli nic nadzwyczajnego. Nie spotkała nas sytuacja, aby auto zatrzymało się i nie chciało dalej jechać. Dla nas to ogromny sukces!

Następny start Zordraga planowany jest na wiosnę 2011. Ekipa Rayo4x4 nowy sezon chce rozpocząć od Baja Saxonia, ale szczyt formy szykować będzie na Drezno-Wrocław 2011. Pewne jest, że w trakcie rajdu nie raz o Zordragu usłyszycie…
text: Arek Kwiecień, fot. Rayo4x4, Arek Kwiecień / Sigma Pro

Land Rover Zordrag wg Rayo4x4 - faza budowy:



Land Rover Zordrag wg Rayo4x4 - efekt końcowy:


Land Rover Zordrag wg Rayo4x4 - gotowość bojowa:


Land Rover Zordrag wg Rayo4x4 - akcja (Drezno-Wrocław 2010):



Inne zmoty:

  • UAZ 469B (2003) - Krzysztof Dudek
    UAZ 469B (2003) - Krzysztof Dudek

    W rajdach zwyciężają terenówki przygotowane do startów w profesjonalnych serwisach. Szansę na pokonanie naprawdę trudnych przeszkód mają auta produkcji amerykańskiej, japońskiej i może niemieckiej. Zabawa w off-road przeznaczona jest wyłącznie dla ludzi majętnych, których stać na drogie samochody, kosztowne naprawy oraz... częste wizyty na stacji benzynowej. Te popularne opinie nie do końca są prawdziwe. Najlepszym na to dowodem jest pan Krzysztof Dudek z Krakowa i jego UAZ.

  • Z-JEEB 2 - terenowa Formuła 1
    Z-JEEB 2 - terenowa Formuła 1

    „Brrr, jak zimno...” „Zimno i mokro! Jestem przemoczony do suchej nitki!” „Mam już tego dosyć. Jestem za stary na moczenie się po nocy w błocie...” „To co robimy? Budujemy auto do cross-country?” „Z ust mi to wyjąłeś!” - rozmowy zawodników Japa Team, czyli Jacka Sobonia i Mariusza Borowskiego nikt oczywiście nie nagrywał, ale taki mniej więcej był sens ich konwersacji na nocnym etapie Bałtowskich Bezdroży 2014. Jak powiedzieli, tak też uczynili – po powrocie do domu Mariusz rozpoczął radykalną modyfikację konstrukcji nowego auta, którego budowa była już w zaawansowanym stadium. W tegorocznym sezonie Z-JEEB 2 jak na razie nie ma sobie równych wśród pojazdów rywalizujących w Rajdowym Pucharze Polski Samochodów Terenowych.

  • Land Rover Defender 110 (2005) - etatowy wojażer
    Land Rover Defender 110 (2005) - etatowy wojażer
    By dotrzeć w odległe miejsca Afryki czy Azji, tam, gdzie kończą się drogi, potrzeba wszechstronnego i solidnego auta. W krakowskiej firmie Land Serwis od niedawna taki samochód można... wypożyczyć.
  • Land Rover z lasów deszczowych - Marek i Agnieszka Janaszkiewiczowie (2007)
    Land Rover z lasów deszczowych - Marek i Agnieszka Janaszkiewiczowie (2007)
    Małżeństwo Marek i Agnieszka Janaszkiewiczowie w rajdzie Rainforest Challenge wystartują już po raz szósty. Ich wiernym towarzyszem w corocznych eskapadach do Azji jest czerwony Land Rover Defender 90, bez wątpienia jeden z najbardziej eksploatowanych samochodów w polskim off-roadzie. Jego właściciele stawiają przed nim ogromne wymagania, otaczając jednocześnie troską, za co Land Rover odwdzięcza im się nierzadko heroiczną postawą w terenie.
  • BMW GPR Seria1 (Marcin Łukaszewski i Magda Duhanik) - ujarzmiona bestia
    BMW GPR Seria1 (Marcin Łukaszewski i Magda Duhanik) - ujarzmiona bestia

    Po wygraniu niemal wszystkiego, co było do wygrania w zawodach przeprawowych i maratońskich, dwa lata temu podjęli decyzję o wyemigrowaniu do świata cross-country. Mistrzowska pozycja, którą sobie wcześniej wypracowali, sprawiła, że ich poczynania były pilnie śledzone zarówno przez polskich kibiców, jak i rajdowych konkurentów. Pomysł, by nowe auto zbudować w dalekiej Portugalii, niektórzy uznali za chybiony, znajdując potwierdzenie w częstych awariach, które gnębiło je w początkowym okresie startów. Dziś krytycy muszą uznać swą pomyłkę. Po wielu uczciwie przepracowanych miesiącach w warsztacie BMW GPR Seria 1 Marcina Łukaszewskiego i Magdy Duhanik stało się pierwszoplanowym aktorem polskiej sceny cross-country. Rajdówka - jak każda - nie jest bezawaryjna, ale gdy jest w pełni sił, walczy o najwyższe lokaty i coraz częściej wygrywa. Ostatnio przed tygodniem - na Polskim Safari 2015.

  • O'Range Rover (2005) - Krzysztof Turchan
    O'Range Rover (2005) - Krzysztof Turchan

    Choć Range Rover Classic bywa czasem przezywany kioskiem na kołach, w rzeczywistości stanowi wdzięczny materiał na wyczynową terenówkę. Samochód Krzysztofa Turchana, który - z racji koloru swego nadwozia - nazwany został O'Range Roverem, jest tego najlepszym dowodem.