Land Serwis

Rosomak - ukraiński zwycięzca

Samochody budowane od podstaw zawsze budzą wiele emocji. Dla jednych są to idealne pojazdy, całkowicie przystosowane do jazdy w terenie, spełniające wszystkie potrzeby zarówno kierującego jak i pilota. A dla pozostałych są całkowitym zaprzeczeniem idei jazdy "samochodem". A jaki jest Rosomak – jedna z najlepszych terenówek na Ukrainie?

ZOBACZ TAKŻE: Spirit Of Adventure - Ukraine Trophy 2013

Zarówno dla zwolenników jak i przeciwników wszelkiego rodzaju zmot, gratów, złomków i tym podobnych cudów techniki, budowa pojazdu od postaw jest przede wszystkim próbą stawienia czoła prawom fizyki, sprawdzeniem nie tylko umiejętności załogi, ale również i konstruktorów takiej maszyny. Polskie prototypy są nam doskonale znane, niedziwne jest więc to, że już trochę bywamy znudzeni tego typu nowościami. W szczególności powtarzaniem tego samego schematu budowy. Dlatego może warto tym razem przenieść się o kilkaset kilometrów na wschód, by dowiedzieć się, kto tam wiedzie prym w rajdach przeprawowych. A nie jest dla nikogo tajemnicą, że najprostsze rozwiązania bywają najlepsze.

Geneza powstania
1400-kilogramowy Rosomak jest bardzo dobrze znany wszystkim fanom ukraińskich bezdroży. Jego projekt był całkowicie unikalny w tym kraju. Warto więc przyjrzeć mu się nieco bliżej, ponieważ podobnego sukcesu zza naszą wschodnią granicą jeszcze nikt nie powtórzył. To co wyróżnia go na pierwszy rzut oka, to nie tylko kolor, a i również niecodzienne umieszczenie silnika. Niecodzienne, bo w tylnej części pojazdu.

Pomysł jak i sam Rosomak zrodził się w centrum tuningowym BTR. Firma miała już na swoim koncie wiele sukcesów, dlatego budowa kolejnego prototypu stała się nowym wyzwaniem, a nie kopiowaniem projektów już istniejących. Nowatorskość rozwiązań na tamtejszym rynku sprawiła, że ten trophy-monster cieszy się na wschodzie dużym poważaniem.

Nadwozie:
Nadwozie zostało zbudowane na kształt kropli. Nie był to jedynie polot fantazji samych konstruktorów, ale również w takiej formie dostrzeżono i praktyczne korzyści. Dzięki tym kształtom Rosomak może osiągnąć maksymalną sztywność nadwozia, która jest niezwykle pożądana w pojazdach przeznaczonych do rajdów przeprawowych.

Szkielet jest konstrukcją przestrzenną, rurową, którą pokryto aluminiowymi płatami. Kolor nadwozia, na jaki zdecydował się konstruktor pojazdu, to jaskrawo zielony. Jak sam przyznaje, wybrał go przede wszystkim ze względów praktycznych – Rosomak jest dobrze widoczny zarówno na drodze jak i w terenie.

Zawieszenie:
Po długich i gorących sporach zdecydowano się na wykorzystanie części układu napędowego z dobrze znanego nam Pinzgauera. Mamy więc do czynienia z niezależnym zawieszeniem oraz dodatkowo ze zwolnicami. Klasyczne sprężyny śrubowe oraz amortyzatory teleskopowe z 2-osiowego Pinzgauera zostały zamienione na amortyzatory typu Airshock o skoku 10" amerykańskiej firmy ORI Strus. Jak podaje konstruktor, efektywny skok koła wynosi w tym przypadku 16".

Układ napędowy:
Auto napędza seryjny, 5-cylindrowy silnik Diesla produkcji Mercedesa o oznaczeniu OEM 605 i pojemności 2.5 l (podobny silnik mieliśmy okazję podziwiać u jednego z tegorocznych zwycięzców MT Series). Rosomak został stworzony przede wszystkim z myślą o rajdach przeprawowych. Dlatego o ile w Polsce prym wiodą silniki benzynowe, to na Ukrainie w większym poważaniu są samochody z silnikami wysokoprężnymi. Dużo wody, przepraw i krótkie szybkościówki – cechy charakterystyczne ukraińskich ekstremów – sprawiają, że moc nie jest najważniejsza. W ichniejszych rajdach nie liczą się cenne sekundy, ale sprawne dojechanie do mety po 6 dniach zmagań w najcięższym terenie. Dlatego moc Mercedesa OEM 605 starcza aż nadto (Rosomak jest zdolny rozwijać prędkość do 150 km/h). Oddzielną uwagę należy poświęcić umiejscowieniu silnika, który – jak już wspomnieliśmy – usytuowany został z tyłu. Dzięki temu udało się osiągnąć równy rozkład masy pomiędzy obiema osiami – praktycznie 50/50.

Do pary z silnikiem dołączono manualną 5-stopniową skrzynię biegów również od Mercedesa. Z kolei skrzynia redukcyjna pochodzi od Pinzgauera. Dyferencjały w Rosomaku są blokowane. A same blokady można włączać podczas jazdy.

Układ kierowniczy:
Układ kierowniczy, rodem zza wielkiej wody, również wart jest uwagi, gdyż jest on wyłącznie hydrauliczny (siłownik zamiast przekładni). W jego konstrukcji wykorzystano podzespoły znanej firmy PSC. Z punktu widzenia naszych, europejskich przepisów taki układ nie jest prawnie dozwolony w pojazdach szybkobieżnych.

Koła:
Rosomak podkuty został w skrajne opony Interco IROK w rozmiarze 39,5 cala z zębatym bieżnikiem. Na rajdach przeprawowych startuje w klasie TR3, którą w skrócie można określić jako "unlimited". Opony spoczywają na lekkich i wytrzymałych felgach z beadlockami Trail Ready, co umożliwia jazdę na niskim ciśnieniu, minimalizując ryzyko zsunięcia się opony.

Oświetlenie:

Z przodu na masce zainstalowano dwie ksenonowe lampy VisionX z rozproszoną wiązką światła. Po bokach na specjalnych wspornikach zamontowano dwa ksenonowe reflektory ze skupioną wiązką światła. Po pierwszym wyjeździe na rajd podjęto decyzję o uzupełnieniu dodatkowego oświetlenia w Rosomaku. I tak z przodu dodano również listwę LED.

Wyciągarki:
Użyto dwóch elektrycznych wyciągarek firmy ComeUp model Seal 9.5, 12V. Z polskiej perspektywy może wydawać się to nieco dziwne – stosunkowo umiarkowany uciąg i do tego z napędem elektrycznym. Jednak w przypadku naszych wschodnich sąsiadów jest to całkowicie normalne rozwiązanie. Pojazd jest konstruowany po to aby jeździć, a nie wisieć na linach podczas całego rajdu.

Projekt Rosomaka realizowany był od celeb news 3 lat. Do tej pory nikomu nie udało się powtórzyć podobnego sukcesu. Na najbardziej prestiżowych ukraińskich rajdach przeprawowych większość drużyn startujących tym monster-truckiem zajmuje miejsca na podium. "Większość" ponieważ w przeciągu tych kilku lat Rosomak zmienił już swojego właściciela. Sukces przyciąga...

Text i zdjęcia: Rostyslav Zhezhyk, Dorota Polak / bushtaxi.pl

Rosomak - ukraiński zwycięzca

Samochody budowane od podstaw zawsze budzą wiele emocji. Dla jednych są to idealne pojazdy, całkowicie przystosowane do jazdy w terenie, spełniające wszystkie potrzeby zarówno kierującego jak i pilota. A dla pozostałych są całkowitym zaprzeczeniem idei jazdy "samochodem". A jaki jest Rosomak – jedna z najlepszych terenówek na Ukrainie?

Zarówno dla zwolenników jak i przeciwników wszelkiego rodzaju zmot, gratów, złomków i tym podobnych cudów techniki, budowa pojazdu od postaw jest przede wszystkim próbą stawienia czoła prawom fizyki, sprawdzeniem nie tylko umiejętności załogi, ale również i konstruktorów takiej maszyny. Polskie prototypy są nam doskonale znane, niedziwne jest więc to, że już trochę bywamy znudzeni tego typu nowościami. W szczególności powtarzaniem tego samego schematu budowy. Dlatego może warto tym razem przenieść się o kilkaset kilometrów na wschód, by dowiedzieć się, kto tam wiedzie prym w rajdach przeprawowych. A nie jest dla nikogo tajemnicą, że najprostsze rozwiązania bywają najlepsze.

Geneza powstania

1400-kilogramowy Rosomak jest bardzo dobrze znany wszystkim fanom ukraińskich bezdroży. Jego projekt był całkowicie unikalny w tym kraju. Warto więc przyjrzeć mu się nieco bliżej, ponieważ podobnego sukcesu zza naszą wschodnią granicą jeszcze nikt nie powtórzył. To co wyróżnia go na pierwszy rzut oka, to nie tylko kolor, a i również niecodzienne umieszczenie silnika. Niecodzienne, bo w tylnej części pojazdu.

Pomysł jak i sam Rosomak zrodził się w centrum tuningowym BTR. Firma miała już na swoim koncie wiele sukcesów, dlatego budowa kolejnego prototypu stała się nowym wyzwaniem, a nie kopiowaniem projektów już istniejących. Nowatorskość rozwiązań na tamtejszym rynku sprawiła, że ten trophy-monster cieszy się na wschodzie dużym poważaniem.

Nadwozie:

Nadwozie zostało zbudowane na kształt kropli. Nie był to jedynie polot fantazji samych konstruktorów, ale również w takiej formie dostrzeżono i praktyczne korzyści. Dzięki tym kształtom Rosomak może osiągnąć maksymalną sztywność nadwozia, która jest niezwykle pożądana w pojazdach przeznaczonych do rajdów przeprawowych.

Szkielet jest konstrukcją przestrzenną, rurową, którą pokryto aluminiowymi płatami. Kolor nadwozia, na jaki zdecydował się konstruktor pojazdu, to jaskrawo zielony. Jak sam przyznaje, wybrał go przede wszystkim ze względów praktycznych – Rosomak jest dobrze widoczny zarówno na drodze jak i w terenie.

Zawieszenie:

Po długich i gorących sporach zdecydowano się na wykorzystanie części układu napędowego z dobrze znanego nam Pinzgauera. Mamy więc do czynienia z niezależnym zawieszeniem oraz dodatkowo ze zwolnicami. Klasyczne sprężyny śrubowe oraz amortyzatory teleskopowe z 2-osiowego Pinzgauera zostały zamienione na amortyzatory typu Airshock o skoku 10" amerykańskiej firmy ORI Strus. Jak podaje konstruktor, efektywny skok koła wynosi w tym przypadku 16".

Układ napędowy:

Auto napędza seryjny, 5-cylindrowy silnik Diesla produkcji Mercedesa o oznaczeniu OEM 605 i pojemności 2.5 l (podobny silnik mieliśmy okazję podziwiać u jednego z tegorocznych zwycięzców MT Series). Rosomak został stworzony przede wszystkim z myślą o rajdach przeprawowych. Dlatego o ile w Polsce prym wiodą silniki benzynowe, to na Ukrainie w większym poważaniu są samochody z silnikami wysokoprężnymi. Dużo wody, przepraw i krótkie szybkościówki – cechy charakterystyczne ukraińskich ekstremów – sprawiają, że moc nie jest najważniejsza. W ichniejszych rajdach nie liczą się cenne sekundy, ale sprawne dojechanie do mety po 6 dniach zmagań w najcięższym terenie. Dlatego moc Mercedesa OEM 605 starcza aż nadto (Rosomak jest zdolny rozwijać prędkość do 150 km/h).

Do pary z silnikiem dołączono manualną 5-stopniową skrzynię biegów również od Mercedesa. Z kolei skrzynia redukcyjna pochodzi od Pinzgauera.

Oddzielną uwagę należy poświęcić umiejscowieniu silnika, który – jak już wspomnieliśmy – usytuowany został z tyłu. Dzięki temu udało się osiągnąć równy rozkład masy pomiędzy obiema osiami – praktycznie 50/50.

Dyferencjały w Rosomaku są blokowane. A same blokady można włączać podczas jazdy.

Układ kierowniczy:

Układ kierowniczy, rodem zza wielkiej wody, również wart jest uwagi, gdyż jest on wyłącznie hydrauliczny (siłownik zamiast przekładni). W jego konstrukcji wykorzystano podzespoły znanej firmy PSC. Z punktu widzenia naszych, europejskich przepisów taki układ nie jest prawnie dozwolony w pojazdach szybkobieżnych.

Koła:

Rosomak podkuty został w skrajne opony TSL Booger w rozmiarze 39,5 cala z zębatym bieżnikiem. Na rajdach przeprawowych startuje w klasie TR3, którą w skrócie można określić jako "unlimited". Opony spoczywają na lekkich i wytrzymałych felgach z beadlockami Trail Ready, co umożliwia jazdę na niskim ciśnieniu, minimalizując ryzyko zsunięcia się opony.

Oświetlenie:

Z przodu na masce zainstalowano dwie ksenonowe lampy VisionX z rozproszoną wiązką światła. Po bokach na specjalnych wspornikach zamontowano dwa ksenonowe reflektory ze skupioną wiązką światła. Po pierwszym wyjeździe na rajd podjęto decyzję o uzupełnieniu dodatkowego oświetlenia w Rosomaku. I tak z przodu dodano również listwę LED.

Wyciągarki:

Użyto dwóch elektrycznych wyciągarek firmy ComeUp model Seal 9.5, 12V. Z polskiej perspektywy może wydawać się to nieco dziwne – stosunkowo umiarkowany uciąg i do tego z napędem elektrycznym. Jednak w przypadku naszych wschodnich sąsiadów jest to całkowicie normalne rozwiązanie. Pojazd jest konstruowany po to aby jeździć, a nie wisieć na linach podczas całego rajdu.

Projekt Rosomaka realizowany był od 3 lat. Do tej pory nikomu nie udało się powtórzyć podobnego sukcesu. Na najbardziej prestiżowych ukraińskich rajdach przeprawowych większość drużyn startujących tym monster-truckiem zajmuje miejsca na podium. "Większość" ponieważ w przeciągu tych kilku lat Rosomak zmienił już swojego właściciela. Sukces przyciąga...

Text i zdjęcia: Rostyslav Zhezhyk, Dorota Polak bushtaxi.pl

 

Inne zmoty:

  • Land Rover 90 (2003) - Paweł Moliński
    Land Rover 90 (2003) - Paweł Moliński

    Pierwszą terenówką w życiu Pawła Molińskiego był amerykański Willys uważany powszechnie za legendę off-roadu i protoplastę Jeepa. Początki terenowej pasji kierowcy, który znany jest jako "Moli", byłyby więc znakomite, gdyby nie fakt, że zakupiony przez niego Willys był rozłożony na części, z których... nie udało złożyć się całości.

  • Fiat 500 (2010) wg EXTREM 4X4 i Rally Camp
    Fiat 500 (2010) wg EXTREM 4X4 i Rally Camp
    „Wyście chyba zwariowali, żeby pociąć nowa pięćsetkę ...” - takimi słowami najczęściej zwracali się do nas koledzy z branży przyglądający się pracom przy naszej nowej konstrukcji.
  • Samurai z piekła rodem - historia EVO-lucji na zwolnicach
    Samurai z piekła rodem - historia EVO-lucji na zwolnicach
    „Sprzedaj to i kup co zjeść, to i tak nie pojedzie!”- zazwyczaj tak się wyrażali ci, którzy widzieli, co się święci. Zaczęło się dość niewinnie, w planach była tylko zamiana zwykłych wieszaków resorów na rewolwerowe i lepsze opony… Jednak historia tego Samuraia potoczyła się nieco inaczej.
  • Universal Motor Gerät, czyli Kamel za kierownicą Unimoga U20
    Universal Motor Gerät, czyli Kamel za kierownicą Unimoga U20

    Potrafi to, czego nie potrafią więksi. Takimi słowami rozpoczyna się jeden z opisów najnowszego dziecka systemu Unimog w prospekcie reklamowym. U20, najmniejszy z Unimogów, stworzony został, by przy zachowaniu maksymalnej funkcjonalności oraz kompaktowych gabarytów, sprostać najtrudniejszym zadaniom - nawet tym najbardziej wyszukanym.

  • Po.GR.OMM.ca – sam zrób sobie zmotę
    Po.GR.OMM.ca – sam zrób sobie zmotę
    Po.GR.OMM.ca to jedna z najbardziej charakterystycznych zmot uczestniczących w polskich rajdach przeprawowych. Choć niewiele na to wskazuje (sugeruje to tylko nazwa), auto w rzeczywistości jest stuprocentowym Nissanem Patrolem GR, który przy zachowaniu zasad „czystości gatunkowej” poddany został daleko idącym modyfikacjom. Szef istniejącej od 2006 roku firmy OMM – Robert Boruszak – zdradził nam tajemnice swego Po.GR.OMM.cy.
  • Beetle Buggy (2004) - Maciej Majchrzak
    Beetle Buggy (2004) - Maciej Majchrzak

    Buggy to według słownikowej definicji mały samochód o uproszczonej sylwetce i prymitywnych kształtach, ale zbudowany przy wykorzystaniu najnowocześniejszych technologii i wyposażony w silnik najnowszej generacji. W Polsce takie auta można policzyć na palcach jednej ręki, ale na Zachodzie cieszą się one duże popularnością, szczególnie wśród kierowców startujących w rajdach typu „baja”. Jednym z nich jest Francuz Jacky Lechleiter – wielokrotny uczestnik eliminacji Pucharu Świata FIA oraz rajdu „Dakar”.