Land Serwis

Samurai z piekła rodem - historia EVO-lucji na zwolnicach

„Sprzedaj to i kup co zjeść, to i tak nie pojedzie!”- zazwyczaj tak się wyrażali ci, którzy widzieli, co się święci. Zaczęło się dość niewinnie, w planach była tylko zamiana zwykłych wieszaków resorów na rewolwerowe i lepsze opony… Jednak historia tego Samuraia potoczyła się nieco inaczej.

Zgodnie z regułą, że wszystko co oryginalne jest „oklepane”, zaczęliśmy się zastanawiać, co by można było zmienić. Tak wraz ze znajomymi, którzy także mają nie do końca normalne pomysły, stwierdziliśmy jednoznacznie - a jakby tak... zwolnice? Pomysł dobry, tylko pytanie z czego?

Do wyboru nie było za wiele: albo z Unimoga, albo Laplandera. Problem w tym, że w obu przypadkach mosty ważą prawie tyle co pół Samuraia, a naszym zamierzeniem było utrzymanie największej jego zalety, czyli niskiej masy. W związku z tym padło hasło: zróbmy swoje zwolnice i to ze stopów lekkich. Tak zaświtał nam w głowach pomysł postawienia seryjnego Samuraja na zwolnicach.

Zaczęliśmy od pomiarów całego mostu i przełożeń. Kolejnym etapem było rysowanie na kartce, a w końcu tworzenie modeli przestrzennych w 3D. Mając do dyspozycji maszyny CNC oraz całe zaplecze techniczne, pomysł wydał się bardzo realny. Maszyny poszły w ruch i oto mamy własne zwolnice. Po wykonaniu przyszedł czas na upragnione testy i tu, ku miłemu zaskoczeniu, Samurai zaczął jeździć!

zwolnica2Wszystkie elementy oraz podzespoły zostały zaprojektowane i wymodelowane za pomocą programu Solidworks. Program ten wykorzystuje obliczenia wytrzymałościowe oparte na elementach skończonych, dzięki czemu można zrobić symulację pracy oraz sprawdzić występujące obciążenia – oczywiście czysto teoretycznie, bo podczas jazdy w amoku opętańczym powstają niezmierzone siły piekielne, których nawet najbardziej zaawansowane laboratorium nie jest w stanie zmierzyć.

Ale do rzeczy. Zwolnice dają prześwit 43 cm, mierząc od ziemi do najniżej położonego punktu mostu, czyli gruszki. Korpusy zwolnic wykonane zostały z lekkiego a zarazem bardzo wytrzymałego stopu aluminium 7075. Są typu dwustopniowego (tzw. trzywałkowe). Mosty wyposażone zostały w hamulce tarczowe oraz dwie pneumatyczne 100-procentowe blokady ARB.

Na końcach mostu pojawiły się bardzo agresywne koła terenowe o wysokości ok. 32”. Niestety karoseria okazała się za mała jak na pracę tych kół, więc szlifierka poszła w ruch i auto zostało pocięte na kawałki. W tejże chwili plan pojazdu cywilnego uległ w gruzach i zaczął przybierać raczej kierunek zmoty. Karoseria została pocięta, odchudzona i spięta ramoklatką z ramą Samuraja.

W jednym dniu urodziło się kolejnych kilkanaście pomysłów na modyfikację, które także zostały wcielone w życie.

Układ kierowniczy uległ znacznej modyfikacji, zamiast zwyczajnego wspomagania zaaplikowany został układ hydrauliczny – taki jak stosowany w rockcrawlingu. Czyli dwustronny siłownik na moście, specjalna przekładnia sterująca i pompa wysokiego ciśnienia. W praktyce okazało się, że konieczna do tego była dodatkowa chłodnica oleju z wentylatorem. Taki układ kierowniczy pozwala na swobodna pracę przedniego mostu pod dużymi kątami i całkowicie neutrale działanie kierownicy. Po długotrwałej walce zespół pracuje jak należy. Można "gładko" i bezpiecznie jechać z prędkością 90 km/h. Dzięki temu rozwiązaniu można również zapomnieć o wyłamanych palcach u rąk, jadąc po dużych kamieniach bądź wertepach.

Kolejnym etapem było zaprojektowanie wyciągarki. Do tego celu została użyta baza ze Stara. Została ona celowo zainstalowana na tylnym krańcu pojazdu, żeby zrównoważyć masę pojazdu do tej pory bardziej skupioną na przodzie. Wyciągarka ta wyposażona jest w 2 bębny z możliwością wyciągnięcia auta w przód i tył. Sterowanie wyciągarką także jest niecodziennym rozwiązaniem, gdyż zastosowane zostały przesuwki sprzęgieł sterowane pneumatycznie za pomocą siłowników oraz elektrozaworów – elementy pneumatyki przemysłowej, bardzo sprawne i szybkie w działaniu. Przy okazji masa całej wyciągarki została znacznie zredukowana.

PTO - czyli przystawka wyjścia mocy z reduktora – również została najpierw wymodelowana w programach 3D, wirtualnie sprawdzona w działaniu, a następnie wykonana na maszynach CNC. Przystawka jest sterowana za pomocą ciśnienia podawanego z kompresora i sterowana tak jak wyciągarka-elektrozaworem.

Jednostkę napędową stanowi silnik Vitary 1.6, który został wyremontowany i przy okazji podciągnięty na mocy. Co do zawieszenia, to początkowo Samurai poruszał się na resorach z zamontowanymi (opisanymi powyżej) zwolnicami. Jak nie trudno się domyśleć, jeździło się jak na taczkach - kto jeździł ten wie:) I znów, potrzeba matką … zmian. Znowu szlifierka, cięcie i całe noce zarwane pod samochodem. Resory na złom!!! Samuraj dostał wahacze – z celebrity news przodu wzdłużne, z tyłu system jak w Patrolu GR - wielodrążki. Wykorzystaliśmy maksymalnie długie elementy dla uzyskania  dużego skoku kół. Do tego wszystkiego zastosowane zostały amortyzatory ze sprężynami typu Coil Over z baypasami 2.5”.

Na koniec doszła kupa obowiązkowych dodatków off-road, jak sportowe fotele, pasy szelkowe, dodatkowe oświetlenie, snorkel, itp.

Podsumowując całe przedsięwzięcie, mogę śmiało stwierdzić, że nierealne stało się rzeczywistością! Ten Samurai daje naprawdę ogromną satysfakcję z jazdy. Karkołomne przeszkody to dla niego „bułka z masłem”, a tam gdzie inni zostają w głębokim błocie, my po prostu mijamy ich  z uśmiechem. Chyba nie ma lepszej nagrody za tyle poświęconych godzin pracy.

Aktualnie Samuraj jest do sprzedania, bo zaczynam kolejny, jeszcze bardziej szalony pomysł. Ale to na razie tajemnica... Pozdrowienia dla niedowiarków!

Text i foto: Łukasz „CNC” Chełmecki

Inne zmoty:

  • Autokreacja, czyli buggy w pięciu odsłonach
    Autokreacja, czyli buggy w pięciu odsłonach
    Łatwo jest zbudować dobrą terenówkę, gdy ma się duże fundusze, a do dyspozycji doświadczony serwis off-roadowy. O wiele trudniej – gdy miesiącami pracuje się samemu, przy ograniczonym budżecie, po drodze ucząc się na błędach. Znój takiej pracy później wynagradzany jest jednak przyjemnością, jaką czerpie się z jazdy pojazdem zbudowanym własnymi rękami, i satysfakcją z ukończonego dzieła. Konrad Wiktorowski wraz ze swoim bratem są tego najlepszym dowodem. Oto nadesłanych przez nich do naszej redakcji wieloletnia historia pracy nad pojazdem typu buggy, zakończona niedawną premierą kolejnej, piątej już ewolucji terenówki. Kolejne... w przygotowaniu!;)
  • Mitsubishi Pajero T2 (2009) do wynajęcia - Piotr Domownik
    Mitsubishi Pajero T2 (2009) do wynajęcia - Piotr Domownik
    Pojęcie “rajdówka klasy T1” lub „T2” przez lata było w Polsce czystą teorią. Samochodów zbudowanych według międzynarodowych zasad FIA można było policzyć - dosłownie! - na palcach jednej ręki. Sytuacja powoli zaczyna się zmienić, a dowodem na to są dwa Mitsubishi Pajero – jedno już gotowe (T2), a drugie w trakcie budowy (T1) – które są dziełem Piotra Domownika, Mistrza Polski RMPST z 2007 roku.
  • Etatowy pomocnik – serwisowy MAN F2000
    Etatowy pomocnik – serwisowy MAN F2000
    Gdy rajd Dakar przeniósł się z Afryki do Ameryki Południowej, wozami serwisowymi większości teamów stały się komfortowe, duże ciężarówki przystosowane do szybkiej jazdy po drogach asfaltowych, ale bezradne w konfrontacji z terenem. Na ich tle serwisowy MAN F2000 zespołu NAC Rally Team wygląda być może nieco archaicznie, ale swoimi możliwościami bije je na głowę.
  • Toyota BJ40 Darka Luberdy (2009) - serwisówka totalna
    Toyota BJ40 Darka Luberdy (2009) - serwisówka totalna
    Darek Luberda przyzwyczaił już nas do swoich nietuzinkowych samochodów. Ostatnią nowością w jego garażu jest czerwona (a jakże!) Toyota Land Cruiser, która w zamierzeniu miała być jego wozem... serwisowym.  Przebudowa sprawiła, że powstało auto zdolne wygrać niejeden rajd ekstremalny. Czyli... bez zaskoczeń:)
  • Mud Warrior 4x4 - radosna twórczość Darka Walczucha
    Mud Warrior 4x4 - radosna twórczość Darka Walczucha

    Silnik z Hondy CRX Del Sol, reduktor z Samuraia, a dyfry z Audi Quattro. Zawieszenie niezależne i w pełni pneumatyczne. Chłodnica z Poloneza, a kompresor z Range Rovera. Mud Warrior 4x4 to - jak sam jego projektant mówi - wytwór radosnej twórczości. Pojazd stworzony przede wszystkim po to, by się dobrze bawić. Darek Walczuch specjalnie dla nas opisał proces budowy swojej miniterenówki oraz zdradził sekrety jej konstrukcji.

  • Zrób sobie Tomcata – Range Rover Oskara Góreckiego
    Zrób sobie Tomcata – Range Rover Oskara Góreckiego

    Jego ojciec niegdyś startował w Dakarze, a jego brat do dziś występuje w roli etatowego pilota czołowych polskich rajdowców, z którymi osiąga sukcesy w Polsce i za granicą. Dzięki temu nazwisko „Górecki” nieraz pojawiało się  w relacjach na Terenowo.pl, jednak najczęściej w kontekście seniora rodziny – Roberta i jego syna Ernesta. Tymczasem Góreckich jest trzech – drugi syn Roberta, Oskar, choć rzadko rywalizuje w rajdach, w terenie czuje się również znakomicie, a jego oczkiem w głowie jest  przebudowany, sportowy Range Rover.