Bobek Trophy 2010 - 100 na starcie, 6 na mecie

Za nami Bobek Trophy 2010 - pierwsza runda Frontline PLP 2010, która odbyła się na gościnnej ziemi Pojezierza Pomorskiego w przepięknych bobolickich lasach. Organizatorzy, czyli Podol i Edek nie żartowali z zapowiedziami o niespotykanych trudnościach trasy i zafundowali licznie przybyłym zawodnikom prawdziwą przeprawową hekatombę. Dość powiedzieć, iż z przybyłych na rajd stu maszyn ledwie sześć ukończyło imprezę o własnych siłach, a tylko dwie załogi pokonały trasę i zaliczyły komplet pieczątek.
Za nami Bobek Trophy 2010 - pierwsza runda Frontline PLP 2010, która odbyła się na gościnnej ziemi Pojezierza Pomorskiego w przepięknych bobolickich lasach. Organizatorzy, czyli Podol i Edek nie żartowali z zapowiedziami o niespotykanych trudnościach trasy i zafundowali licznie przybyłym zawodnikom prawdziwą przeprawową hekatombę. Dość powiedzieć, iż z przybyłych na rajd stu maszyn ledwie sześć ukończyło imprezę o własnych siłach, a tylko dwie załogi pokonały trasę i zaliczyły komplet pieczątek.

Dodatkową trudnością Bobka był fakt, że rozgrywał się on w niespotykanych upałach, a z kuluarowych rozmów z załogami wynikało, iż zawodnicy nie wyobrażają sobie pokonania trasy nawet po minimalnym opadzie deszczu. Trasa rajdu liczyła ponad 80 km i obfitowała zarówno w trickowe pieczęcie, jak również w długie pasaże trawersów i bardzo głębokie torfowe polany. Atrakcję stanowiły trzy OS-y przeprawowe obserwowane, Młyn tym razem pokonywany w poprzek, Rów obfitujący w kilka godziwych zjazdów i podjazdów oraz Staw, na którym niektórzy zażywali aż za mocnych kąpieli.

Jako organizatorów cieszy nas niezmiernie fakt bardzo honorowej postawy załóg. Przy naprawdę wysokiej frekwencji zanotowane nieliczne incydentalne przypadki kombinatorstwa, omijania trudnych fragmentów trasy czy niekoleżeństwa. Widać, że trud pedagogiczny, który podejmują wszyscy twórcy i organizatorzy PLP zaczyna przynosić skutki i tego się trzymajmy, a przeprawówki może jeszcze kilka lat będą funkcjonowały w polskim off-roadzie.

Największa konkurencja tradycyjnie rozgrywała się pomiędzy załogami dysponującymi wyciągarkami mechanicznymi, czyli PL3. W tej klasie jadący w zupełnie innym niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni stylu zwyciężyli, i tym samym zamknęli pętle, Marcin Łukaszewski i Magdalena Duhanik w Suzuki Jimny. Tym razem starczyło czasu na rozmowy, uśmiech i pomoc innym załogom - gratulujemy postawy godnej przeprawowców i z uznaniem pochylamy głowy nad tym świetnym wynikiem.

Tuż za Marcinem i Magdą również z kompletem pieczątek, ale z czasem dłuższym o 2,5 godziny na mecie zameldowali się garwoliniacy, czyli Rafał Kowalik i Piotr Mądry w swoim prawie seryjnym Samuraju. Na trzecim miejscu rajd ukończyli koszalinianie Zbigniew Peczyński i Łukasz Chołuj jadący Suzuki Samurajem evo2, na czwartym kolejni garwoliniacy Mariusz i Krzysztof Piętka w Samuraju, a na piątym zaś załoga z południa, czyli Grzegorz Głowacki i Zbyszek Górny jadąca Mercedesem G.

W klasie PLQ świetnie jechały maszyny z teamu Sławno, w klasie PL1 pomimo efektownego back flipa triumfowali Adam Babkiewicz wraz z Jackiem Majchrzakiem w Mitsubishi Pajero, natomiast w klasie PL2 zwyciężyli Tomasz i Ireneusz Nasińscy na swym Suzuki Jimny.

Wszyscy zawodnicy, obserwatorzy i kibice podkreślali perfekcyjną organizację imprezy, chwalili wspaniały catering oraz byli pod wrażeniem gościnności naszych gospodarzy. Organizatorzy imprezy, czyli Kamil Podolak i Edward Goździk pragną gorąco podziękować załogom za liczne przybycie na Bobka, ukłony należą się również gospodarzom terenu, czyli Nadleśnictwu Biały Bór i Bobolice oraz naszym wspaniałym sponsorom.

Mamy nadzieję, iż pierwsza odsłona Frontline Polska Liga Przeprawowa nie rozczarowała, a teraz mamy miesiąc czasu na przygotowanie swoich maszyn do drugiej rundy, jaką będą Mazowieckie Bezdroża rozgrywane 13 i 14 sierpnia na gościnnej sochaczewskiej ziemi. Szykujmy maszyny i ćwiczmy pompki, bo Karaluch z Generałem już zapowiadają pandemonium błotno-wodne. Do zobaczenia na drugiej rundzie Frontline PLP 2010 w Sochaczewie!

text: Marcin Francuz, fot. Łukasz Koper cokolwiek.art.pl

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.