Borneo Safari 2010 odbyło się z pompą...

...jak przystało na dwudziestą edycję. Uroczysty start z Gaya Street w Kota Kinabalu, stolicy malezyjskiego stanu Sabah na Borneo, sprzed siedziby Organizacji Turystycznej, trwał kilka godzin z powodu obecności wielu dostojnych gości oraz długości kolumny samochodów, których ilość sięgała 170 pojazdów! Wcześniej odprawa na trybunach miejskiego stadionu i gościnność ze strony Organizacji Turystycznej zrobiły na nas stosowne wrażenie.
...jak przystało na dwudziestą edycję. Uroczysty start z Gaya Street w Kota Kinabalu, stolicy malezyjskiego stanu Sabah na Borneo, sprzed siedziby Organizacji Turystycznej, trwał kilka godzin z powodu obecności wielu dostojnych gości oraz długości kolumny samochodów, których ilość sięgała 170 pojazdów! Wcześniej odprawa na trybunach miejskiego stadionu i gościnność ze strony Organizacji Turystycznej zrobiły na nas stosowne wrażenie.

Borneo Safari startuje z tego miejsca od 20 lat i przypuszczamy, że niewiele zmieniło formułę od początku swego istnienia. Jest przygodą dla grupy pasjonującej się jeżdżeniem off-road. W grupie tej są zawodnicy rywalizujący na krótkich OS, serwisy rywalizujące w nocy w campach, sędziowie i zwiadowcy walczący na trasach, a także medycy i media, dla których przygodą jest pokonanie dojazdówek i obserwacja zmagań załóg.

Borneo Safari to impreza klubowa, non-profit, oparta na wolontariacie i realizowana we współpracy z Ministerstwem Turystyki Sabah, organizacją ochrony środowiska oraz Zarządem parków i rezerwatów. Klub ma zezwolenie na przejazd przez najcenniejsze rezerwaty przyrody - dżunglę o wyjątkowej wartości, chronioną przed gospodarką leśną. Fauna i flora w tym terenie to nadal nie do końca zbadany temat - co roku odkrywa się tu nowe gatunki roślin czy zwierząt – niesamowite! Zbadane jest zaledwie 30% tego obszaru.

Borneo Safari było jedną z pierwszych edycji Camel Trophy i zachowało charakter wyprawy do dnia dzisiejszego. Kolumna samochodów wjeżdża do dżungli po przygodę w ustalonym porządku. Grupy samochodów poruszają się wg ustalonej logistyki: skauci przygotowują trasę, za nimi jadą sędziowie, później zawodnicy i serwisy, media, medycy, obserwatorzy. Biada temu, kto nie stosuje się do zasad kolejności. Natychmiast przez radia (które tak naprawdę nie milkną nigdy)  padają  komendy i następuje korekta.  Każdej grupie przewodniczy szef kolumny, wszyscy uczestnicy otrzymują też brief z programem, szkicem trasy, opisem prób, notatkami nawigacyjnymi, nawet rozpiską „dress code” na poszczególne uroczystości.

W trakcie całego pobytu jesteśmy pod wrażeniem kultury organizacji Klubu - w żadnym miejscu po naszym wyjeżdzie nie pozostają śmieci czy jakiekolwiek trwałe ślady pobytu ludzi i samochodów. Zupełnie zaskakuje nas widok czynności palaczy - niedopałki pieczołowicie po zgaszeniu chowano do kieszonek. Nikt nie zostawia ich na ziemi, nie wbija piętą w glebę.

Poruszamy się pojazdami w kolumnie medialnej.  Jest komfortowo w klimatyzowanych autach, w bagażniku podróżuje lodówka pełna stosownych napojów. Jesteśmy niby na końcu świata (z naszej perspektywy), w dzikiej dżungli, a samochody doskonale przygotowane na wyprawy cieszą oko i serca.

W obozach kwitnie życie towarzyskie.  Wszyscy uczestnicy są bardzo otwarci i chętnie zawierają nowe znajomości. Czuje sie tu ducha Camel Trophy obecnego dzięki ludziom, którzy pamiętają off-road sprzed 20 lat.

Pewnego wieczora  przez cały camp niesie się narzekanie szefa kolumny: “…Błoto, błoto, błoto, na samochodach, na łóżkach, w kuchni, na trasie, na butach - co ja tutaj robię, jestem wariatem od 20 lat :) Chyba to kocham!” Błoto i deszcze dają się wszystkim we znaki:)

Rywalizacja zawodników na krótkich, wąskich  odcinkach ustawionych w największych  haszczach dostarcza dużo emocji. Odcinki są ekstremalne. Ich stopień trudności wzmaga się z dnia na dzień. Skauci wyciskają z terenu wszystkie możliwości: zjazdy, podjazdy, przeprawy wodne i dużo, dużo błota. Błoto jest na odcinkach i na dojazdówkach. Poznajemy różną konsystencję błota, ale najgorsze dla samochodów są oczka wypełnione mazią, w której są bale i pnie. Koszmar dla wyciągarek i zawieszenia. Mocne silniki i dawka adrenaliny na krótkim odcinku dają czasami efekt niepożądany - urwane zawieszenia, mocowania, wyrwane elementy, porwane liny to częste widoki na OS.

Nasze zainteresowanie wzbudzają rozwiązania techniczne w samochodach: podwójne wyciągarki mechniczne, hamulce na tylnej osi na każde koło. Samochody zgrabnie owijają się wokół drzew dzięki pneumatycznym hamulcom obsługiwanym przez pilota. Z podziwem patrzymy na koordynację pracy w szoferkach:) Wszystkie auta rywalizujące na trasie to "zmoty":  pod maskami Toyot, Isuzu, Suzuki, Daihatsu kryją się silniki o olbrzymiej mocy, często od ciężarówek, głównie diesel. Tradycja przepraw offroad i budowania pojazdów ma tu mocne korzenie (Klub KFWDC liczy … 600 członków).

Przymierzamy siebie do takiej rywalizacji i przymierzamy naszych mistrzów i ich pojazdy. Po krótkim treningu jazdy po prawej i ogarnięciu pneumatyki dalibyśmy radę :), ale nasze krajowe samochody są z reguły za szerokie. Dżungla nie pozwala na szybką jazdę, konieczne jest precyzyjne wybranie i utrzymanie toru - a jest to łatwiejsze w mniejszej jednostce. Tym bardziej kibicujemy załodze w niebieskim monsterze przypominającym... Grata!

Zawodnicy  walczą w jednej klasie, zdobywając obok trofeów cenne nagrody o łącznej wartości 69.000 RM (ok. 65.000 PLZ) oraz wyróżnienia: za Team Spirit, Jungle Man, Ochronę Środowiska. Bardzo prestiżowa ceremonia zakończenia odbyła się w obecności Ministra Turystyki i Sportu, Szefa Policji Sabah, władz Klubu.

Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy wsparli tegoroczny udział polskiego Teamu: Ryszardowi Górnowiczowi (VTD), Włodkowi Kubatowi (firma Kabapol), Andrzejowi Jedynakowi (Auto Świat 4x4), Adamowi Widomskiemu (Eurosport), Perowi Bertelsenowi (Team Bertelsen ApS) oraz Ambasadzie Polski w Malezji i Panu Ambasadorowi Polski w Kuala Lumpur, profesorowi Adamowi Jelonkowi.

Zapraszamy do lektury najnowszego  Auto Świat 4x4 o Borneo Safari 2010.

tekst: Andrzej Derengowski, fotografie: Robert Mazur i Ryszard Górnowicz

Borneo Safari 2010 shortcut:
Termin: 24-31.10. 2010
Uczestnicy: z Malezji, Indonezji i Japonii

Wyniki:
I miejsce - team Sandakan (nagrody o równowartości 38.000 RM)
kier. Liew Siak Keong / pilot Henry Chu Khan Chung
II miejsce - team Sandakan (19.000 RM)
kier. Chong Chiew Shan / pilot YadSuee Siong
III miejsce - team Kota Belud (12.000 RM)
Kier. Simon Lim Jan Wee / pilot Kenneth Michael

Trasa: łącznie ok. 1000 km, w tym 16 odcinków o zróżnicowanej charakterystyce.

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.