Jak łamała się stal... - Podkarpacie Trophy - IV runda Pucharu Polski 4x4 2004

Spalone wyciągarki, uszkodzone silniki, pourywane półosie i wały napędowe – oto (tylko niektóre) uszkodzenia, z jakimi zmagały się auta rywalizujące w rajdzie Podkarpacie Trophy, który w dniach 15-16 października odbył się w okolicach Stalowej Woli. Na arcytrudnej trasie zaskakująco najlepiej poradzili sobie... debiutanci – Marek Adamczyk i Andrzej Gańko, startujący Tomcatem.
Spalone wyciągarki, uszkodzone silniki, pourywane półosie i wały napędowe – oto (tylko niektóre) uszkodzenia, z jakimi zmagały się auta rywalizujące w rajdzie Podkarpacie Trophy, który w dniach 15-16 października odbył się w okolicach Stalowej Woli. Na arcytrudnej trasie zaskakująco najlepiej poradzili sobie... debiutanci – Marek Adamczyk i Andrzej Gańko, startujący Tomcatem.

Choć rajd był finałową rundą Pucharu Polski w Ekstremalnej Jeździe Samochodami Terenowymi, na jego starcie nie stanęły niestety najlepsze off-roadowe załogi w kraju. Przewaga, jaką na wcześniejszych rundach, wywalczył sobie duet Dariusz Luberda – Szymon Polak, dawała mu już pewne zwycięstwo w Pucharze. W Stalowej Woli nic również nie mogliby wskórać, zajmujący drugie miejsce w klasyfikacji, Wojciech Polowiec i Paweł Przybyłowski. Absencja obu tych załóg nie była jednak oznaką braku woli walki – Polacy przygotowują się już do występu na malezyjskim „ekstremie”, rajdzie Rainforest Challenge, który odbędzie się na przełomie listopada i grudnia.

W Stalowej Woli wystąpiły więc nieco mniej znane, choć nie mniej mocne załogi, których rywalizacja (z podziałem na klasę ekstremalną i turystyczną) rozpoczęła się od krótkiego prologu. Najlepszy czas uzyskał na nim Jeep Wrangler Wojciech Gołębiowskiego, którego pilotem był weteran „Dakaru” – Jarosław Kazberuk. Poważna rywalizacja rozpoczęła się na etapie pierwszym, który rozegrano nocą. 30-kilometrową trasę najlepsi zawodnicy pokonywali blisko 5 godzin! – Najwięcej kłopotu sprawiał nam wszechobecny piasek. Wdrapywanie się na wyciągarce pod piaszczyste wzniesienia dla wielu skończyło się poważną awarią – relacjonował nam Rafał Ciepły, na co dzień pilot startującego w Rajdowych Mistrzostwach Polski Samochodów Terenowych Piotra Gadomskiego, z którym tym razem zamienił się (jak twierdził – dla relaksu) miejscami w kabinie. Posunięcie to okazało się strzałem w dziesiątkę – ich maleńka Suzuki SJ nieoczekiwanie była najszybsza na etapie nocnym! Podczas walki w ciemnościach zdarzały się chwile dramatyczne. Jeden z samochodów, zjeżdżając ze skarpy, przewrócił się na bok w – na szczęście niezbyt głębokiej – rzece.

Drugi etap, dzienny, polegał na pokonaniu trasy nocnej w odwrotnym kierunku. By było „ciekawej”, organizatorzy wyznaczyli zawodnikom kilka nowych, atrakcyjnych przeszkód. Jedną z nich był rów wypełniony wodą o głębokości... ponad półtora metra! – Moja Suzuki mogłaby w nim utonąć – śmiał się Rafał Ciepły, który podobnie jak większość zawodników, nie zdecydował się na podwodne nurkowanie. Jako nieliczni ryzykowną walkę z rowem (zakończoną sukcesem) stoczyli Marek Adamczyk i Andrzej Gańko, którzy ostatecznie wygrali etap dzienny i zarazem zwyciężyli rajd w klasie ekstremalnej. Zmagając się z nieco łatwiejszymi przeszkodami, w klasie turystycznej triumfowali Tadeusz i Piotr Nawroccy (UAZ 469B). Do mety niektóre załogi docierały z napędem tylko na jedno koło...

text i foto: Arek Kwiecień / Sigma Pro

Wywiad z Dariuszem Luberdą, zdobywcą Pucharu Polski 2004

- Puchar zapewniłeś sobie jeszcze przed finałową rundą w Stalowej Woli. Musisz być zadowolony z tego sezonu.
- Bardzo mile wspominam dwie pierwsze rundy pucharowe, w których udało mi się zwyciężyć. Zajmując II miejsce na trzeciej rundzie, mogłem być już pewien końcowego sukcesu. Bardzo cieszę się ze zdobycia Pucharu, tym bardziej że moi rywale – przede wszystkim Wojciech Polowiec i Piotr Kowal – to doskonali kierowcy.

- Teraz czeka Cię kolejne wyzwanie – Rainforest Challenge. Czego się spodziewasz po rajdzie, którego trasa wiedzie przez tropikalną, malezyjską dżunglę?
- To zupełnie nowe dla mnie warunki, dlatego nie nastawiam się na walkę o zwycięstwo. Bardziej zależy mi na dotarciu do mety.

- Jak się przygotowujesz do rajdu?

- Wielodniowy pobyt w dżungli zmusił nas do przebudowy auta. W naszej ciasnej kabinie wygospodarowaliśmy już miejsce na bagażnik, do którego musimy zabrać niemały ekwipunek, narzędzia i zapas paliwa.


Artykuł opublikowany w czasopiśmie "Giełda Samochodowa", nr 85/2004 (944) z dnia: 26 października 2004 roku.

 

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.