Orlen Trophy - III runda Pucharu Europy 4x4 2005

Ze średnią prędkością 2-3 km/h (!) większość uczestników pokonywała trasę nocnego etapu rajdu Orlen Trophy (24-26.06). Niektórzy – w wyniku dachowania czy awarii – prędkość tę wytracili nawet do zera...
Ze średnią prędkością 2-3 km/h (!) większość uczestników pokonywała trasę nocnego etapu rajdu Orlen Trophy (24-26.06). Niektórzy – w wyniku dachowania czy awarii – prędkość tę wytracili nawet do zera...

Na starcie zawodów, których wyniki zaliczane są do klasyfikacji Pucharu Europy 4x4, stanęło 30 załóg z Polski i Austrii. Faworytem rajdu (w grupie sportowej) był krakowski duet Wojciech Polowiec – Paweł Przybyłowski (Jeep Wrangler 4.0), który zwyciężył w dwóch wcześniejszych eliminacjach pucharowych, rozegranych w Austrii oraz na Węgrzech. Wiele obiecywano sobie również po parze Dariusz Luberda – Szymon Polak (Jeep Wrangler 4.7), która trzy tygodnie wcześniej pewnie zwyciężyła najtrudniejszy polski „ekstrem” – rajd Magam Trophy w Miastku. Największe szanse na zwycięstwo w grupie turystycznej dawano zaś Januszowi Gołuszce i Adamowi Soleckiemu (Jeep Wrangler) – triumfatorom eliminacji węgierskiej.

Zawody, których trasa została wytyczona w okolicach Świnnej Poręby, rozpoczęły się od niezbyt interesującego prologu, na którym jedyną poważniejszą przeszkodą było mało kłopotliwe bajorko. Najlepsi z trasą prologu rozprawiali się w minutę, najwolniejsi – w dwie i pół. Ponieważ start do etapu nocnego wyznaczono dopiero na godzinę 22, po prologu skąpany w gorącym słońcu obóz opadła senność i rozleniwienie. Mieszkający nieopodal Darek Luberda i Szymon Polak pojechali do domów na poobiednią drzemkę...

Prawdziwe zawody rozpoczęły się dopiero późnym wieczorem. Jedynymi zawodnikami z grupy sportowej, którym etap nocny o długości 9 kilometrów nie sprawił większych trudności, byli – wypoczęci – Luberda i Polak. Załoga Jeepa Wranglera 4.7 w ekspresowym tempie rozprawiła się z przeszkodami (m.in. wartką, usianą licznymi głazami rzeką), przeżywając tylko jedną mrożącą krew w żyłach chwilę. – Gdy wyjeżdżałem z ogromnej dziury, przeholowałem nieco z gazem, przez co mój Wrangler nieoczekiwanie stanął „dęba”. Byłem już niemal pewien, że za chwilę przewróci się na plecy. Na szczęście opadł na koła i mogliśmy jechać dalej – opowiadał na mecie Dariusz Luberda. Mniej szczęścia miały za to dwie inne załogi, które jazdę zakończyły dachowaniem. Gdy Luberda i Polak kładli się już do łóżek, wiele samochodów znajdowało się jeszcze na trasie. Maruderzy na metę docierali już o brzasku słońca...

Podzielona na dwa etapy trasa dzienna, zdaniem zawodników, nie była już zanadto wymagająca. Najtrudniejszą przeszkodą był kilkusetmetrowy przejazd korytem rzeki, w której nietrudno było utopić auto. W miejscu tym na nagrodę Fair Play zasłużyli sobie Polowiec i Przybyłowski, wyciągając z wody unieruchomionego Mercedesa G duetu Marek Schwartz – Adam Wolny, z którymi bezpośrednio rywalizowali.

Ostatecznie rajd Orlen Trophy w grupie sportowej pewnie zwyciężyła załoga Dariusz Luberda – Szymon Polak. W grupie turystycznej zgodnie z przewidywaniami triumfowali Janusz Gałuszka i Adam Solecki, osiągając jednak zaledwie 7-minutową przewagę nad drugimi na mecie – Jerzym Tomaszewskim i Arturem Partyką. W klasyfikacji generalnej Pucharu Europy 4x4 prowadzą Polowiec i Przybyłowski (grupa sportowa) oraz Gołuszka – Solecki (grupa turystyczna).

text i foto: Arek Kwiecień / Sigma Pro



Artykuł opublikowany w czasopiśmie "Auto Moto" 2005.

 

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.