- Znowu uczę się jeździć - wyznaje Wojtek Polowiec, faworyt Pucharu Polski 2008

Za nami prolog i nocny etap I rundy Pucharu Polski w Bojanowie. W czubie trwa walka pomiędzy Markiem Schwarzem, a Rafałem Ciepłym, startującym starym autem Darka Luberdy, których po nocnym etapie dzieli zaledwie 6 minut. Tuż za nimi plasuje się Zbyszek Popielarczyk, startujący po prologu z dalszej pozycji. Wojtek Polowiec (8. po nocnym etapie), dla którego jest to pierwszy start, a w zasadzie pierwsza przejażdżka nowym Jeepem Wranglerem, specjalnie dla Terenowo.pl (o 2 w nocy) podzielił się swoimi wrażeniami.
Za nami prolog i nocny etap I rundy Pucharu Polski w Bojanowie. W czubie trwa walka pomiędzy Markiem Schwarzem, a Rafałem Ciepłym, startującym starym autem Darka Luberdy, których po nocnym etapie dzieli zaledwie 6 minut. Tuż za nimi plasuje się Zbyszek Popielarczyk, startujący po prologu z dalszej pozycji. Wojtek Polowiec (8. po nocnym etapie), dla którego jest to pierwszy start, a w zasadzie pierwsza przejażdżka nowym Jeepem Wranglerem, specjalnie dla Terenowo.pl (o 2 w nocy) podzielił się swoimi wrażeniami.

- Mój nowy Jeep zbudowany jest na ramie Wranglera (wszyscy mówią, że „za słaba”, ale jeszcze zobaczymy...), silnik 4.7 pochodzi z Granda Cherokee, automatyczna skrzynia też jest z „Cherokee’iego” (długo to trwało zanim je spasowaliśmy), ale reduktor (z przystawką odbioru mocy) jest już od Toyoty „siedemdziesiątki” – mówi Wojciech Polowiec. - Z reduktorem są jeszcze pewne kłopoty – przy naprężonej linie „wybija” raz wyciągarkę, a raz reduktor. Nie wiemy jeszcze, co jest tego przyczyną. Wyciągarka została zaadaptowana ze Stara. Auto porusza się na mostach Lapplandera i mocno „urosło”, także za sprawą zawieszenia, w którym wykorzystaliśmy amortyzatory Öhlins. Będzie trzeba je nieco obniżyć, bo dziś odboje ani razu nie dotknęły mostów. Auto stoi zbyt wysoko na sprężynach i powinno być obniżone co najmniej o 5 centymetrów.

Niestety przed rajdem siedziałem w moim nowym aucie nie więcej niż godzinę. Byłem więc bardzo ciekaw prologu, który był dla nas pierwszym sprawdzianem. Wszystko było nowe. Ale generalnie jestem bardzo miło zaskoczony. Auto „robi”, jeździ szybko i tylko trzeba być ostrożnym. Na prologu zdobyłem szóste miejsce, ale myślę, że mając tak dobrych konkurentów, jest to niezły wynik. Prolog zresztą był moim pierwszym startem w zawodach po rocznej przerwie – dokładnie rok temu, też w Bojanowie, startowałem po raz ostatni swoim starym samochodem.

Etap nocny to zarówno dla mnie, jak i mojego pilota – „Szwagra” – jedna wielka nauka. Obaj staraliśmy się wyczuć nasz samochód i poznać go. Nieomal wszystko było dla nas nowością – na przykład lewarki obsługujące blokady, reduktor, wyciągarki są odwrotnie ułożone, co póki co sprawia mi mały problem.  Stary samochód „sterowany” był przez tył, zaś nowy – przez przód. Przód jest bowiem aż tak dociążony – przez silnik i wyciągarkę. Teraz na zakrętach, dohamowaniach praktycznie nie mam możliwości nadrzucania tyłem. Auto całkowicie inaczej się prowadzi. To zupełnie nowa technologia. Ale gdybym w nocy jechał starym autem – zapewne dwukrotnie częściej musiałbym używać wyciągarki... Jestem natomiast zachwycony zawieszeniem Öhlinsa – te amortyzatory są po prostu niesamowite, to niemal jak bajka... Nowością jest dla mnie działanie wyciągarki, która jest teraz „zespolona” z kołami – ich prędkości są identyczne. We wcześniejszym Jeepie koła obracały się sześciokrotnie szybciej od wyciągarki, więc nie mogłem równocześnie używać napędu kół oraz wyciągarki.

Generalnie więc „uczę się”, staram się wyzbywać przyzwyczajeń, które od lat były dla mnie normą. Przyjechaliśmy tu, aby poznać auto, zobaczyć co odpadnie (na razie nic nie odpadło...), więc jesteśmy szczęśliwi. Wynik powinien się „zrobić” sam. Nocny etap był już niezłą lekcją i myślę, że po rajdzie będę już – tak na 50% - „wjeżdżony” w nowe auto.

text i foto: Arek Kwiecień / Sigma Pro

 

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.