I runda Przeprawowych Mistrzostw H6 2015 – topienie Marzanny w błocie

Zawody w Ogrodzieńcu organizowane przez Maćka Rachtana „na powitanie wiosny” na stałe wpisały się już w kalendarz imprez off-roadowych. Niegdyś były to dwudniowe rajdy z cyklu Poland Trophy, a od dwóch lat są to sześciogodzinne wyścigi przeprawowe na zamkniętej pętli, czyli Przeprawowe Mistrzostwa H6. W ostatnią sobotę wiosnę, a zarazem nowy sezon terenowy czuć było już w powietrzu. Słońce wesoło przygrzewało, a załogi – po zimowej przerwie – ochoczo rzuciły się do walki w błocie i na skalnych trawersach.

Przestrogą przed nadmiernym folgowaniem uczuć do rajdów terenowych był widok głównego organizatora rajdu z... nogą w gipsie. Poważnej kontuzji Maciek nabawił się oczywiście w Ogrodzieńcu, co dość skutecznie studziło nadmierny zapał do szaleństw. Wszyscy chwalili sobie natomiast prawdziwie wiosenną pogodę, wspominając (bez rozrzewnienia) 20-stopniowe mrozy, które panowały w tej samej okolicy przed czterema laty.

Zasady Przeprawowych Mistrzostw H6 są proste – załogi pokonują okrążenia na terenowej pętli, na której wyznaczone są dodatkowe odcinki specjalne. Punkty otrzymuje się za przejechane okrążenie oraz pokonany oes. W każdej chwili można zjechać do serwisu, by naprawić auto lub uzupełnić paliwo. Ważnym zapisem – o czym jedna z załóg przekonała się dość boleśnie, ale o tym później – jest wymóg oddania karty sędziom po każdym etapie w wyznaczonym, 3-godzinnym limicie czasu.

Samochody podzielone pod względem stopnia modyfikacji na trzy klasy: No Limit, Adventure i Challenge na pętli musiały zmierzyć się z trzema oesami. Dla każdej klasy przygotowano oddzielne wyzwania, ale o podobnym charakterze: jeden oes wymagał użycia wyciągarki (ADV i CHL walczyły w bagnie, a NOL – w błotnistych dziurach przedzielonych trawersami), natomiast dwa pozostałe miały charakter techniczny i można było je pokonać na kołach. Ogromne dziury i skały zebrały jednak krwawe żniwo, demolując zwłaszcza zawieszenia pojazdów.

W klasie Adventure bój o zwycięstwo stoczyły załogi o ugruntowanej w ubiegłych latach pozycji – zwycięstwo odnieśli ostatecznie Tomasz Stokłosa i Karol Trzebny, pokonując o trzy okrążenia Michała Wojciechowskiego i Krzysztofa Pawlaka oraz Łukasza Gembalę i Tomasza Szarzeca.

W klasie Challenge o wygranej zadecydowały punkty zdobyte na oesach, bowiem dwie najlepsze załogi zaliczyły tę samą liczbę okrążeń. Wygrali ostatecznie Marek Soboń i Jacek Kłosiński przed Piotrem i Kubą Plackowskimi. Miejsce trzecie przypadło Łukaszowi Andzlikowi i Michałowi Chrzanowi.

Najwięcej emocji było jak zawsze w klasie No Limit, w której starły się najmocniejsze auta. Rywalizacja, zwłaszcza na początkowych okrążeniach, gdy ramię w ramię walczyły Graty, BlackTanki i inne Derdrony, była naprawdę gorąca, a załogi nie oszczędzały swych maszyn. Dla niektórych później skończyło się to wizytą w strefie serwisowej, ale bez ryzyka nie ma sukcesów! Najlepsze tempo i najwięcej okrążeń w czasie 6 godzin i... 2 minut skompletowała zawsze uśmiechnięta załoga złożona ze Sławka i Kamila Kowalskich. Niestety o końcowym wyniku zadecydowały owe pozaregulaminowe 2 minuty – zbyt późne oddanie karty po pierwszym etapie skutkowało w myśl regulaminu anulowaniem wszystkich zdobytych przez załogę do przerwy punktów. Ambitna walka na drugim etapie pozwoliła jej jednak zająć trzecie miejsce w klasie.

Zwycięzcą pierwszej rundy PMH6 zostali również jadący Gratem Ignacy Lenkiewicz i Przemysław Biegański, którzy imponowali opanowaniem i dużymi umiejętnościami. Podium uzupełnili Mariusz Niemiec i Tomasz Janik.

- Przed rajdem opracowaliśmy strategię: pierwszy etap pojechać spokojnie, a na drugim zaatakować – mówiił na mecie Ignacy Lenkiewicz. - I przyniosło to efekt w postaci wygranej, choć musieliśmy zjechać z trasy już na godzinę przed zakończeniem zawodów z powodu awarii przedniego mostu. Dla mnie jednak prawdziwym zwycięzcą rundy był Sławek Kowalski, który pokonał najwięcej okrążeń, ale nie zdążył osiągnąć w limicie czasu mety pierwszego etapu i w rezultacie zaliczone mu zostały tylko okrążenia z trzech ostatnich godzin. To i tak wystarczyło mu do zajęcia trzeciego miejsca, za co należy mu się ogromny szacunek. Według mnie kara, jaka go spotkała, była trochę zbyt wysoka... Dla mnie kamieniołom w Ogrodzieńcu jest miejscem wymarzonym do organizowania rajdów ekstremalnych. Kryje sporo przeszkód, które pozwalają wytyczyć bardzo wymagającą trasę, o czym przekonaliśmy się na własnej skórze. Teraz czeka nas miesiąc lizania ran, a potem wybieramy się do Bobolic na Poland Trophy.

A my już teraz zapraszamy na drugą rundę Przeprawowych Mistrzostw H6, która odbędzie się w środku wakacji – 4 lipca.

Text i foto: Arek Kwiecień / Sigma Pro

I runda Przeprawowych Mistrzostw H6 2015 - Ogrodzieniec - zwycięzcy w klasach:

NOL       Suma okrążeń Suma punktów
miejsce 1 107 IGNACY LENKIEWICZ PRZEMYSŁAW BIEGAŃSKI 12 564
miejsce 2 114 MARIUSZ NIEMIEC TOMASZ JANIK 9 423
miejsce 3 113 SŁAWEK KOWALSKI KAMIL KOWALSKI 7 329
ADV       Suma okrążeń Suma punktów
miejsce 1 202 TOMASZ STOKŁOSA KAROL TRZEBNY 14 533
miejsce 2 211 MICHAŁ WOJCIECHOWSKI KRZYSZTOF PAWLAK 11 492
miejsce 3 204 ŁUKASZ GEMBALA TOMASZ SZARZEC 11 442
CHL       Suma okrążeń Suma punktów
miejsce 1 313 MAREK SOBOŃ JACEK KŁOSIŃSKI 14 633
miejsce 2 314 PIOTR PLACKOWSKI KUBA PLACKOWSKI 14 608
miejsce 3 307 ŁUKASZ ANDZLIK MICHAŁ CHRZAN 12 564

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.