Poland Trophy Extra 2015 - terenowe wakacje

Na co dzień zacięcie walczą o każdą sekundę, nieustannie obserwując poczynania rywali. Pod presją czasu wyciskają z siebie siódme poty i nie pozwalają wytchnąć swoim maszynom. Aż wreszcie nadchodzą wakacje, a wraz z nimi "rekreacyjna" runda Poland Trophy Extra, w czasie której nadal nikt sobie nie folguje, ale mimo to walka toczy się na większym luzie, a najważniejsza dla wszystkich jest dobra zabawa.

Cykl Poland Trophy znany jest z trudnych przeszkód i wymagających oesów. Nie inaczej było na Poland Trophy Extra 2015. W kamieniołomach w Ogrodzieńcu, Wysokiej i Niegowonicach trudno zresztą wytyczyć banalne odcinki, a zresztą kto miałby ochotę na nich rywalizować? Oesów było więc sześć i każdy był twardym orzechem do zgryzienia. Wapienne skały, rowy z błotem i wodą, a nawet jezioro stanowiły poważne wyzwanie dla maszyn i zawodników. Nawet jeśli były to wakacje, nikt nie zamierzał tu się oszczędzać.

Dowodem na to jest choćby wynik załogi Jura Park Explorer Team, czyli Mariusza Niemca i Tomasza Janika w Gracie 2, którzy pokonali trasę z czasem poniżej 1 godziny, zwyciężając w klasie No Limit i pokonując o 10 minut drugich na mecie Jacka i Macieja Muszów. - Wielka szkoda, że na rajd przyjechało tak niewiele załóg z klasy No Limit - komentował Mariusz Niemiec. - Bo zawody były dobrze przygotowane, trasa właściwie otaśmowana, a oesy zapewniły nam intensywną godzinę w terenie. Większość przeszkód zaliczyliśmy bez użycia wyciągarki, co nie zawsze udawało się naszym rywalom. Jeden z oesów udało nam się pokonać w ekspresowym tempie 2 minut; nieco dłuższy prolog zajął nam 8 minut. Wszystko poszło zgodnie z planem i dzięki temu wygraliśmy. Teraz przed nami chwila odpoczynku, a potem H6 w Dzikowcu, natępnie Poland Trophy w Walimiu, a potem Bałtowskie Bedroża. I już po sezonie...

Niecałe półtorej godziny na pokonanie wszystkich oesów potrzebowali zwycięzcy klasy Adventure: Roman Junka i Rafał Solich. - Oj, musieliśmy trochę popracować, bo przed nami jechały auta z No Limit, które skutecznie rozryły trasę - opowiada kierowca zielonej Suzuki Crazy Frog. - Ale z dobrą motywacją i 82 KM pod maską daliśmy radę! Targaliśmy ostro, tym bardziej że nasze poczynania obserwowały nasze żony z dziećmi. Czekaliśmy zwykle, aż na oesie będzie pusto i dopiero wtedy ruszaliśmy do akcji, dzięki czemu omijaliśmy korki. Runda była wakacyjna, pogoda wyśmienita, ale przeszkody były jak zawsze ciężkie: z wodą i błotem. Z silnikiem 1.3 i wyciągarką elektryczną nie było nam łatwo. Tym razem nie było zbyt wiele trawersów, gdzie moglibyśmy skorzystać z atutów zawieszenia penumatycznego. Wciąż jeszcze uczymy się prowadzić naszą Super Frog i chyba czynimy postępy. Pomimo małego silnika zwyciężyliśmy w Wałbrzychu (później przez tydzień dochodziliśmy do siebie, bo tak dostaliśmy w kość), teraz wygraliśmy PT Extra. Jesteśmy zadowoleni!

W klasie Challenge rajd zwyciężyli Dariusz i Dorian Tenetowie, a najszybszym zawodnikiem klasy ATV był Henryk Kiełbasa, do której niecałe 4 minuty stracił Damian Jarych.

Piękna pogoda, duża liczba kibiców, ciekawe trasy, dobra atmosfera i wieczorna integracja przy ognisku - czegóż więcej chcieć w wakacje? Na kolejne zawody organizowane pod marką Poland Trophy - III rundę Przeprawowych Mistrzostw H6 - zapraszamy 5 września do Dzikowca.

text i foto: Arek Kwiecień / Sigma Pro

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.