Moab 2008 - skaliste piekło

„Leniwa Jaszczurka”, „Na krawędzi”, „Jadowity Pająk” czy „Zardzewiały Nóż”. Tak nazwano arcytrudne szlaki, które pokonali uczestnicy Autotraper Moab Challenge 2008. Wyprawę zorganizował Autotraper Off-Road Klub Polska pod przewodnictwem Maćka Majchrzaka i Pawła Ciechanowskiego przy współudziale równie zakręconych miłośników hardcorowej jazdy terenowej z USA.

Moab to niewielkie liczące około pięciu tysięcy mieszkańców senne miasteczko w stanie Utah blisko granicy stanu Colorado. Jak okiem sięgnąć czerwone skały i pionowe ściany kanionów, które objęły ochroną dwa parki narodowe Arches i Canyonland. Iście księżycowy i wyjątkowo niegościnny dla mieszczucha krajobraz. Jednak Moab rocznie odwiedza prawie milion turystów głodnych zapierających dech w piersiach pejzaży. Najczęściej są to maniacy „downhillu” i ekstremalnej jazdy rowerami górskimi, albo zagorzali wielbiciele off-roadu, tacy jak członkowie Klubu Autotraper.

Klubowicze zostawili troski dnia codziennego w Polsce i ruszyli na tygodniową wyprawę Jeepami Wrangler i Wrangler Unlimited. Dwadzieścia aut przez pięć dni zmagało się z terenem, przeciskając się między głazami i zboczami skalnymi, pokonując niewobrażalnie wysokie podjazdy i zjazdy, lub lawirując na półkach skalnych kilkadziesiąt metrów nad ziemią. Adrenaliny, która w ciągu tego tygodnia popłynęła do krwi uczestników Moab Challenge wystarczy na długo.

Wyprawa rozpoczyna się od pokonania bodaj najbardziej znanego i najchętniej odwiedzanego w okolicy szlaku „Hells Revenge” (Zemsta Piekieł). Trasa wiedzie grzbietem monstrualnego piaskowca o krwistej barwie. Ale piekielny kolor, któremu szlak zawdzięcza swą nazwę, nie jest jedyną atrakcją. Skała ma zadziwiającą właściwość – opony się praktycznie do niej kleją! Również dzięki temu Jeepy bez problemu wspinają się na prawie pionowe ściany. Wrażenie jest niesamowite. Szlak określa się jako wymagający wysokich umiejętności, a za dodatkowe utrudnienie należy uznać „fear factor”, czyli współczynnik strachu. W dziesięciostopniowej skali jednego z przewodników wyprawy, „Hells Revenge” ma współczynnik 10 z dopiskiem „very scary in spots”, czyli „miejscami przerażająca”. Aby sprawnie pokonać pięćdziesięciostopniowe zjazdy na skraju przepaści należy mieć bardzo mało wyobraźni lub niezwykle silną psychikę. W rzeczywistości doskonała przyczepność podłoża pozwala bardzo precyzyjnie dozować siłę hamowania i wybierać optymalny tor przejazdu.

Po zaliczeniu piekielnego szlaku trasa o nazwie „Potato Salad Hill” („Wzgórze Sałatki Ziemniaczanej”) wydaje się być dziecinną igraszką. To tam organizowano wcześniej słynne Easter Jeep Safari. Również na tym pozornie łatwym szlaku należy zachować ostrożność i zegarmistrzowską precyzję w prowadzeniu. Niewielki błąd może unieruchomić auto i opóźnić wyprawę o czas potrzebny na wymianę urwanej półosi czy połamanych drążków kierowniczych. Jeepy spisały się rewelacyjnie, jest to zasługa umiejętności i zdyscyplinowania załóg, legendarnej trwałości Jeepa, ale przede wszystkim doskonałych przewodników – Maćka Stebla, Remigiusza Rundzio i Michała Kuligowskiego, na stałe mieszkających w USA. Chłopaki spisali się super, w związku z czym planujemy już kolejne imprezy z ich udziałem.  Następnym wyzwaniem jest „Moab Rim” – wyjątkowa uczta dla oczu. Prowadzi on uczestników przez ukrytą dolinę na sam szczyt urwiska, z którego rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na całe miasteczko Moab.

Kolejne dni i kolejne szlaki na trasie. Wyjątkowo fotogeniczny „Poison Spider” biegnący doliną wśród otaczających ścian kanionu, „Golden Bar Rim” o umiarkowanym stopniu trudności z dziesiątkami punktów widokowych czy „Golden Crak” będącym żelaznym punktem odwiedzin tysięcy turystów i najczęściej fotografowanym przez nich miejscem.

Oprócz jazdy jest też wystarczająco dużo czasu na piesze zwiedzanie. Ogromne wrażenie na załogach wyprawy zrobił „Hole in the Rock” – dom wydrążony ręcznie w skale w zboczu piaskowca obok którego na stałe zaparkował Jeep zbudowany z tablic rejestracyjnych, przeróżnych mniej lub bardziej zardzewiałych narzędzi i części rozmaitych maszyn. Wystarcza też czasu na krótką wizytę w Parku Narodowym Arches znanym z gigantycznych skalnych łuków, spływ wielkimi pontonami rwącym nurtem rzeki Colorado i odwiedziny Mesa Verde. Ten Park Narodowy słynie z ukrytych w skałach indiańskich wiosek zbudowanych na zboczach kanionów.

Bilans wyprawy? Jeden z Jeepów położony na boku z niegroźnymi otarciami, zaliczenie dwóch gum na szlaku oraz uszkodzona spirala przedniego zawieszenia i niezapomniane wspomnienia uczestników pierwszego Autotraper Moab Challenge. Sam Maciek Majchrzak mówi o tej wyprawie „Najfajniejsza i najlepsza na jakiej byłem do tej pory”. Czy może być lepsza rekomendacja z ust kilkukrotnego uczestnika rajdu Dakar i innych szalonych wypraw w najdalsze zakątki globu? Już rozpoczęły się przygotowania do kolejnej wyprawy do USA w 2009 roku.  

Text i foto: Autotraper

MOAB INFO
Miasto Moab leży w zachodniej  części USA na terenie stanu Utah. Obszar zajmujący 9,4 kilometry kwadratowe zamieszkuje na stałe prawie 5000 osób. Bliskość dwóch Parków Narodowych (Archer i Canyonland) sprawia, że co roku Moab odwiedza około miliona turystów. Miasto to również mekka cyklistów, którzy na swoich rowerach górskich udają się na podbój znajdującego się w pobliżu szlaku „Slickrock Trail”, a także miłośników off-roadu organizujących tu sławne Moab Jeep Safari.

10 atrakcji Moab:

1. Park Narodowy Arches
2. Park Narodowy Canyonlands
3. Miasto Moab
4. Trasy rowerowe wokół Silckrock
5. Imprezy plenerowe - Easter Jeep Safari, Arch Canyon Jeep Jamboree, coroczne rodeo, czy festyny nad Green River
6. Rafting rzekami Colorado i Green River
7. Wycieczki pod Delicate Arch
8. Widok z Dead Horse na przełomy Colorado
9. Off-Road na Poison Spider
10. Drogi widokowe przez okolice Moab

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.