VI etap Silk Way Rally 2016 – komplet Polaków na półmetku maratonu

W planach organizatora Silk Way Rally 2016 podczas szóstego, 855-kilometrowego etapu z Bałchaszu do Ałma Aty, gdzie w piątek zaplanowany jest dzień odpoczynku, zawodnicy mieli rywalizować na dwóch oesach o łącznej długości 411 km. Burze przechodzące w rejonie mety nie pozwoliły jednak na start helikopterów zabezpieczających rajd, co wymusiło odwołanie drugiego z odcinków. Ostatecznie więc terenówki pokonywały na czas tylko 111 kilometrów. Niespodziewanym zwycięzcą oesu został Amerykanin Damen Scot Jefferies.

Jego nazwisko powinno być Wam znajome, bowiem to w jego stajni powstało buggy, którym startowali niegdyś Nasser Al-Attiyah czy Carlos Sainz, a dziś jedno z aut wciąż ściga się w barwach X-Raid Team. Jefferies w Kazachstanie pokazuje, że buduje pojazdy, które są w stanie prześcignąć nawet dakarowe Peugeoty. Na VI etapie na 2. miejscu ze stratą 1 min. 28 sek. zameldował się poskładany w nocy Stephane Peterhansel, a 18 sek. po nim Sebastien Loeb. Cyril Despres, który przecierał trasę, miał po drodze sporo problemów i ostatecznie finiszował na 15. pozycji ze stratą ponad 8 minut, ale mimo to utrzymał prowadzenie w rajdzie.

Niedługo po nim do mety dotarli Mirek Zapletal i Bartek Momot, którzy w generalce zajmują 15. miejsce. Na bardzo dobrej 22. pozycji plasują się Piotr Beaupre i Jacek Lisicki.  Paweł Molgo i Ernest Górecki w wyniku wtorkowej awarii stracili szanse na podium w grupie T2, ale jadąc już w pełni już sprawnym autem, starają się dobrze zaprezentować na kolejnych etapach – w czwartek wywalczyli 3. rezultat w grupie aut seryjnych.

- Wcześniejsze perypetie spowodowały, że na trasę ruszamy z dalszych pozycji i musimy w kurzu rywali przebijać się do przodu – mówił na mecie Paweł Molgo. – Ale radzimy sobie, czego dowodem jest dzisiejszy oes, który poszedł nam całkiem dobrze. Kolejny etap za nami, dotarliśmy do obozu, a jutro czeka nas dzień odpoczynku. Z autem wszystko już w porządku, więc jesteśmy pełni optymizmu przed drugą częścią rajdu, która będzie rozstrzygająca.

Bez większych kłopotów do mety w Ałma Acie dotarła również załoga ciężarowego Unimoga: Piotr Domownik, Janusz Jandrowicz i Michał Ungurian.

- Czwartkowy oes, choć był stosunkowo krótki, to jednak z powodu licznych dziur na trasie był bardzo wyczerpujący – opowiadał na mecie Piotr Domownik. – Po dwóch i pół godzinach jazdy jestem tak samo zmęczony jak po wczorajszych dziewięciu. Staramy się oszczędzać Unimoga, bo bardzo chcielibyśmy dojechać do Pekinu, wspierając naszą Toyotę. Ponieważ drugi z dzisiejszych oesów był odwołany, skorzystaliśmy z okazji, by zatrzymać się na zasłużony obiad w przydrożnym barze. Czekający nas odpoczynek w Ałma Acie bardzo się nam przyda. Niestety na mecie przywitał nas deszcz, a liczyłem na ładną pogodę, bo fajnie byłoby, gdybyśmy jutro mogli poleżeć w słońcu. Ale w najgorszym wypadku dzień spędzimy w namiotach, śpiąc, bo sen to jedyna rzecz, której nam na tym rajdzie brakuje. Cała reszta jest super!

Po dniu odpoczynku w sobotę zawodnicy wjadą na teren Chin, gdzie rajd wejdzie w decydującą fazę.

MM, fot. Red Bull, X-Raid, NAC Rally Team, NeoRaid Team

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.