II etap Abu Dhabi Desert Challenge – do utraty tchu

Nasser Al-Attiyah, Paulo Goncalves i Rafał Sonik prowadzą w rajdzie Abu Dhabi Desert Challenge po trzech dniach rywalizacji (prolog i dwa etapy). Z powodu choroby z trasy II etapu musiał zjechać Aron Domżała, który liczy jednak, że leki pozwolą mu szybko wrócić do sił, by kontynuować rywalizację w zawodach.

Kierowca Toyoty tradycyjnie uzyskał najlepszy czas dnia na poniedziałkowym II etapie, którego długość wynosiła 289 km. Jego przewaga nad Al-Qassimim, który jedzie dakarowym Peugeotem, wzrosła już do ponad 23 minut. - To był nasz dobry dzień – mówił Katarczyk na mecie. - Etap był bardzo trudny i wymagający. Cieszę się z dużej przewagi nad Al-Qassimim. Teraz musimy jechać uważnie.

Liderowi klasy Moto, Samowi Sunderlandowi, nie poszło tak dobrze jak jego koledze z klasy Auto – Brytyjczyk przecierał trasę, przez co był wolniejszy od pozostałych motocyklistów z czołówki. Wśród nich najszybszy okazał się startujący z 5. pozycji kierowca Husqvarny Pierre Alexandre Renet. Nowym liderem został Paulo Goncalves, który skorzystał z 1-minutowej kary nałożonej na Matthiasa Walknera.   

- Jadąc na przodzie, zawsze tracisz czas – mówił Sunderland. – Przecierałem trasę przez blisko 300 kilometrów i ze wszystkich rajdowców dogonili mnie tylko Paulo Goncalves i Matthias Walkner, co oznacza, że miałem jednak dobry dzień. Na tym rajdzie wiele zależy od strategii. Jutro ja wystartuję z tyłu i sytuacja się odwróci. Musimy to zaakceptować.

Abu2017 02 05Z odcinka na odcinek coraz lepiej na wydmach prezentują się utalentowani motocykliści ORLEN Team. Adam Tomiczek wykręcił dziewiąty czas przejazdu i pewnie awansował do dziesiątki najszybszych motocyklistów. 11. jest Paweł Stasiaczek, a debiutujący w szeregach ORLEN Team Maciej Giemza na półmetku rywalizacji zajmuje dobre dwunaste miejsce.

- Dwieście osiemdziesiąt kilometrów ciągłej walki w ekstremalnie ciężkich warunkach. Ograniczające widoczność słońce i wydmy, które zlewały się z horyzontem, a do tego temperatura przekraczająca pięćdziesiąt stopni Celsjusza. Musiałem się dzisiaj mocno pilnować, żeby do końca odcinka zachować koncentrację i nie popełnić błędu. To była pustynna próba charakteru i test wytrzymałości dla organizmu. Cieszę się, że potrafiłem  odpowiednio zareagować i zneutralizować  kryzys, który miałem kilkadziesiąt kilometrów przed metą. Finalnie kończę etap z dziewiątym czasem i awansuję w klasyfikacji łącznej.” –  powiedział Adam Tomiczek.

- Wczorajsza nauka nie poszła na marne – powiedział Maciej Giemza. - Przez cały etap regularnie uzupełniałem płyny i kontrolowałem zachowanie swojego organizmu. Od startu racjonalnie rozłożyłem siły i w równym tempie pokonywałem kolejne kilometry. Dzisiejszy wynik to również zasługa naszych mentorów, Jacka Czachora i Marka Dąbrowskiego, którzy wspierają nas na każdym kroku. Na trasie wspiera nas także  Paweł Stasiaczek, który jako doświadczony zawodnik nie zapomina o młodszych kolegach rywalizujących na pustyni.

Niemal 290 km w temperaturze sięgającej 46 stopni Celsjusza, po trudnym technicznie, piaszczystym terenie, to nie lada wyzwanie. Pomiędzy wydmami, gdzie nie ma choćby najmniejszego przewiewu, żar lejący się z nieba staje się jeszcze bardziej uciążliwy. Co więcej do drugiego etapu motocykliści i quadowcy startowali grupami, a podczas walki ramię, w ramię nikt nie chce odpuścić.

- Po około 70 kilometrach dogoniliśmy Kamila, który wystartował siedem minut przed nami i dalej jechaliśmy już razem – opowiadał Rafał Sonik. - Po kolejnych 90 dojechał do nas Kees Koolen. Startował siedem minut po nas, ale miał założony ładny, szeroki ślad, ułatwiający pościg. W Emiratach dysponuje również piekielnie szybkim quadem - na prostych wyraźnie mi odskakiwał, ale na wydmach doganiałem go i wyprzedzałem. Szkoda, że z powodu wczorajszej awarii nie ma już szans na walkę o podium, bo nasz pojedynek był dziś niezwykle wciągający.

Abu2017 02 03Polak z Holendrem zmieniali się na prowadzeniu i każdy, z całych sił próbował oderwać się od rywala. Z grupy w składzie Sonik, Koolen, Wiśniewski i Stasiaczek, na 40 km przed metą została już tylko pierwsza dwójka. Na metę pierwszy wpadł Polak, ale jego bezpośredni przeciwnik w tym starciu wyruszył na trasę później i odnotował lepszy czas, wygrywając etap. 

- Ta walka dużo nas obu kosztowała, ale żaden nie chciał zrezygnować. Pomyślałem, że skoro jadę z numerem 111, a Tadek Błażusiak nie poddawał się w nawet najbardziej beznadziejnych sytuacjach, to ja też nie mogę rzucić ręcznika. Na mecie byłem wykończony. Skurcze chwytały mnie w barkach, ramionach i nogach, których nie mogłem rozprostować. Wolę nie wiedzieć na jakim tętnie jechałem, ale to był ekstremalny wysiłek – relacjonował krakowianin, który został nowym liderem rajdu.

Wiceliderem Abu Dhabi Desert Challenge jest z kolei Kamil Wiśniewski, który jeszcze bardziej odczuł trudy poniedziałkowej walki. – Kamil na mecie położył się od razu w klimatyzowanym samochodzie. Był wyczerpany. Trzeba przyznać, że dzielny z niego gość i nie łatwo go złamać – przyznał Sonik.

We wtorek rajdowców czeka kolejny trudny dzień i zaledwie o kilometr krótszy odcinek specjalny, na którym znajdą się równie wymagające wydmy. Zmęczenie na pewno będzie już dawać się we znaki.

MM, fot. Orlen Team, Red Bull

 

Artykuły powiązane

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.