II etap Sealine Cross-Country Rally - dzień pełen niespodzianek

We wtroek, pomimo ekstremalnie trudnej nawigacji i ciężkich warunków panujących na trasie, doświadczona załoga ORLEN Team ukończyła rywalizację na szóstym miejscu. W klasyfikacji generalnej Marek Dąbrowski i Jacek Czachor zajmują dobre siódme miejsce. Liderem rajdu pozostaje Katarczyk Nasser Al-Attiyah przed Saudyjczykiem Yazeedem Al-Rajhi i Rosjaninem Vladimirem Vasiliyevem.

- Jesteśmy zadowoleni z dzisiejszego przejazdu, chociaż na trasie nie brakowało niespodzianek – powiedział Marek Dąbrowski. - Etap zaczęliśmy bardzo szybko, utrzymywaliśmy swoje tempo jazdy i gdy wydawało się, że przejazd będzie naprawdę dobry, tuż przed metą trafiliśmy na wielki kamień. Musieliśmy się zatrzymać i wymienić koło, przez co straciliśmy cenne minuty. Ostatecznie linię mety przekroczyliśmy z szóstym czasem i co najważniejsze pozostajemy w grze o pierwszą piątkę rajdu.

- W drugiej części trasy, w okolicach 306. kilometra dała znać o sobie rozjeżdżona pustynia – powiedział Jacek Czachor.  - Przytrafiła nam się drobna pomyłka nawigacyjna, która kosztowała nas kilka minut i uniemożliwiła kontynuowanie płynnej jazdy. Etap kończymy na dobrym miejscu, chociaż pozostaje niedosyt, zwłaszcza po tak dynamicznym początku. Przed nami jeszcze trzy etapy i kilkaset kilometrów do przejechania. Różnice czasowe nie są duże, walka o dobre miejsce w generalce będzie trwała do ostatnich kilometrów.

- To był prawdziwy pogrom w grupie T2 – podsumował drugi etap rywalizacji Jarek Kazberuk. – Samochody psuły się, miały poważne awarie i wielu faworytów w ogóle nie dojechało do mety. My też nie uniknęliśmy przygód, ale pokonaliśmy wszystkie trudności. Trzeba pochwalić Robina, który świetnie spisywał się dziś za kierownicą. W grupie T2.1 zajmujemy obecnie czwarte miejsce. Po tych wszystkich przygodach to naprawdę dobry wynik. Ale walczymy o więcej.

W stawce motocyklistów zmiany w klasyfikacji generalnej. Na pozycję lidera awansował zwycięzca tegorocznego Dakaru Toby Price, który o trzydzieści osiem sekund wyprzedził Boliwijczyka Juana Salvatierra i o ponad minutę Francuza Pierre Renet. Dzisiejszy etap najszybciej pokonał Ignacio Cornejo z Chile.

Pierwszym quadowcem na trasie był Ignacio Casale, który nawet na chwilę nie znalazł się w polu widzenia Polaka. Wszystko dlatego, że krótko po starcie Rafał Sonik stracił jedno z najważniejszych urządzeń nawigacyjnych. – Już przed wyjazdem na odcinek specjalny, mój speedocap, czyli elektroniczny kompas zaparował, a potem w ogóle przestał działać. Z tego powodu musiałem nawigować z pomocą dwóch innych urządzeń, składając cząstkowe dane w całość, a tym samym jechałem wolniej i popełniałem więcej błędów – tłumaczył.

To jednak nie był jedyny problem, z jakim musiał sobie radzić lider Pucharu Świata. Po 40 kilometrach jazdy uderzył przednim kołem w głaz i przebił oponę. – Uderzenie było naprawdę mocne. Bałem się, że uszkodziłem wahacz, ale na szczęście „tylko” złapałem kapcia. Musiałem jednak pokonać 120 km do punktu serwisowego, gdzie moi mechanicy mogli wymienić koło – relacjonował krakowianin.

Druga część odcinka specjalnego upływała już bez zakłóceń, ale straty nie udało się odrobić. Dodatkowo zawodnikom dokuczał dotkliwy upał – tym bardziej odczuwalny, że w przeciwieństwie do pierwszego dnia zmagań, ustał wiatr. – Dzień był ciężki i pełen przygód, ale nie mam na co narzekać. Jak na to, co mnie spotkało, strata jest naprawdę niewielka. Mogło być dużo gorzej.
Czterokrotny zwycięzca Rajdu Kataru nie pomylił się. Po przyjeździe na biwak okazało, że zniszczenia w quadzie są dość spore. Dla zespołu serwisowego oznacza całonocną pracę. – Wygięty drążek kierowniczy przy przebitym kole, rozerwana tylna opona, pęknięte siedzenie, przestawiona zbieżność kół, pogięte felgi – wyliczał Jarek Zając – mechanik w zespole Rafała Sonika.

W środę trzeci etap rywalizacji, na którym do pokonania będzie 355 km. – Jestem optymistycznie nastawiony, bo przecież nie zawsze jest niedziela! Przed nami jeszcze trzy dni walki i wiele może się wydarzyć – dodał „SuperSonik”, który w klasyfikacji generalnej ma 14 minut straty do Ignacio Casale.

MM, fot. Orlen Team, X-Raid, Sonik Media

Klasyfikacja generalna Sealine Qatar  - Samochody
1. Nasser AL-ATTIYAH/Mathieu BAUMEL (QAT/FRA) Toyota Hilux Overdrive 5:09:04
2. Yazeed AL-RAJHI/Timo GOTTSCHALK (SAU/DEU) Mini All4 Racing +7:56
3. Vladimir VASILIEV/Konstantin ZHILTSOV (RUS) Mini All4 Racing +33:55
4. Ricardo POREM/Tom COLSOUL (POR/BEL) Mini All4 Racing +48:36
5. Yuriy SAZANOV/Dmytro TSYRO (KAZ/RUS) H3 Evolution  +51:05
6. Jutta KLEINSCHMIDT/Philipp BEIER (GER) Mini All4 Racing +51:49
7. Marek DĄBROWSKI/Jacek CZACHOR (POL) Toyota Hilux Overdrive +53:52
8. Yerden SHAGIROV/Vitaliy YEVTYEKKOV (KAZ/RUS) H3 Evolution  +1:31:25
9. Hernan GARCES/Juan Pablo LATRACH (CHI) Ford Ranger  +1:40:13
10. Mohammed AL-MANNA/Khoder KAMAL (QAT) Buggy  +1:41:05
18. Aron Domżała/Szymon GOSPODARCZYK (POL) Polaris  +3:17:48
23. Jarosław KAZBERUK/Robin SZUSTKOWSKI (POL) Ford Raptor  +5:10:08

Klasyfikacja generalna Sealine Qatar - Motocykle
1. Toby Price (AUS) KTM 450 Rally   6:51:32
2. Joan Carlos SALVATIERRA (BOL) KTM 450 Replica +0:38
3. Pierre Alexander RENET (FRA) Husqvarna 450 Rally  +1:54
4. Sam SUNDERLAND (GBR) KTM 450 Rally  +1:58
5. Pablo QUINTANILLA (CHI) Husqvarna 450 Rally  +3:56
6. Helder RODRIGUES (POR) Yamaha WR450F  +19:07
7. Scoot BRITNELL (AUS) Husqvarna FE 450  +1:15:18
8. Julian  VILLARRUBIA (ESP) Yamaha WR450F  +1:25:16
9. Mohammad AL BALOOSHI (UAE) KTM 450 Rally  +1:51:32
10. Kurt BURROUGHS (GBR) KTM 450 Rally  +4:23:13

Klasyfikacja generalna Sealine Qatar - Quady
1. Ignacio CASALE (CHI) Yamaha Raptor 700  +7:36:43
2. Rafał Sonik (POL) Honda TRX 700  +14:19