Bałkański Express 2009, czyli 7 dni za kierownicą Octavii 4x4

Bałkany to ciepłe morze, wczesne, gorące lato, niewygórowane ceny, bogata kultura, dzika przyroda i ludzie – podobni do nas. A wszystko to w niedużej odległości od Polski.

– Są kluczyki! Przyjeżdżaj! – telefon z Warszawy jest jak zastrzyk z adrenaliny, który powoduje, że już godzinę później siedzę w pociągu „mknącym” do stolicy. Już czeka – lśniąca czarnym lakierem, posmukła Skoda Octavia, której tylną klapę ozdabia skromny, ale wiele mówiący znaczek „4x4”. Szybkie załatwienie kilku formalności, parogodzinna rozgrzewka w drodze powrotnej do Krakowa, pakowanie plecaków i kilku gratów do pojemnego bagażnika. Ruszamy! Cel dalekosiężny: chcemy odwiedzić naszych off-roaderów startujących w rajdzie Croatia Trophy, a „przy okazji” dotrzeć do miejsc, o których od dawna marzyliśmy – chorwackiego Dubrownika i czarnogórskiego Kotoru. Czasu niestety mało – niecały tydzień…

Podróżować po Chorwacji można na dwa sposoby – wybierając płatne autostrady, które jednak obciążają budżet, a jednocześnie zamieniają nas w konie wyścigowe z klapkami na oczach, lub zjeżdżając na zwykłe drogi, często kręte, czasem kiepskiej jakości, które wolniejszym tempem poprowadzą nas przez urocze wioski i miasteczka i pokażą prawdziwe oblicze bujnej chorwackiej przyrody.

Dla off-roaderów, którzy przyjechali do Chorwacji na wakacje, atrakcji tu co nie miara. Wiele niewyasfaltowanych dróg prowadzi przez rzadko odwiedzane przez turystów rejony (głównie na północy Chorwacji), dzięki czemu łatwo tu urządzić sobie traperskie wakacje. Kamieniste drogi, nawet leśne, są z reguły udostępnione do ruchu kołowego – jeśli jest inaczej, powinien nas o tym poinformować znak. Podobnie jak w Polsce, czeka nas mandat za zjeżdżanie bez pozwolenia z wytyczonych dróg do lasu. W niektórych rejonach mogłoby to również stanowić zagrożenie dla życia, bo nie zawsze istnieje gwarancja, że dany rejon został w całości rozminowany.

Nasza Octavia, gdy korzystamy z niej w roli wozu prasowego podczas rajdu, bez kłopotu radzi sobie na leśnych trasach, samodzielnie dystrybuując napęd na wszystkie koła. Tym samym udowadnia, że może służyć do łatwych wycieczek „terenowych” po drogach nieasfaltowych. Do pełnego komfortu brakuje nam tylko ciut większego prześwitu oraz lepszego zabezpieczenia nadwozia.

Po wizycie u rajdowców pod presją czasu rezygnujemy z pięknej Via Adriatica, a w zamian korzystamy z „burżujskiej” autostrady A1, która dowozi nas błyskawicznie pod Pałac Dioklecjana w Splicie. Podróż kontynuujemy obezwładnieni widokiem morza, jadąc brzegiem na południe. W Dubrowniku nareszcie dajemy odzipnąć Octavii – po jego cudnych uliczkach i tak wolno tylko spacerować.

Niesyci wrażeń, przekupując czekoladą i piwem namolnego celnika, wjeżdżamy do Czarnogóry. Kotor olśniewa już z daleka. Stareńkie miasteczko skulone u stóp skalistych gór to widok z fotografii, który nas tu przywiódł.

Stąd ruszamy w drogą powrotną. Niekończące się serpentyny zniszczonej, pozbawionej barierek ochronnych drogi, którą wspinamy się w góry i nagle… koniec trasy! Parokilometrowy odcinek pokonujemy po wybojach i kamieniach.

Multireligijna Bośnia jest odkryciem naszej wycieczki. Bogactwo kultury, potęga przyrody, przyjaźni ludzie są niesamowitym kontrastem dla zniszczeń niedawnej wojny. W Mostarze, Sarajewie, nad Neretwą chętnie zatrzymalibyśmy się na dłużej. Czas każe jednak spieszyć ku Polsce. Na Bałkany jeszcze wrócimy – to pewne.

text i foto: Arek Kwiecień / Sigma Pro

Dubrownik i Split: Perły Adriatyku - Gwóźdź programu

Warto było pędzić przez całą Chorwację, by choć przez chwilę pobyć w tak magicznych miejscach, jakimi są Dubrownik i Split. Wyrastające z morza mury i wąskie ulice Dubrownika, których biel kamienia oślepia oczy, pamiętają jeszcze czasy średniowiecza. Turystów nawet w okresie pozaurlopowym jest tu chmara – nieustannie przywożą ich ogromne promy z niedalekich Włoch. Na spacer warto więc wybrać się o brzasku poranka lub późnym wieczorem.

Kotor: Miasto Śródziemia

Czarnogórski Kotor robi wrażenie swą wielowiekową metryką. Średniowiecznych budowli tu nie brakuje, ale turyści są nieliczni, a zabytki sąsiadują z ruderami.

Bośnia: Mostar i Sarajewo - Wojna i pokój to codzienność

Bośnia choć sąsiaduje z Chorwacją jest już całkiem innym państwem, w którym charakterystyczną cechą krajobrazu stają się meczety, choć nie brakuje tu również synagog, cerkwi i kościołów katolickich. W poranionym śladami wojny Mostarze (po prawej) nadal utrzymuje się podział na część bośniacką (muzułmańską) oraz chorwacką, które darzą się wzajemną niechęcią.

2.0 TDI 4x4: Ekojazda na wakacjach?- Pomysł na (stosunkowo) tani urlop

W czasie podróży z domu na Bałkany i z powrotem pokonaliśmy 3757 km, spalając 265,5 litrów ropy, co daje średnie zużycie 7 l/100 km. Jak na porządnie obładowane auto i kierowcę jadącego pod dużą presją czasu wynik to znakomity. Gdy próbowaliśmy ekojazdy, komputer pokazywał spalanie w wysokości 5 l/100 km.


Artykuł został opublikowany w magazynie "Auto Świat 4x4", nr 4/2009

 

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.