Szerpa ATV - łazik z bagien

Wyciągarki, blokady, reduktory, snorkele, beadlocki... Wszystko to stanowi doskonały oręż do walki w terenie, ale dla mechanika z Petersburga, Alexeia Garagashyana to wciąż było za mało. Rosjanin zamiast udoskonalać auta terenowe, postanowił zbudować własny wehikuł - Szerpę ATV, o którym śmiało dziś można powiedzieć, że jest jednym z najbardziej uniwersalnych wszędołazów na świecie.

Garagashyan nie poszedł utartymi ścieżkami, decydując się stworzyć pojazd lekki (1300 kg), o stosunkowo niedużych gabarytach (3,4 m długości, 2,52 m szerokości, 2,3 m wysokości) wyposażony w gargantuiczne koła i centralny system ich pompowania, który umożliwia jazdę z minimalnym ciśnieniem, a w razie potrzeby błyskawiczne uzupełnia powietrza w niecałe pół minuty. Opatentowane przez niego "oponki" faktycznie są niemałe (1600 х 600 х 25) i na dodatek charakteryzują się nietypowym, "łopatkowym"  bieżnikiem, który służy do napędzania Szerpy... w wodzie. Tak, to nie pomyłka. Rosyjski ATV świetnie radzi sobie zarówno w trudnym terenie (ma 60 cm prześwit), jak i na zamarzniętej tafli jeziora, w kopnym śniegu, błocie i na wodzie. Nie tonie, potrafi samodzielnie wydostać się na twardy grunt, pokonać pionowe przeszkody o wysokości 70  cm (czyli w praktyce swobodnie przejechać przez leżący pień) i przecisnąć się pomiędzy gęsto rosnącymi drzewami.

Co ciekawe pod jego maską pracuje skromny, 44,3-konny diesel 1.5 l japońskiej firmy Kubota, który pozwala mu rozpędzić się tylko do 45 km/h. Ale jego domeną nie jest szybka jazda po drogach, lecz eksplorowanie terenów niedostępnych dla innych pojazdów mechanicznych. W wodzie, która pochłonęłaby każdą, nawet najlepiej wyposażoną terenówkę, rosyjski pojazd porusza się swobodnie z prędkością 6 km/h. Spalanie podane zostało w sposób nietypowy, bo w "roboczogodzinach" - silnik zużywa 2 do 3 litrów ropy na godzinę, a na pokład zabiera standardowo 58 litrów oleju napędowego. Za dopłatą (190 dolarów) w kołach można jednak umieścić cztery dodatkowe baki, każdy o pojemności 50 litrów, co znacząco zwiększa samodzielność machiny. 

W kabinie przewidziano miejsce dla 2 osób, w tym oczywiście kierowcy, który steruje pojazdem przy pomocy lewarków - prawie jak w czołgu, korzystając z działających selektywnie hamulców tarczowych. Załoga ma do swej dyspozycji m.in. reflektory halogenowe, podgrzewacz wody i urządzenie pełniące funkcję "sączka" w czasie wodnych peregrynacji (a więc z założenia Szerpa...  nieco przecieka). Na tylnej pace z powodzeniem mieści się co najmniej czwórka pasażerów - tyle również przewidziano miejsc do spania. Ładowność wynosi w sumie 1000 kilogramów.

Firma Garagashyana działa od 2012 roku, a Szerpa jest efektem jego 3-letniej pracy. Wcześniej Rosjanin wprawiał się na o wiele mniejszym Cheburatorze, który bardziej przypominał quada, był mniejszy i posiadał standardowy układ kierowniczy, ale już zwracał uwagę swymi balonowymi kołami. W odróżnieniu od niego Szerpa nie jest tylko prototypem, ale pojazdem przygotowanym do produkcji... seryjnej. W wersji podstawowej, z softtopem kosztuje 65 tysięcy dolarów. Droższy model Kung przykryty hardtopem kosztuje 5 tysięcy więcej. A za 3 tysiące można zażyczyć sobie przyczepkę, na którą Szerpa sam wjedzie. Chętnych do zakupu tego Brzydkiego Kaczątka nie powinno zabraknąć.
AreK, fot. Sherpa

1 komentarz

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.