Polonez Trophy Truck - polska broń na Baja 1000

OD REDAKCJI: Na TERENOWO.PL lubimy opisywać zwariowane projekty i wspierać tych, którzy nie idą utartymi ścieżkami. Polonez Trophy Truck, którego pomysłodawcą jest Rafał Skwarło, nie przypomina nam żadnej terenówki, jaką znamy. Mamy nadzieję, że off-roadowy Patrolhead zgromadzi budżet, jaki potrzebuje, by doprowadzić swą ideę do szczęśliwego finału (informacje o tym, w jaki sposób można go wesprzeć, znajdziecie na końcu artykułu). A póki co oddajmy głos Rafałowi, który przybliży Wam projekt terenowego Poloneza, którym - mamy nadzieję - wystartuje kiedyś w Baja 1000:  

Cześć i czołem!
Zawsze mieszkałem gdzieś koło gór, zawsze blisko ścieżek leśnych, zawsze gdzieś koło błota. A jak było błoto, to były i terenówki - to niemal tak oczywiste jak rzeka, a w niej ryby, żaby i topione jeepy.

Od małego skierowałem swoje zainteresowania w kierunku motoryzacji, ale nie tej szosowej - choć jazda w Gran Turismo odpręża - tylko tej terenowej. Kiedyś nie wiedziałem, jak to się nazywa, ale dziś znam chorobę, która dotyczy mnie i wielu tu zaglądających: paliwogłowie. Tak, jestem petrolheadem. A każdy prawdziwie miłujący motoryzację człowiek poświęca swój czas pasji i modyfikuje swoje pojazdy. W końcu wolne weekendy i stabilność finansowa jest przereklamowana. Inni tworzą zaś własne projekty - jak ten Polonez.

Czemu on? Gdybym powiedział, że tylko dlatego, że to pierwszy samochód, jakim jechałem świadomie w wieku 5 lat, to pewnie byłaby to prawda, choć niepełna. Otóż z tego samego powodu, dla którego podobają się Challengery, Delty HF, DeLoreany - bo ma przykuwającą oko linię i jest ona dla oka atrakcyjna. I choć wielu kojarzy się z komuną, to mnie to skojarzenie jest obce i widzę w tym pojeździe potencjał, który musiał zostać w tamtym okresie zubożony - stąd mamy tanie plastiki, wąski most i dychawiczny motor.

Jednakże już wówczas istniał Polonez, który wzbudzał emocje: Stratopolonez! Czemu by więc nie pójść tą drogą - stworzyć model mocno modyfikowany i szybki - by prędkość faktycznie nadążała za wyglądem?

Tak dojrzewał we mnie pomysł stworzenia własnego pojazdu terenowego. Dużą inspiracją były wyścigi z serii SCORE Baja. Do ognia oliwy dodały gra Baja: Edge of Control, programy z serii Mint 400, Dirt Every Day i Roadkill (stosunkowo współczesne, ale szkolące umiejętność wychodzenia poza pewne ramy i umowy) i niezliczona ilość filmów, w których wyliftowane pojazdy sprawnie pokonują nierówny teren. Na pracę ich zawieszenia mógłbym patrzeć jak na płonący ogień...

Jest racją, że w Baja rzadkością są pojazdy z napędem na cztery koła, ale bądźmy realistami - pierwsze błoto i takie auto stoi. Bez wyciągarki ani rusz. I z tego właśnie powodu zapadła decyzja, by Polonez ten miał napęd na wszystkie łapy. Przeszukując internet i posiłkując się wiedzą osób trzecich, na dawcę organów wybrany został Nissan Patrol (w tym przypadku model K160), który będzie bazą napędową i ramową dla Poloneza.

A więcej szczegółów rozpisuję, jak następuje:
• podwozie pojazdu jest technicznie Patrolem: obydwa mosty, rama, reduktor;
• nadwozie, to rzecz jasna, Polonez - w tej wersji Caro, ale przejdzie downlift;
• silnik, jaki będzie napędzał tę nietypową maszynę,eż musi być odpowiedni, ale marka docelowa już bardzo typowa: BMW. Jednostka w układzie V8 o pojemności 4.0 (M60B40) wraz z fabryczną skrzynią chyba w zupełności wystarczy...
• klatka usztywniająca musi zostać zainstalowana, żeby szyby mi nie powylatywały na wykrzyżach;
• zawieszenie sprężynowe tworzone od podstaw przez panów z MJ Buggy, ale o ile przednie byłoby klasycznym rozwiązaniem, o tyle tylna oś byłaby już wleczona na długim ramieniu;
• hamulec ręczny z odwróconym działaniem: dopiero załączenie zapadki spowoduje jego blokadę;
• drzwi uchylne ku górze - docelowy układ to ten znany z MB Gullwinga;
• światła: hamulcowe - liczba zaświeconych żarówek zależna od mocy nacisku na pedał i kierunkowskazy - migające kolejno żarówki od wewnątrz na zewnątrz;
• przednie światła uchylne za roletą, a na co dzień - LED;
• nad dachem zamocowane będzie bagażnik na wyprawy;
• a na masce miejsce na łopatę.

 

Do silnika mam w planie założyć LPG tak, by mocy nie stracił. To spory koszt ok 4000-6000 zł, ale do udźwignięcia. Jednostka zostanie częściowo wpuszczona w kabinę, a cały przód zostanie przemodelowany - trzeba bowiem jakoś upchnąć V8, gdzie miejsca jest tylko na R4. Trzeba będzie również wydłużyć nieco maskę, by zmieścić oprzyrządowanie, ale nawet jeśli będzie rozpychać się w komorze, to parę muskułów nada mu prężności. Wszak już komin, niczym z Subaru, czynił Poloneza "Borewicza" bardziej rasowym od takiego Dużego Fiata. Wsunięcie się spowoduje przesunięcie również lewarów do zmiany biegów. Zrobi się nieco ciaśniej, ale i wygodniej, bo fotele będą nowsze niż te, które zamontowano pierwotnie. Mam nadzieję, że nie zgubi jednak tego charakterystycznego zapachu, który znawca zatwierdzi swym fachowym niuchem jako polonezowy.

Rama pojazdu będzie wydłużona o 15-30 cm, dużo zależy od tego, jak wyżej wymieniony silnik się umiejscowi. Do samej ramy wstawione zostaną mocowania na tzw "sierżanty", by osie były na swoim miejscu.

Na froncie chciałbym zamontować zawieszenie niezależne złożone z dwóch wahaczy typu A-arm, ale najprawdopodbniej że poprzestanę na sztywnym moście fabrycznym. Od reduktora iść miałby wał napędowy do gruszki umieszczonej w skrzynce zawieszenia, zaraz przed lub pod silnikiem. Skąd ta gruszka? Szczerze powiedziawszy - nie wiem. Mam listę przełożeń na mostach marek samochodów, ale jeśli trafia się jakiś równie wytrzymały co most Patrola (4.11), to ma inne przełożenie. Zaproponował mi ktoś uprzejmy stosować dyfer od Hiluxa, a tylny most zamienić na ten z Pajero III. Po sprawdzeniu - i przełożenia są zbliżone, i wytrzymałość wysoka. Ale to dodatkowe koszta. Od gruszki dyfra w planie były półosie RCV, które mają opinię najwytrzymalszych. Są jednak dość drogie i na taki zakup pozwoliłbym sobie przy lepszym stanie finansów.

Zostaję więc ze sztywnymi mostami, bo to rozwiązanie relatywnie tanie (bo posiadane) i zgrane. Choć trochę zaburza wstępną koncepcję przedniego zawieszenia, to jednak gwarantuje sprawność bojową. Zastanawiające by było, po co takie kombinacje alpejskie, żeby tylko nadać napęd na front inaczej, niż robią to wszystkie dotychczasowe zmoty.

Plan ten to swoista fanaberia, jak to określają u anglojęzycznych: "weight reduction, bro". Otóż bowiem, auto - na inne okazje - traciłoby na wadze i przysiadało ku asfaltowi. Bez obaw - zglebianie mu nie grozi, na Stance Nation go nie znajdziecie. Założeniem zawieszenia w tym stylu było: wymienić sprężyny i amortyzatory na dużo krótsze, wymontować cały przedni napęd (wał, gruszka, półosie), a miejsca na łączenia zabezpieczać przed zabrudzeniem. W takiej konfiguracji pojazd stałby się "zwyczajnym Polonezem", maszynką do palenia gumy. Po co? Mniej więcej z podobnego powodu, dla którego Polonez dostaje napęd na cztery koła, a sercem jest V8;)

Przy sztywnym moście demontaż nie przejdzie, ale obniżanie? Jak najbardziej! Na tory by był, jak znalazł: zarówno Nürburgring, jak i przyświecający mu Baja1000!

Projekt obecnie ma swój profil na platformie PolakPotrafi i można go wesprzeć bezpośrednio za pośrednictwem linka: www.polakpotrafi.pl/projekt/polonez-trophy-truck . W podzięce za wsparcie, zapraszam Cię na przejazd tym samochodem, sprawdzenie go w terenie oraz na turniej gokartowy!

Oprócz tego wszelkie aktualizacje umieszczane są na profilu FB: www.facebook.com/polonez.trophy.truck

Projekt ten etapu projektowania nie ukończy do momentu pierwszej jazdy, ale drugi - kompletowania - jest w fazie trzeciej z pięciu: zakupiony został Nissan Patrol K160, sprawny, jeżdżący oraz zielony Polonez Caro. Do tego silnik V8 jest już zaliczkowany i kwestią najbliższej przyszłości będzie jego sprowadzenie z Anglii.

Bądźcie na bieżąco!
Rafał Skwarło

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.