Iron Man Warriors X TREM Challenge, czyli Polacy na szczytach Europy

Zibi i Franc, czyli Zbigniew Popielarczyk i Marcin Francuz lubią podejmować nowe wyzwania. W ubiegłym roku bez wahania wybrali się na nowy Breslau Rallye „w stylu cross-country”, rozgrywany na terenach Rumunii i Bułgarii. Zadzierzgnięte tam przyjaźnie zaowocowały zaproszeniem na prestiżowy IRON MAN WARRIORS X TREM CHALLENGE, który w okresie świąt Wielkanocnych odbył się w okolicach Montmorin we Francji.
Zibi i Franc, czyli Zbigniew Popielarczyk i Marcin Francuz lubią podejmować nowe wyzwania. W ubiegłym roku bez wahania wybrali się na nowy Breslau Rallye „w stylu cross-country”, rozgrywany na terenach Rumunii i Bułgarii. Zadzierzgnięte tam przyjaźnie zaowocowały zaproszeniem na prestiżowy IRON MAN WARRIORS X TREM CHALLENGE, który w okresie świąt Wielkanocnych odbył się w okolicach Montmorin we Francji.

- Impreza była zaje...sta – relacjonuje na gorąco Franc, który (jeśli nie wiecie) sam jest organizatorem jednego z najtrudniejszych rajdów ekstremalnych w Polsce, Zmoty Challenge. – Wystartowały załogi mocne i zgrane. My jak zwykle podeszliśmy do rywalizacji towarzysko, ale mimo to daliśmy się poznać z dobrej strony. Taki miły prezent dla polskich off-roaderów na Święta!

Polacy jadący słynnym ZibCarem wywalczyli 2. miejsce w klasie extreme i 6. w klasyfikacji generalnej. Zwycięstwa w „ekstremie” zostali pozbawieni na ostatniej próbie - uszkodzony snorkel spowodował zalanie auta i zaowocował punktami karnymi. W zawodach rywalizowało w sumie 27 starannie wyselekcjonowanych załóg – przepustką na start było wyłącznie osobiste zaproszenie wystosowane przez szefa rajdu, Gille'a Girrousa. Zmaganiom przyglądało się liczne grono dziennikarzy z Włoch, Francji i Niemiec.

- Francuzi pod względem umiejętności jazdy w terenie, jak i organizacji rajdów należą do ścisłej europejskiej czołówki! – zachwyca się Franc. – Na trasie nie brakowało niczego - były piony, trawersy, skały, błoto i woda. Naszym zadaniem było pokonanie 25 oesów (podzielonych na 3 kategorie trudności) w czasie trzech dni. Do tego była jeszcze nocka z 16 pieczątkami i dwie próby pokazowe (głęboka woda i pionowy rów).

Polacy zaliczyli w sumie 16 z 25 prób, obie pokazówki i cały odcinek nocny. Sporo ich to kosztowało – w ZibCarze awarii uległa sonda lambda, przegub, Warn, a na sam koniec auto zostało zalane.

- Wyciągarka mechaniczna nie była najniezbędniejsza – recenzuje Franc. – Pomagała tylko na podjazdach i w błocie. Najważniejsze były trakcja i predyspozycje auta do jazdy po głazowiskach (czyli prześwit, podwieszenie mostów, osłony, hydraulika, wały unoszone do góry itp., itd). Na trasie nie raz zmuszeni byliśmy stosować kombinacje alpejsko-inżynieryjne w rodzaju: wyciąganie nosa na mechaniku przy jednoczesnym naciąganiu tegoż za pomocą dachówki przez bloczek plus trakcja plus balast. Bardzo przydatna byłaby kotwica, ale jako jedyni z całej stawki jej nie mieliśmy. Zibi rzekł, że takich zjazdów to nigdy jeszcze nie pokonywał. Faktycznie, na czarnej próbie czuliśmy się jak na płycie Lerskiego na Kościelcu. Trudności wspinaczkowe oceniam na III, a ściany miały po 25 m wysokości!

Przy takim nagromadzeniu atrakcji, dobrej organizacji rajdu i kapitalnym wyniku końcowym nic dziwnego, że Franc kończy swoją relację westchnieniem: „Zje...ny, ale szczęśliwy. Franc”. Kolejną Wielkanoc zapewne znów spędzi na IRON MAN WARRIORS X TREM CHALLENGE.
AreK, fot. Zibi&Franc Team

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.