Turyści odwiedzają zwykle miasto San Juan de Marcona, aby obejrzeć słynne rysunki z Nazca, stworzone przed wiekami przez Indian. Siódmy odcinek specjalny Dakaru ze startem i metą w tym mieście różnił się od poprzednich, a zestaw trudności przygotowany przez organizatorów dał się we znaki zawodnikom wszystkich kategorii. Ci, którzy lubią szybkie partie byli w swoim żywiole przez pierwsze 100 kilometrów, ale potem musieli pokonać trudne sekcje piasku fesz-fesz, a dalej wyboiste dukty na płaskowyżu w połowie odcinka. Potem czekało ich 50 kilometrów wydm Duna Grande i Duna Argentina, a końcówka odcinka to szybka, trudna nawigacyjna sekcja w rejonie San Juan.

W poniedziałek przed zawodnikami 7. odsłona rajdu. Tym razem na uczestników rywalizacji czeka pętla wokół San Juan de Marcona – ok. 60 kilometrów dojazdówki i 323 kilometry odcinka specjalnego.

Podróż z Yauca do miasteczka San Juan de Marcona może wydawać się przyjemną wyprawą. Te dwa miasta dzieli niespełna 100 km do pokonania drogą Panamericana wzdłuż wybrzeża Pacyfiku. Jednak uczestników Dakaru czekało w niedzielę zupełnie inne wyzwanie. Na początek mieli do pokonania długą sekcję dojazdową (267 km dla motocykli, 443 km dla samochodów). Zaraz po starcie odcinka specjalnego trasa wiodła przez potężne wydmy regionu Tanaka, najtrudniejsze w rajdzie, jeszcze trudniejsze, niż przed rokiem. Potem przyszło zawodnikom zmierzyć się z partią nieco łatwiejszych wydm Acarí. Następnie partia po plaży w Puerto de Lomas, dalej typowo off-roadowa sekcja i na zakończenie odcinka finałowa rozgrywka na wydmach Duna Grande i Duna Argentina. Recepta na sukces na tak zróżnicowanej trasie? Maksymalna koncentracja od startu do mety!

247 pojazdów osiągnęło półmetek i dzień przerwy w Dakarze w mieście Arequipa (105 motocykli, 18 quadów, 93 samochody, w tym 24 UTV i 32 ciężarówki), co oznacza 74% startujących - jest to najniższy odsetek od 2007 roku. Nadzieja Hondy – młody Amerykanin Ricky Brabec prowadzi w klasyfikacji motocykli. Dla kontrastu w samochodach na czele jest trzech doświadczonych kierowców – Nasser Al Attiyah, Stéphane Peterhansel i Nani Roma. Kolejne miejsca zajmują Kuba Przygoński i Sébastien Loeb. Pierwszy odcinek po przerwie może mieć decydujące znaczenie w walce o zwycięstwo, szczególnie początkowa partia prowadząca przez wydmy Tanaka. Droga powrotna do Limy to prawdziwy festiwal wydm.

Uczestnicy tegorocznego Dakaru, którzy dotarli do mety piątego etapu będą mieli w sobotę dzień zasłużonego odpoczynku. W piątek rano wystartowali do najdłuższego w tegorocznej edycji odcinka specjalnego w mieście Tacna, które jest najbardziej oddalonym od Limy punktem trasy. W ten sposób wyruszyli w drogę powrotną do stolicy kraju, pokonując strefy piasku fesh-fesh i kamieniste dukty wijące się we wspaniałych kanionach, ku uciesze fotografów i operatorów kamer.

W czwartek uczestnicy Dakaru pokonali pierwszą część etapu maratońskiego. Rano, zaraz po starcie musieli przejechać niewielką strefę wydm, by następnie przenieść się w strefę drobnego piasku fesh-fesh. Gdzieniegdzie, zwłaszcza podczas przejazdu wzdłuż rzeki Rio Tambo, trasa była twarda i kamienista. Dalej, po opuszczeniu rozległego płaskowyżu Pampa de la Clemesí, zawodnikom znów dał się we znaki kurz. W końcówce, pomiędzy portowym miastem Ilo i Moqueguą czekał ich prawdziwy slalom pomiędzy kamieniami!

Po zasłużonym dniu przerwy dziś na zawodników czeka blisko 800-kilometrowa trasa, w tym 336-kilometrowy odcinek specjalny dla motocyklistów i qoadowców, oraz 310-kilometrowy dla załóg samochodowych, ciężarowych i UTV. Zawodnicy, którzy odpadli z rajdu w poprzednim tygodniu, mogą powrócić do rywalizacji w ramach półmaratonu.

W sobotę czeka na zawodników zasłużony dzień przerwy. My jednak nie przestajemy relacjonować, choć oczywiście nie z taką intensywnością, jak podczas dni rajdowych. Na pewno dziś nie zabraknie komentarzy, słów podsumowanie pierwszej części rajdu. Zapraszamy!

W piątek na zawodników czeka II część długiego etapu maratońskiego, czyli 345 kilometrów odcinka specjalnego w przypadku motocyklistów i quadowców, i aż 519 kilometrów dla pozostałych załóg oraz ponad 700 km dojazdówki. Ciekawostką będzie start wspólny - motocykliści będą ruszać dziesiątkami, a załogi samochodowe - dwójkami. Zapowiada się kolejny pasjonujący pojedynek Al-Attiyaha i Peterhansela! Kuba Przygoński wystartuje w parze z Nanim Romą.

Czwarty etap tegorocznego Dakaru oznacza potężne wyzwanie. Będzie to bowiem etap maratoński. Załogi samochodów, UTV i ciężarówek po pokonaniu 664 km, w tym 405 km odcinka specjalnego dotrą na zamknięty biwak w miejscowości Tacna. Tam będą musieli poradzić sobie z usterkami i serwisem samochodów bez wsparcia mechaników, by w piątek ruszyć na jeszcze dłuższy, piąty etap z oesem liczącym 450 km!